Zapisz się na newsletter:

Tworzenie bohaterów: nikt nie jest ani dobry, ani zły

Bohaterowie często pełnią w opowieści funkcję „tego złego” lub „tego dobrego”. Ale czy to znaczy, że faktycznie autor tak powinien o nich myśleć? Czy czytelnicy w ogóle chcą tak gładkiego podziału?

*

Możesz już zamówić mój poradnik dla pisarzy – „Jak napisać powieść?”. Ten wpis jest jednym z darmowych fragmentów. Trzy dodatkowe rozdziały możesz ściągnąć jako e-book bezpośrednio lub ze strony:

Jak napisać powieść?

Ten tekst też jest częścią mojego poradnika dla twórców – fragment z rozdziału poświęconego tworzeniu bohaterów, akurat tak dobrany, że mógłby być samodzielnym wpisem. W najbliższych tygodniach pojawi się więcej z tego cyklu.

*

Nikt nie jest ani dobry, ani zły

W absolutach nie znajdziesz prawdy o ludzkiej naturze. Żaden człowiek nie podejmuje działań, aby spowodować jak największe dobro dla jak największej liczby istot. Nie tak naprawdę. Można sobie opowiadać taką historię, zwłaszcza po fakcie, ale w praktyce ludzie „robią rzeczy” z trzech powodów, dokładnie w tej kolejności:

– żeby poczuć się lepiej;

– żeby myśleć o sobie wyżej;

– żeby móc więcej.

Można powiedzieć, że to bardzo samolubna motywacja, ale to jest właśnie sedno: jako człowiek masz bezpośredni dostęp tylko do siebie, do swoich pragnień i nastrojów. Nawet więcej – nie możesz od siebie uciec. Jeśli jest ci źle, to tkwisz w tym osobiście; nie oddasz tego doświadczenia nikomu, żeby je przeżył za ciebie. Ta indywidualna perspektywa jest więc podstawą, od której zaczynamy rozważania z cyklu „co zrobić”. Jeśli na jakimś czynie zyskają wszystkie istoty żywe, ale ty będziesz akurat tą jedną, która straci – no to po co tego czynu dokonywać? Gdy takie działanie zostanie na tobie wymuszone, z pewnością odbierzesz je jako krzywdę.

Nie istnieje więc doskonały altruizm – a przynajmniej ludzie nie są do niego zdolni. Z pewnością stać nas na altruistyczne czyny, ale bądźmy w tym uczciwi. To, co nas do nich pcha, to nie bezwarunkowa miłość do wszystkiego, co jest, ale najczęściej empatia, czasem poczucie obowiązku lub strach przed konsekwencjami. Pomagamy innym na przykład dlatego, że im współczujemy. A więc dosłownie: dzielimy ich ból. Chcemy, aby zniknął. Chcemy się poczuć lepiej. Jeśli nie potrafimy pomóc, wystarczy, że sprzed naszych oczu zniknie cierpiąca istota – wtedy też możemy odczuć ulgę.

Altruizm w naszym wykonaniu jest wynikiem pewnej kalkulacji. Możemy coś poświęcić, jeśli unikniemy dzięki temu, na przykład, wyrzutów sumienia, albo jeśli potwierdzimy przed samym sobą własną wartość. Oto mogłem komuś pomóc, bo jestem wystarczająco silny, mądry lub dobry. Właśnie dlatego powstały koncepty takie jak wdzięczność czy moralność. Ludzie potrzebują podobnych narzędzi, aby poklepać się po plecach i wzmocnić pożyteczne zachowania.

Nie ma absolutnego dobra w ludzkiej formie, ale tak samo – nie ma absolutnego zła. Za wszystkimi zbrodniami i okrucieństwami kryje się dokładnie ta sama motywacja, co zawsze: poczuć się lepiej. Radykalne czyny rodzą się z desperacji, nie z wrodzonej skłonności do złego. Przyczyną agresji mogą być niezaleczone traumy, które zmuszają do tego, by odgrywać, czego sami wcześniej doświadczyliśmy. Mordować można też w imię dobra lub sprawiedliwości – historia pełna jest takich przypadków. To bynajmniej nie oznacza relatywizmu, ponieważ każdy czyn ma konsekwencje, a więc kształtuje rzeczywistość. Codziennie stajemy przed krańcowymi wyborami – prawda czy kłamstwo, wolność czy uległość, nawet: życie czy śmierć – i choć prezentują nam się w trywialnych sytuacjach, jeśli rozpoznamy ich naturę, możemy zmienić kierunek, w którym zmierza nasz świat. Czy będziemy istnieć w samotności, czy otoczeni przyjaciółmi, czy w szczerym związku, czy w takim, z jakiego trzeba uciec? Po przyjęciu takiej perspektywy nie ma miejsca na relatywizm, ponieważ dla ciebie konsekwencje są określone. Rozwijasz się, albo zwijasz. Jest ci lepiej, albo jest ci gorzej. Wszystkie decyzje wszystkich istot będą więc ciągle powtarzanym wyborem między istnieniem a niebytem. Trudno o bardziej dosłowną reprezentację dobra i zła.

Jeśli bohater w twojej opowieści konsekwentnie wybiera zło, stawia go to w paradoksalnej sytuacji. Jako byt, szerzy niebyt. Oczywiście, że musi mieć ku temu powód, choćby spaczony i pogmatwany. Być może jego zdaniem całe zło, które powoduje, jest winą kogoś innego – to ofiary je prowokują, albo jakaś trzecia siła zmusza wszystkich do działania w destrukcyjny sposób. Jeśli już, on, bohater, jest katalizatorem, który poprzez swój radykalizm ujawnia światu prawdę. Być może we własnych oczach jest obrońcą uciśnionych. Być może nie widzi dla siebie innej drogi do wolności, niż sianie zniszczenia; być może świat faktycznie postawił go wobec równie niemożliwego wyboru. A może jest tak odcięty od własnych emocji, że ekscytację czuje już tylko podczas polowania na najgroźniejsze zwierzę na Ziemi: człowieka. Tak czy siak, wybiera zło nie dlatego, że jest potworem, ale z ludzkich i zrozumiałych dla czytelnika powodów.

Kiedy więc tworzysz postać literacką, postaraj się znaleźć ukryte motywy jej działania. Więcej: zrób eksperyment myślowy. Wyobraź sobie krańcową sytuację; taki moment, w którym załamuje się indywidualny świat i trzeba walczyć o to, co najcenniejsze. W jaki sposób twój pozytywny bohater mógłby stać się zły, samolubny, bezwzględny? Co w sobie nosi – jaką właściwość – że to w ogóle możliwe? No i z drugiej strony: gdzie jest wrażliwość złego bohatera? Co stało się w jego przeszłości, że musiał się jej pozbyć? Co mogłoby się stać, żeby sobie o niej przypomniał?

Dzięki temu nie tylko lepiej zrozumiesz swoich bohaterów, ale zbliżysz się do stworzenia postaci skomplikowanych, istniejących w wielu wymiarach. A właśnie to ceni współczesny czytelnik.

Subscribe
Powiadom o
guest

23 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
rosalieirenen
rosalieirenen
7 lat temu

Za każdym razem, gdy czytam Twoje artykuły, przerywam w którymś momencie, sięgam po zeszyt, otwieram apkę i notuję. Absolutnie zawsze kończy się to ciekawym pomysłem na bohatera, na historię, albo pomysłem na ulepszenie tego, nad czym aktualnie pracuję. Nie inaczej jest i teraz. Zwykle nie komentuję (już tak mam, skrajny introwertyzm), ale czasem aż nie wypada milczeć. Wypada docenić włożony czas i zaangażowanie i wypada ładnie podziękować za dostarczanie siły napędowej do pisania lepiej (i pisania w ogóle).

Doceniam i dziękuję.

Kantor
Kantor
7 lat temu

„Wszystkie decyzje wszystkich istot będą więc ciągle powtarzanym wyborem między istnieniem a niebytem”

A co jeśli moim wyborem jest zjeść czekoladę lub zjeść czipsy?

Janusz
Janusz
7 lat temu

Mam pytanie o imię bohatera. Z imionami mam kłopot. Kiedyś używałem programu do generowania.
Chcę opisywać matematykę w inny sposób niż klasyczne książki. Bardziej jako fantastykę. Najbliżej jest do książek J. Ćwirko-Godyckiego z lat ’80. W świecie tym imię jest tym, co kto robi. Tak np. Plusy, Addy oraz Sumy dodają Cyfry, pełniące rolę 'zwierząt’ hodowlanych i konsumowanych.
Bohaterką jest funkcja. Uszkodzona funkcja Inc. Inne obiekty boją się tego uszkodzenia i próbują ją usunąć. Funkcja ma zdolność mimikry i uciekając podszywa się pod coraz to inne Funkcje, Twierdzenia, Przestrzenie. Bywa częścią lub tworzy też zbiorową inteligencję, podobnie jak szczury w Planetscape Torment.
Nie wystarczy cały czas nazywać ją Funkcją, bo w pewnym momencie przestanie ją być. Stanie się zbyt potężna, co przewidują Interpretacje starając narzucać kontrolę. Nie będzie też Funktorem, Przestrzenią, Teorią, docelowo może stać się Działem (matematyki).
Jak ją nazywać? Magmat (skrót od maga matematycznego)? Napisałem prekursora tego świata – opowiadanie. Z tytułem oraz imieniem głównego bohatera też miałem kłopoty.

Ania
Ania
7 lat temu
Reply to  Janusz

Może-Wartość,f-tajemnicza eFka,Praca

Ania
Ania
7 lat temu

Nie bardzo się z tym zgadzam.Np.misjonarki w Afryce poświęcając się pomagają głodującym dzieciom.Żeby się lepiej poczuć to by wróciła taka do Europy,zrobia sobie kąpiel z pianą,pyszną kolację i drinka.Podczas wojny również wielu poświęciło swoje życie aby ratować innych i co?Może przeczuwał jeden z drugim,że mu pomnik postawią?
Po prostu wydaje mi się,że tacy heroiczni bohaterowie są o wiele ciekawsi.
A co do złego bohatera,to czy można być np.dobrym złodziejem?(chyba nie),ale oczywiście można go zrozumieć lub mu wybaczyć.

Ania
Ania
7 lat temu

Można by wałkować temat,jednak ja mimo wszystko uważam,wierzę w to,że istnieje czyste dobro.Może ukazuje się bardzo rzadko,bo ludzie na ogół są samolubni,ale zwykły przykład strażaka.Czy naprawdę samolubny człowiek jest w stanie wskoczyć w ogień,lub pozbierać szczątki człowieka z drogi?Nawet nikt go nie uzna za bohatera bo to przecież jego praca,a dla mnie może nie jest,ale bywa bohaterem.Albo wolontariusz,który pomaga w hospicjum.Czy patrzy na cierpienie,śmierć innego,żeby się lepiej poczuć,wątpię.
I wiedziałam,że mi Pan z tym Robin Hoodem wyskoczy.Kiedyś państwo nakładało podatki na ludność,nie dając nic w zamian,więc jakby okradali ludzi.Robin odbierał tylko to co się im należało.Jeżeliby człowiek żeby się rozwijać,odrobinę lepiej żyć wziął na kredyt maszynę i powiedzmy pieniążki na raty ukradłby mu taki współczesny Robin,to okradziony,któremu już bank maszynę zabrał szykuje sobie sznur w piwnicy,a pan złodziej z rodzinką wpierdzielają rarytasy(fajnych ma Pan bohaterów).

A
A
7 lat temu
Reply to  Tomasz Węcki

Może,ale nie lubię nadmiernej psychologii,bo i nie do końca mogę wczuć się w człowieka,ponieważ nie jestem tym człowiekiem,a jeśli sama go tworzę to przecież może on być taki jak ja chcę.

Ania
Ania
7 lat temu

A co do mojej własnej osoby,żeby było wiarygodniej,malutki przykładzik:Przygarnęłam przybłędę,żeby się w schronisku nie męczyła,ale przez to muszę się użerać z mężem i z tym psem,bo jest niedobry i nie czuję się z tym lepiej,ale psa nie oddam.A jak w domu bardzo brakowało to nie zdecydowałam się kraść tylko sama uczyłam się języka i pojechałam za granicę za chlebem.Gdyby wszyscy głodujący zamiast się wziąć do roboty kradli to chyba było by żle.Ale co ja tam wiem

Ania
Ania
7 lat temu
Reply to  Tomasz Węcki

Nie rozumiemy się wcale.Co do psa,to wzięłam przybłędę z czystego serca.Z mężem się użerałam,bo tego psa nie chciał,a pies jest po prostu zwariowany,nie słucha się,leci na drogę i na ludzi skacze(ktoś już po policję chciał dzwonić),ale nie ma żadnej traumy i ja sobie z nim poradzę(jeszcze się nauczy).Pisałam,że mimo ,iż dokucza to go nie oddam nie dla swego samopoczucia,nie dlatego,że ksiądz tak mówi,tylko dlatego,że tak trzeba.Uważam,że powinniśmy pielęgnować w sobie dobre cechy i już.
A Pana”rusz głową” czy „sytuacja patologiczna” są chyba niegrzeczne

Renata
Renata
7 lat temu
Reply to  Ania

Czytam i czytam i wydaje mi się, że Pani myli wczucie się w motywację takiej postaci – częściowo negatywnej – z usprawiedliwianiem jej działań. Sądzę, że zrozumienie dlaczego ktoś postąpił tak a nie inaczej i w przypadku autora opisanie tego nie musi oznaczać, że to postępowanie pochwalam i akceptuję. To dokładnie tak jak właśnie w psychologii – paradoksalnie psycholog np. osobę uzależnioną rozumie (rozumie jej motywy), ale nie pochwala ich. To zupełnie co innego. Ba, nawet tworząc taką, niejednolitą moralnie postać wcale nie daję światu do zrozumienia, że to złe co robi uważam za dobre.

Ania
Ania
7 lat temu

I nie zamierzam się spierać,chciałam tylko pokazać swój punkt widzenia.
Jeżeli chodzi o dobrego bohatera to właśnie wolałabym prawdziwego Bohatera.Mógłby nim być nawet ten strażak,na co dzień trochę zły,nadużywający alkoholu,nie szanujący rodziny,ale w bardzo trudnych sytuacjach potrafiący narażać własne życie dla innych.
A złodzieja po prostu nie brałabym pod uwagę,chyba,że byłby to człowiek,który okrada szefa Amber Gold.

Ania
Ania
7 lat temu

Może i nie będę dobrym pisarzem,nie walczę o to.Napisałam nadmiernej psychologii.Gdybym miała pisać o strażaku to porozmawiałabym z wujkiem,który strażakiem jest,tylko już z góry wiem,że to dobry człowiek,a,jeśli ma satysfakcję z pracy to wspaniale.Bez nadmiernej psychologii.

„staramy się poznać inne”-właśnie,po co więc tyle krytyki?Dobry pisarz stara się chyba zrozumieć innego człowieka a jeszcze lepiej(moim zdaniem)gdy szuka w nim tych dobrych cech.

A jeśli chodzi dlaczego ja?Bo ktoś psa wyrzucił koło mojego domu.Tak lubię zwierzęta i może podświadomie chciałam mieć psa,tylko mogłam wziąć ślicznego szczeniaczka,którego łatwo wszystkiego nauczyć,ale jestem wrażliwa na ludzką i zwierzęcą krzywdę i jeśli tylko mogę nie przechodzę koło niej obojętnie.Tak więc ta dobra cecha to nieprzechodzenie obojętnie obok krzywdy.I może Pan napisać,że wierzę w ludzkie dobro bo jestem naiwna.Ja doskonale wiem jacy ludzie są okrutni i właśnie dlatego szukam w nich dobrych cech i myślę,że czytelnik też.

Ania
Ania
7 lat temu

Dziękuję za troskę.Może ja niezbyt jasno piszę,dlatego ta rozbieżność.Nie mówię,że ludzie są dobrzy czy żli,ale mówię,że jeśli człowiek robi coś dobrego(przynajmniej w tym czasie jest dobry) to nie ma większego znaczenia co nim kierowało.Znowu Pan powie,że jak się nie wczuję to napiszę bzdury,ale ja się wczuję,się Pan nie martwi.Moimi bohaterami są dziecko i kobieta o dobrym sercu.A dlaczego ona ma to dobre serce?dlaczego jest współczująca?-bo sama doznała w życiu krzywd i wie co to znaczy.
Jeśli będę miała zamiar napisać coś nowego wezmę Pana wskazówki pod uwagę.Dziękuję za rozmowę.

Renata
Renata
7 lat temu

Baaaaardzo spodobał mi się ten artykuł i przyznam, że od dawna śledzę Pana teksty. Dzięki nim zdecydowałam się moje stare marzenia o pisaniu odgrzać i, nie bójmy się tego słowa, zrealizować. Pozbawił mnie Pan też złudzeń, że zarobię tym na życie;), ale skoro daje mi to satysfakcję, skoro mogę się dzięki temu poczuć lepiej i lepsza i skoro mnie to rozwija (z każdym półgodzinnym seansem pisania mogę więcej) :):):) to czemu nie? Tylko proszę – niech Pan nie umiera przed wydaniem tej książki, bo chcę kupić.

Aga
Aga
7 lat temu

Śledzę Pana wpisy. Sama piszę (na razie do szuflady) i wiem, że stworzenie dobrego, autentycznego bohatera nie jest łatwe. Ba, jest bardzo trudne! Zaciekawiła mnie wymiana komentarzy pod tym artykułem i postanowiłam dorzucić parę groszy. Moją uwagę przyciągnęła wypowiedź Pani Ani – odnośnie strażaka. Faktem jest, że strażacy są obdarzeni ogromnym szacunkiem społeczeństwa, ale to są tacy sami ludzie jak my. Śmiem twierdzić, że ten zawód jest jednym z trudniejszych, a to niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, co z kolei przekłada się na problemy, o jakich nie śniło się zwykłemu Kowalskiemu. Znam to z tej mniej medialnej strony. Pisanie: ”Gdybym miała pisać o strażaku to porozmawiałabym z wujkiem,który strażakiem jest,tylko już z góry wiem,że to dobry człowiek,a,jeśli ma satysfakcję z pracy to wspaniale.Bez nadmiernej psychologii.” jest naprawdę śmieszne. W tych kilkunastu słowach pokazałaś idealnie papierową postać. On nie powie Ci całej prawdy. To, co przeżywa podczas każdej akcji, ten strach, niepewność i wyrzuty sumienia, gdy nie daje rady, albo gdy coś spieprzy… Do tego się nie przyzna. Tego się nie mówi – to pozostaje w głowie. Dużo strażaków rezygnuje z pracy, dużo odchodzi na wcześniejsze emerytury. Zdarza się, że popadają w nałogi. I na tym polega stworzenie autentycznego bohatera. Postać musi przeżywać, myśleć i analizować, by iść dalej. Musi być autentyczną personą, wywołującą emocje w czytelniku – obojętnie czy dobre czy złe. Czytając, wyciągasz wnioski na podstawie zachowania bohatera, więc napisanie, że strażak jest dobry, bo jest strażakiem jest absurdalnym stwierdzeniem.
Kiedyś usłyszałam, że pisanie nie jest dla wszystkich. No, chyba nie jest. Autor, który nie potrafi wyjść poza swój wewnętrzny komfort i choć spróbować postawić się w innych realiach, będzie miał problem ze stworzeniem dobrych bohaterów w swojej książce. Będzie tworzył bezbarwne postacie, niczym nie różniące się od siebie.

Nasza strona używa plików cookies, żeby działała sprawnie i żebyśmy mogli lepiej dopasować treści do Twoich potrzeb. Możesz je zaakceptować, zmienić ustawienia albo dowiedzieć się więcej w naszej polityce prywatności.
Ustawienia
Zaakceptuj
Polityka prywatności
Polityka prywatności
Cookie name Active
Zapisz ustawienia
Ustawienia