Jak negocjować umowę z wydawcą?

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

16 komentarzy

  1. Scathach pisze:

    Hmmm. Może i nie mam w najbliższych planach negocjowania warunków wydania książki… Ale takie podstawowe informacje o tym jak rozmawiać z wydawcą na pewno (a raczej: oby 😉 ) kiedyś się przydadzą. Ciekawy wpis 😀

  2. Olivia pisze:

    Faktycznie przydatne. Jeśli kiedyś mi się to przydarzy pójdę do mamy – zna się na tym całym prawniczym bełkocie, a jeśli ona nic nie wskóra chyba wybiorę się do jakiegoś prawnika. Pozdrawiam

  3. Dziękuję za te rady. Mam wrażenie, że bardzo przydatne i jasno sformułowane!

  4. Chuda pisze:

    Dziękuję bardzo! Szkoda, że napisałeś tego cztery lata temu, kiedy negocjowałam pierwszą umowę 🙂 Ale i teraz skorzystam, dziękuję!

  5. NoMoreMaps pisze:

    Konkretny wpis. Podoba się.

    Mam techniczne pytanie. Załóżmy, że chodzi mi po głowie książka. Chodzi, gryzie, szczypie po potylicy. Chce być napisana. Problem w tym, że pisanie to ciężka orka. To kupa wyrzeczeń, alienacji i frustracji. Chcąc, nie chcąc jest to inwestycja. Inwestycje mają to do siebie, że czasami się zwracają, a czasami nie.

    Nie chcę, żeby moja książka trafiła do szuflady, bo żadne wydawnictwo nie będzie nią zainteresowane. Z różnych przyczyn: może tematyka im nie pasuje do oferty, może jest zbyt krótka, zbyt długa, może zwyczajnie jest do kitu.

    Kiedy i jak można zapukać do wydawnictwa ze swoim dziełem? Pisarze, którzy mają na koncie parę bestsellerów mogą pewnie zadzwonić na prywatny numer wydawcy: „Słychaj, Zenon, mam taki pomysł…”. A debiutant? Musi od razu rzucić zaplamione krwią i potem stronnice na biurko wydawcy, czy też ma szansę wybadać temat w trakcie pracy nad książką? Na jakim etapie? Pomysł? Streszczenie? Parę rozdziałów?

    Orientujesz się jak to wygląda?

    • Tomasz Węcki pisze:

      Ogólnie – debiutanci są tak niewiarygodni w oczach wydawców, że żadne ich propozycje i zapewnienia nie są traktowane poważnie. Dopiero gdy wydawnictwo otrzymuje gotowy produkt, który może ocenić obiektywnie, zaczynają się jakiekolwiek rozmowy.

      To jednak heurystyka, która bierze pod uwagę „uśrednionego” debiutanta i „uśrednione” wydawnictwo. Z Twojego bloga wnoszę, że myślisz o książce podróżniczej. To bardzo konkretny gatunek i – co najważniejsze – w zasadzie już go realizujesz na blogu. Masz więc materiał, który możesz wskazać wydawcy i powiedzieć „o, proszę pana, potrafię pisać na przykład tak”. Co więcej, jeżeli chcesz pisać o już odwiedzonych miejscach, występujesz w wydawniczym równaniu raczej jako ekspert niż naturszczyk z ambicjami. IMO spokojnie możesz uderzać do wydawnictw specjalizujących się w prozie podróżniczej, nawet jeśli Twoja książka jest w fazie planowania.

      Czego potrzebujesz? Przede wszystkim, nie obejdzie się bez konspektu. Zresztą, jeśli to ma być literatura faktu, konspekt bardzo pomoże Ci zorganizować pracę, więc tak czy siak warto go mieć. Dobrze też, jeśli opracujesz sobie jakiś chwytliwy, niezbyt długi opis swojej przyszłej książki i zamieścisz go w mailu. No i dobrze, jeśli dołączysz próbkę swojej twórczości, żeby wydawca mógł ocenić jak wypadasz w praniu. Być może wystarczy wskazanie któregoś z wpisów, choć IMO najlepszy byłby pierwszy rozdział.

      A – i pamiętaj, żeby chwalić się blogiem. Każdy autor, który posiada sprawnie działającego bloga, ma w ręku maszynkę marketingową. Im większy zasięg, im bardziej zwarta i podatna na Twój wpływ społeczność, tym łatwiej Ci wypromować swoją twórczość. Zdarzają się w Polsce wydawcy-idioci, którzy tego nie rozumieją, ale to margines. U tych myślących dostaniesz tłustego plusa.

  6. WiliamWallace pisze:

    Wow. Genialne porady, duży szacun i dzieki.

  7. Chris pisze:

    Nie wiem czy ktoś na to zerknie jeszcze pod tym postem, ale to jedyne miejsce, które przychodzi mi do głowy, w którym mogę spodziewać się merytorycznej odpowiedzi 🙂
    Trafiłem na taką oto sytuację, że organizatorzy konkursu wymagają, cytuję za regulaminem:
    „W przypadku prac wyróżnionych i nagrodzonych Autor przekazuje na rzecz organizatora (Wydawnictwo Psychoskok) autorskie prawa majątkowe (licencji niewyłącznej, bez ograniczeń czasowych i terytorialnych) do przysłanego tekstu. Oznacza to zgodę na jego publikację w formie ebooka oraz udostępnienie na stronach internetowych Wydawnictwa Psychoskok i Autorzy365.pl bez dodatkowego wynagrodzenia.”
    oraz
    ” Główną nagrodą w konkursie jest wydanie opowiadania, jako zbiór/antologia w formie ebooka. Dziesięciu zwycięzców, których opowiadania zostaną wybrane do wydania (w formie elektronicznej) otrzymają wydany ebook nieodpłatnie.”

    Czyli jak można zrozumieć zbywamy się WSZELKICH praw do dzieła, majątkowych i za ew. wynagrodzenie (zostają nam chyba tylko prawa autorskie). Co więcej my otrzymamy e-book bezpłatnie, ale wcale nie można z regulaminu wnioskować, że wydawnictwo nie będzie sprzedawać go odpłatnie.

    Czy w takim wypadkach (konkursowych) jest nawet sens pytać czy negocjować o inne warunki, czy musimy się pogodzić z tym, że na zawsze już pozbędziemy się praw do naszego w tym wypadku opowiadania ?
    Co prawda nie wiem czy wystartuje akurat w tym konkursie, ale inne mogą regulaminy mogą mieć poukrywane jakieś kruczki, których nawet nie jesteśmy świadomi. Rozumiem zgodę na bezpłatny druk w ramach danej antologii czy wydawnictwa konkursowego, ale od razu wszystkie prawa ? Brzmi to dla mnie trochę.. niefajnie, mówiąc oględnie.

    Link do całego konkursu tutaj:
    http://autorzy365.pl/twoja-historia-milosna-walentynowy-konkurs-literacki-wydawnictwa-psychoskok_a3422

  8. Lazurro pisze:

    Świetny wpis, dziękuję 🙂 Jestem początkująca w temacie wydawniczym, więc może zadam głupie pytania
    …ale jak sytuacja wygląda w przypadku krótkiej książeczki dla dzieci, można powiedzieć „ilustracyjnej” tzn. gdzie tekst jest uzupełnieniem/częścią ilustracji?
    Jestem umówiona do wydawnictwa i zastanawiam się jak się przygotować.
    Moja książka jest gotowa, sama ją wydrukowałam w drukarni (kilka sztuk), uzyskałam nr ISBN, przygotowałam profesjonalny skład i w zasadzie wydałam ją jako osoba fizyczna. Czy idąc na „negocjacje” z wydawnictwem powinnam wziąć gotową książkę (w ten sposób niejako zdradzam cały pomysł na serię itp., ale wydawca widzi, że ma przed sobą profesjonalny produkt gotowy do sprzedaży, to czy mu się to spodoba to kwestia gustu i kalkulacji) czy też przedstawić kilka wydruków, nie pokazując całości?????
    Rozumiem, że najlepszą opcją jest rozmowa o umowie licencyjnej na określony nakład + procent od ceny detalicznej, czy do tego można negocjować jakieś honorarium? Co może być moim atutem?
    Będę wdzięczna za opinię, radę.

  9. Fanny pisze:

    Cześć! Mam pytanie tylko po części związane z tematem wpisu. Wiesz może, czy jest szansa, żeby sprzedać wydawnictwu własne, nieoficjalne tłumaczenie książki, która nie została jeszcze opublikowana w Polsce?
    Pozdrawiam serdecznie

    • Tomasz Węcki pisze:

      „Nieoficjalne tłumaczenie”? Tzn. wykonane bez zabezpieczenia praw autorskich u autora oryginału? Myślę, że szanse na sprzedaż takiego tłumaczenia są żadne. Odezwij się do autora i wybadaj, czy masz szanse na jakiś rodzaj licencji.

  10. zaniepokojona pisze:

    A jak wyglada wypowiedzenie umowy? Podpisalam umowe z wydawnictwem, ale w miedzy czasie pojawilo sie inne zainteresowane i to właśnie z niego chciałabym skorzystać. czy mogę bez żadnych konsekwencji odstąpić od umowy i podpisać ją z innym wydawnictwem?

    • Tomasz Węcki pisze:

      Wszystko zależy od umowy. Idę o zakład, że wydawca przewidział taką możliwość i umieścił w niej zaporowe warunki. Przeczytaj ją uważnie.

  11. radioretro pisze:

    Zdecydowanie bardzo dobry poradnik dla autorów. Przeczytałem wiele, ale wasz jest praktyczny, bez zbędnych ogólników. Gorąco polecam!

  12. legenda pisze:

    Napisałam opowieść o lokalnej legendzie .Oparłam się na tej legendzie jak również na prawdzie historycznej dotyczącej tej legendy treść jest ciekawa i porywająca, tak twierdzą osoby które czytały . Opowieść promuje miejscowość .jak uzyskać sponsora nie ujawniając treści z obawy że ktoś może wpaść na ten sam pomysł

    • Tomasz Węcki pisze:

      Jeżeli książka już jest skończona, po prostu roześlij propozycję do wydawców. Masz gotowy produkt – będą woleli negocjować z Tobą, niż kombinować na boku. Zwłaszcza że „pożyczając” pomysł ryzykują naruszeniem praw autorskich, a więc pozwem i koniecznością zapłaty odszkodowań.

      Oczywiście, bez ujawniania treści nie sprzedasz żadnej książki. Nikomu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *