Jak wydać książkę z Ridero?

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

39 komentarzy

  1. G.Kociepski napisał(a):

    Paweł Pollak, którego opinie bardzo wysoko cenię, wyrażał się bardzo negatywnie o Ridero i ich hucpiarskim biznesie. Proszę bardzo: http://pawelpollak.blogspot.com/2016/05/w-labiryntach-ridero-czyli-gdzie-wsiaka.html

    Komu wieżyć? Ja wiem.

  2. Maciej Wojtas napisał(a):

    Jakiś czas temu opisywałem kolejne kroki „robienia ebooka” w Ridero. Pamiętam, że nie było to tak proste, jak oczekiwałem, ale koniec końców byłem (nawet) zadowolony 🙂 Gdyby ktoś chciał, to tutaj jest link:

    http://maciejwojtas.pl/jak-stworzyc-ebooka-za-darmo-czesc-druga-poradnika/

  3. aaa napisał(a):

    Mimo wszystko Pollak brzmi jak typowy narzekacz. Szczególnie czepianie się daty copyright jest bez sensu.

  4. G.Kociepski napisał(a):

    Ridero specjalnie jest tak zrobione, żeby naganiać autorów na kupienie ich płatnych opcji, bo inaczej się nie da tam zrobić niczego.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      No tak, Pollak robi ten zarzut. Do tej pory myślałem, że to taki nieudany żart, ale najwyraźniej niektórzy biorą to poważnie. 😛

      No nie, Ridero tak nie działa. Obserwowałem zresztą jak zmieniał się ich interfejs od początku roku – i zauważyłem usprawnienia, a nie utrudnienia. 😉 Nie mówiąc już o tym, że pojawiły się nowe opcje dostępne zupełnie za darmo.

  5. sd napisał(a):

    Ja tylko z jedną uwagą – można wydać w Ridero książkę ze skrzydełkami oraz na innym papierze, trzeba tylko skontaktować się z obsługą. Wycenią druk indywiduwalnie: https://ridero.eu/pl/faq/?p=216

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      O, spoko. Szkoda, że info trochę zakopane, bo warto skorzystać.

      • sd napisał(a):

        Fakt, info zakopane. Odkryłam je przypadkiem, szukając parametrów książki drukowanej. Osobiście w Ridero przygotowałam skład, a z drukiem poszłam bezpośrednio do printgroup, gdzie można wybrać dowolny papier i rodzaj okładki, a ceny są bardzo przyzwoite. Do tego można zrobić próbny wydruk okładki i kilku stron książki na wybranym papierze. Polecam 🙂

      • Tomasz Węcki napisał(a):

        No właśnie to jest problem z ofertą druku w Ridero – tak naprawdę jedyną ich przewagą jest to, że wszystko masz od razu pod ręką. Cenowo są średniakami. Przy malutkich nakładach nie ma to aż takiego znaczenia, ale cóż… Jeśli ktoś nastawia się na zarabianie, nagle ta złotówka, dwa złote kosztu za sztukę robi różnicę. Zwłaszcza przy nakładach w okolicach tysiąca egzemplarzy.

  6. Ziko napisał(a):

    Jeśli obsługa Ridero działa tak, jak opisał Pollak, to ja się nie dziwię, że się wkurzył. Odpisywanie na maile tylko w dni robocze do 17? Serio? Pracując w korpo albo w spożywczaku można sobie na to pozwolić, a nie w biznesie internetowym. No i te odpowiedzi też jakieś nadęte i niechętne. Muszą jeszcze mocno popracować nad sobą.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      No nie wiem. IMHO warto pamiętać, że po drugiej stronie tych wszystkich Supportów stoją ludzie, a nie roboty. Czasem muszą spać. A jak się do nich przypierdala tak, jak to Pollak relacjonuje, czasem tracą cierpliwość. Ba, ja na ich miejscu straciłbym dużo szybciej.

      • Ziko napisał(a):

        Powtarzam, biznes internetowy musi działać 24/7. Jak jest inaczej, to znaczy, że ktoś przycina na kasie. Pomoc techniczna to jest natomiast część kreowania wizerunki. Jak są opryskliwi, wizerunek jest do bani. Jak wizrunek jest do bani, to biznes nie idzie. Kropka.

      • Tomasz Węcki napisał(a):

        Ridero działa 24/7, tylko ich pomoc odpowiada w godzinach pracy. Czy naprawdę muszą być na zawołanie cały czas? Szczerze wątpię. Twój książkowy biznes nie rozpadnie się przez noc, przecież.

        No ale powiem tak: moje wrażenia z kontaktu są bardzo pozytywne. Odpowiadano mi szybko, rzeczowo i grzecznie. Dostałem wszystko, czego chciałem. Nie pamiętam, w jakich porach wysyłałem maile, ale generalnie nie puszczam focha, kiedy ktoś na wiadomość z piątkowego wieczoru odpowie w poniedziałek.

        Tyle w temacie dobrego wizerunku. Bo to nie jest tak, że jeśli ludzie od kontaktów z klientem się zepną, to zawsze będzie super. Niestety, czasem trafia się roszczeniowy dupek, który chce więcej niż możesz mu dać. No i czasem taki dupek wypisuje później farmazony na sieci. Jako człowiek od supportu nic nie poradzisz – zrobiłeś wszystko dobrze, tylko trafiłeś na trolla. Jebs, „wizerunek zrujnowany”.

  7. Fleur napisał(a):

    Przepraszam jeżeli to głupie pytanie, ale czy w takim razie można bez problemu zamówić sobie tam kilka egzemplarzy i na tym poprzestać? No wiesz, na przykład gdyby ktoś chciał wydrukować swoją książkę tylko dla siebie, lub kilku zaufanych osób?

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Jak najbardziej można. Powiem nawet, że do takiego celu trudno znaleźć lepsze miejsce. Wszystko, czego potrzeba, masz pod ręką.

      • Fleur napisał(a):

        Jest jeszcze jedna rzecz do której nie mogę się dokopać. Co w przypadku gdy nie jestem osobą pełnoletnią? Przypuszczam że nie mam wtedy prawa do publikacji, ale czy samo złożenie zamówienia na jakąś książkę także jest dla mnie niedostępne?

      • Tomasz Węcki napisał(a):

        Nie rozumiem problemu. Tzn. dlaczego masz nie mieć prawa do publikacji?

        Generalnie, nieletni pozostają pod opieką rodziców (lub opiekunów), więc to rodzice odpowiadają za to, co nieletni zrobi. Chcesz zamówić druk książki – pogadaj z nimi.

  8. Karmazynowa napisał(a):

    Przepraszam, że piszę tutaj, ale chcąc zarejestrować się na forum coś idzie nie tak. Nie mogę utworzyć hasła. Mam jednak pytanie odnośnie pisania fabuły, która rozciąga się na przestrzeni kilku lat. Jak pisać by pisać dobrze? Są jakieś wskazówki do takiej konstrukcji fabuły?

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      W sprawie forum poszedł już do Ciebie mail.

      Co do fabuły rozgrywającej się na przestrzeni lat, to mogę tylko wyciągać rady z głowy, bo nigdy się za taką nie zabierałem. Wydaje mi się, na przykład, że trzeba by zmierzyć się z większą ilością tekstu „opowiadającego”. Jakoś te mijające lata muszą być przecież podsumowane. W związku z tym tempo będzie niższe, pojawi się pokusa dygresji. Z drugiej strony, można przekuć to w siłę opowieści, właśnie w dygresjach zawierając, dajmy na to, obserwacje i poglądy bohatera. Generalnie, zrobienie tego dobrze wydaje mi się względnie trudne, zrobienie źle – bardzo łatwe.

      No ale to są takie uwagi na szybko. Musiałbym się dłużej zastanowić, żeby napisać coś z większą pewnością.

      • Karmazynowa napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź. To może w takim razie podsunęłam pomysł na nowy post zawierający takie porządniejsze przemyślenia 😉 Myślę, że przyda się nie tylko mnie.

  9. Dafuq napisał(a):

    Paweł Pollak zrobił „polemike”, czyli dziki rant na Pana, Panie Tomku, i Pański tekst.

    http://pawelpollak.blogspot.com/2016/11/trzy-koa-dobre-albo-savoir-vivre-pana.html

    • Karola napisał(a):

      Kim jest Pollak i dlaczego to taki frustrat?

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      @Dafuq – wiem. Przecież nawet mu rzuciłem kilka komentarzy. 😉

      @Karola – można przeczytać na jego stronie, kto to. Dlaczego frustrat, nie wiem, ale to na szczęście nie mój problem.

  10. C. napisał(a):

    Panie Tomku, dziękuję za tę rzeczową recenzję.

    A Pollaka poznałem kiedyś osobiście. Na żywo jest takim samym fagasem, jak w internecie, tylko mniej odważnym. Więcej dusi w sobie i rzuca złe spojrzenia. Nie ma się co przejmować takim człowiekiem. Zwłaszcza że za działalność internetową jeszcze więcej ludzi go nienawidzi, niż za jego czarującą osobowość w realu.

  11. Alodia napisał(a):

    Napisałam kiedyś na swoim blogu o książce Pollaka bez zachwytu (wg mnie pojęcia nie ma o psychologii ludzkich zachowań)a on na swoim napadł na mnie za ten wpis. Niechby raczej pozostał przy tłumaczeniu prozy skandynawskiej.

  12. Cezary Czyżewski napisał(a):

    Skorzystałem z Ridero, wydając swoją powieść. Z efektu końcowego jestem zadowolony, być może powinni popracować nieco nad metodą składania e-booka, ale system przygotowywania wersji papierowej jest moim zdaniem DOBRY. Książka dostaje dobry papier i przyzwoitą okładkę, co najważniejsze chyba – jest dobrze klejona, przez co nie rozpadnie się po pierwszym czytaniu. To, że w wersji standardowej nie ma wodotrysków? Rany, przypominam, że to jest usługa DARMOWA!!! Dzisiejsze roszczeniowe pokolenie 20-30 nie dość że psioczy na jakość darmowej usługi to jeszcze ma czelność narzekać, że pindzia nie chce odebrac telefonu o czwartej rano w sobotę??? No zaiste bezczelność ze strony Ridero, że podali godziny pracy i proszą o kontakt w tym czasie…

    Nie miałem żadnych problemów z komunikacją z Ridero, odpowiedzi na maile dostawałem w ludzkim czasie (maksymalnie dwa dni, co dla mnie pozostaje standardem), były miłe, konkretne i co najważniejsze – rozwiązywały moje problemy. Nawet drobne rzeczy, które teoretycznie powinny podpadać pod usługę płatną, załatwiane były za dobre słowo. Owszem, czas oczekiwania na zamówione książki nieco przekracza deklarowany na stronie, ale to już niekoniecznie wina firmy, co kolejki w drukarni lub po prostu firm kurierskich.

    Reasumując – potencjalny klient dostaje w Ridero wszystko czego potrzebuje do widania podstawowej, skromnej wersji książki. Chce więcej? Może dostać po zapłaceniu za usługę. To chyba uczciwe postawienie sprawy, prawda? Nikt nie oczekuje, by Ridero było organizacją charytatywną.

    Tak, bronię Ridero, bo jestem z niego zadowolony, korzystam i póki co, mam zamiar dalej korzystać z jej usług.

    Pozdrawiam Tomasza i wszystkich zainteresowanych tematem.

    • Jacek napisał(a):

      Chociaż już trochę czasu minęło ale mogę zapytać ile wyszedł wydruk ksiażki i ile stron?

      • Cezary Czyżewski napisał(a):

        Chociaż już trochę czasu minęło, odpowiadam: 😉

        Cena wydruku jest na bieżąco kalkulowana na stronie i potem potwierdzana przez Ridero mailowo i w fakturach, tutaj nie ma ściemy. Druk jest wykonywany cyfrowo, więc wiadomo, że jest droższy, niż tradycyjny wielkonakładowy, ale liczyłem ze znajomą drukarnią i przyznaję, że uczciwie wyceniają. Oczywiście, że muszą zarabiać, ale o to chyba nikt nie ma pretensji. Moja książka miała około 260 stron i kosztowała ( w zalezności od dodruku) od 12 do 14 złotych za egzemplarz formatu A5, miękki, z kolorową okładką. Papier biały, gładki, dobrej jakości.

        Wkrótce wydaję drugą część i ponieważ opieram się już na współpracy z małym wydawnictwem, więc papierowe egzemplarze będę drukował poza Ridero, to wciąż chcę korzystać z ich opcji dystrybucji e-booków.

        Generalnie oceniam 4 do 5 na 5.

  13. Karol Sas napisał(a):

    Również skorzystałem z usług tej platformy i zdecydowanie mogę polecić. Jestem zadowolony ze współpracy (chociaż sprzedał się jeden egzemplarz powieści) i pewnie jeszcze skorzystam.
    Więc popieram recenzję w każdym punkcie.

    • Ala napisał(a):

      No faktycznie sukces. Jeden egzemplarz. Możesz powiedzieć mi na czym polega Twoje zadowolenie ze współpracy?

      • Karol Sas napisał(a):

        Może polega na tym, że nie miałem żadnych oczekiwań? To dość wygodne, polecam. A wartość dodana w postaci własnej książki, trzymanej w ręku? Bezcenne. Kwestia miary sukcesu to też sprawa dyskusyjna. Brak oczekiwań znacznie ułatwia życie. Nie wywołuje niepotrzebnych frustracji. A frustracje szkodzą urodzie:)

  14. Wizz napisał(a):

    Jak wygląda oddanie książki do publikacji. Jest tam jakaś opcja, ale jak to wygląda w praktyce? Opublikują każdą książkę, sprawdzają ją, jest jakieś kryterium publikacji? W jakich księgarniach się znajdzie książka? Możesz napisać więcej na ten temat?

  15. Natalia napisał(a):

    To jak to w końcu jest? 🙂 Przeczytałam już chyba z 10 recenzji i ostatecznie mam mętlik czy na moje potrzeby Ridero będzie najlepszym rozwiązaniem. Moja treściowa całe życie pisała wiersze do szuflady, w marcu wypada okrągła rocznica jak już jej nie ma z nami. Chciałabym wydrukować tomik jej wierszy, raczej tylko na potrzeby prywatne, w małym nakładzie, tylko dla najbliższej rodziny. Ridero czy szukać innego rozwiązania? Chyba że wiecie gdzie w Łodzi można zrobić coś takiego.. Pozdrawiam

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Ridero. W Polsce nie znajdziesz niczego tańszego i prostszego do tego celu. Organizujesz książkę na ich stronie, zamawiasz mały nakład, czekasz na paczkę kurierem – i załatwione. Prawie jak zakupy on-line.

      Można znaleźć drukarnie, które mają niższe ceny. Nikt jednak nie zrobi porządnego składu książki za darmo, a to przy małym nakładzie byłaby duża część kosztów. Wady rozwiązania oferowanego przez Ridero ujawniają się dopiero wtedy, gdy ktoś chce robić z ich pomocą biznes. Przy małych nakładach i prywatnych drukach – nie ma się nad czym zastanawiać, tylko brać.

  16. marcin napisał(a):

    Fajny wpis. To jakie w końcu są koszty dystrybucji w ridero e-booka ? Tylko te 30 zł?

  17. Majster napisał(a):

    Chciałbym napisać o kolosalnej wadzie Ridero z punktu widzenia typowego czytelnika, a nie autora. Mianowicie ebóki wydawane przez Ridero nie mają w żadnej księgarni możliwości pobrania fragmentu do oceny przed zakupem. Ridero jest jedynym wydawnictwem(? serwisem ) z tym mankamentem z którym się spotkałem. A bez przeczytania takiego fragmentu )próbki, sampla) nie kupię ebóka nieznanego mi autora. Wnerwia mnie to niebywale, bo w księgarniach sieciowych pojawia się sporo ebóków (samo)wydawanych przez Rodero i siłą rzeczy niektóre muszą być ciekawe. Mam nadzieję, że moja uwaga dotrze do Ridero, i poprawią tą usterkę, która wydaje mi się prosta do skorygowania.

    • Cezary Czyżewski napisał(a):

      Ale przecież każda książka wydana przez Ridero, czy papierowo, czy elektronicznie, ma udostępniony fragment na swojej stronie na portalu Ridero. Wystarczy wejść do nich i poszukac po tytule. Od dawna tak jest, a przynajmniej od końca 2016 roku.

      Mam nadzieję, że pomogłem rozwiązać problem, który tak naprawdę nie istnieje. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *