A może mała wizualizacja, milordzie?

"Rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia."

— Albert Einstein

Margota Kott

Niezrzeszona indywidualistka. Kolekcjonerka niezrealizowanych pomysłów. Zrealizowanych zresztą też. Uparta jak osioł w dążeniu do własnych celów. Uzależniona od dokształcania się przez całe życie. Słynie z upodobania do dużych naszyjników i żarcików słownych. Bywa złośliwa (w końcu jest zodiakalnym skorpionem). Nie cierpi ludzi przeciętnych, organicznie się nimi brzydzi. Kocha książki, zwierzęta i ludzi.

7 komentarzy

  1. Wstęga Deszczu napisał(a):

    Podoba mi się ten wpis, metody postaram się wypróbować.

  2. eMilka napisał(a):

    Wyobraźnia przy pisaniu jest bardzo ważna, bo to dzięki niej powstają najciekawsze historie. Gdyby nie moja wyobraźnia, pewnie nigdy nie zaczęłabym pisać. Od kiedy pamiętam tworzyłam w głowie różne historie – zaczynałam od wymyślania/wyobrażania sobie, co by się stało, gdyby bohater filmu lub serialu zachowałby się inaczej lub gdyby okoliczności wydarzeń były inne. Wymyślone historie spisywałam. Potem zaczęły się pojawiać moje własne historie inspirowane filmem, artykułem w gazecie, czy informacją zawartą w wiadomościach. Niestety o ile wyobrażania sobie nowych bohaterów i wymyślanie ich perypetii przychodziło mi z niesamowitą łatwością, tak spisywanie tych historii do łatwych zadań nie należało. W pewnym momencie tych opowieści było tak dużo, że zaczęłam uważać, że moja wyobraźnia to przekleństwo – potrzebowałam niewielkiego bodźca, żeby stworzyć nowego bohatera i pozwolić mu działać. Wtedy nie panowałam nad swoją wyobraźnią. Teraz stwierdzam, że możliwość kreowania postaci i umieszczenia jej w jej własnym świecie jest błogosławieństwem. Korzystam ze swojej wyobraźni bardziej świadomie – potrafię ją skierować na właściwe tory i stworzyć jedną w miarę spójną historię, którą mogę rozwijać w dowolnym kierunku. Niektóre z proponowanych w artykule ćwiczeń wykonuję już od dawna, chociaż nie miałam świadomości, że to robię – inne chętnie wypróbuję. Ten artykuł zbiegł się w czasie z moimi poszukiwaniami związanymi z medytacją i widzę, że będę mogła wykorzystać zdobytą wiedzę również do zgłębiania swojej kreatywności. Muszę jeszcze tylko popracować nad spisywaniem obrazów stworzonych w wyobraźni.

  3. tomekd napisał(a):

    Myślę, że te ćwiczenia to bardziej poszukiwanie samego siebie niż własnej kreatywności. (Mówię o tych autora artykułu) Biorę się do roboty – Dzięki za kolejną garść solidnych informacji. :]

  4. Ri napisał(a):

    Nihil novi. Niestety, moja wyobraźnia jest już wytrenowana i bywa silniejsza od rzeczywistości oraz bardzo uzależniająca (aż nie chce się wracać do tego świata 😉 ).

    Ten wpis jest dobry dla osób początkujących adeptów. A może coś dla tych bardziej zaawansowanych? ^^

    Nekrolog (własny) mam już za sobą, morderstwa także. 😉 Tak jak wizualizacje na użytek nauki fizyki i matematyki, np. hipersześcianów (tesseraktu, penteraktu i następnych), prostych fraktali i funkcji. Takie zabawy polecam wszystkim, którzy są zainteresowani opisywaniem rzeczywistości nieco bardziej złożonych. Bardzo ułatwiają później tworzenie map z korytarzami nad i pod poziomem gruntu oraz różnych teorii na użytek wymyślonych światów. 🙂

    Aczkolwiek medytacje to fajna sprawa. Zwłaszcza w połączeniu z treningiem. Człowiek nie przyrasta do swojego siedziska. 😉

    Pozdrawiam,
    Aphrodite 🙂

  5. Matsurika napisał(a):

    Wiem że nie na temat, ale czy mogłabym się spytać czy będzie jakiś wpis o nadawaniu tytułów? Niby nic, ale jednak czasem spędza sen z powiek. Mam powieść która ma już 107 stron a nadal nie ma tytułu bo ŻADEN (ŻODYN) nie jest idealny i mam z tym niemały problem…

  6. Redshadow napisał(a):

    Z tą trucizną przypomniało mi się takie doświadczenie. Wyobrażałam sobie, że kogoś roztrzelali. O ironio ten ktoś jest nieśmiertelny, ale ból odczuwa normalnie. No, wiec wyobrażam sobie jak człowiek zmienia się w sito i ciągle żyje. I boli mnie brzuch. Nie tak normalnie. To był taki dziwny ból. Innym razem bawiłam się obrazem ataku niedźwiedzia na człowieka. Ostre jak brzytwa pazury zatapiają się w klatkę piersiową mężczyzny… I czuję ten sam rodzaj bólu co przy roztrzelaniu nieśmiertelnego tyle, że w klatce piersiowej. Czy to normalne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *