Home Forum Twórczość spiskowców Proszę o ocenę

This topic contains 7 replies, has 3 voices, and was last updated by  Anna Katari 1 month, 3 weeks ago.

  • Author
    Posts
  • #2751

    Anna Katari
    Participant

    Ostatnio wróciłam do pisania oraz do starego stylu. Zwykle piszę scenariusze, więc trudno mi było wrócić do tradycyjnych opowiadań. Proszę, żebyście mi powiedzieli, czy jest to dobre. Przyjmę każdą krytykę.

    „Karma”. Prolog.

    Hideki Kimura mieszka w Tokio. Głównie zajmuje się leczeniem chorych dzieci, a w tym pomaga mu 12- letnia córka o imieniu Hana. Ostatnio jego gabinet świeci pustkami za sprawą nowej przychodni. Jednak nie tylko z tego powodu, dlatego musiał znaleźć sobie inne zajęcie poza bycie lekarzem. Właśnie przeglądał oferty pracy, jakie były dostępne w najbliższej okolicy. Klikał w różne ogłoszenia, lecz żadna z nich nie przykuła zbyt długo jego uwagi. Postanowił wyłączyć komputer i zająć się córką. Akurat leżała na łóżku, czytając jakąś mangę.

    -Nadal czytasz to samo?- spytał zaciekawiony, przyglądając się okładce
    -Jeszcze nie skończyłam. Dopiero doczytałam drugi rozdział- wskazała na zaznaczoną kartkę
    -No dobra. A jesteś może głodna?
    -Zależy, co przygotujesz- stwierdziła, przewracając kolejną stronę książki
    -Hmm… Myślałem nad ramen
    -No to na pewno zjem- uśmiechnęła się lekko, powracając do czytania

    Kiedy mężczyzna szedł w stronę kuchni, usłyszał huk za drzwiami. Coś, jakby z ogromną siłą spadło. Pomyślał, by to sprawdzić. Odłożył przygotowania posiłku na później, żeby zorientować się, co stało za tym hałasem.

    -Dziwne. Nic tu nie ma- stwierdził, rozglądając się w lewo

    Nagle dostrzegł obok swoich nóg jakąś postać odzianą w pomarańczowy kaptur. Przypominała kobietę, co mógł stwierdzić po szczupłej sylwetce, zaś wzrost pasował do nastolatki. Szturchnął ją lekko w ramię, lecz ona ani nie drgnęła.
    -Ej! Wszystko gra? Powiedz coś

    Nadal nie dostrzegł żadnej reakcji. Nie chciał zostawić dziewczyny samej, więc chwycił w swoje ramiona, zanosząc do pokoju. Położył nieprzytomną na dywanie, przyglądając się doznanym obrażeniom. O dziwo nie odnalazł ran.

    -Zupełnie tak, jakby mogła się regenerować- zaczął się zastanawiać nad tym, że nie była zwykłym człowiekiem
    – Tato, o kim ty mówisz?- zadała pytanie dość zaintrygowana całą sytuacją, aż zeszła z łóżka i podeszła do ojca
    -Trzeba jej pomóc. Nie wiem, skąd ona się tu wzięła
    -Co mam zrobić?
    -Przynieś jakieś ubrania. Możliwe, że zmarzła
    -Spoko. Już się robi- zgodziła się, biegnąc do swojego kącika, gdzie przeglądała swoje ubrania

    Tymczasem Hideki próbował zrozumieć, co mogło się wydarzyć, skoro było tak mocne uderzenie o podłoże. Do tego żadnych śladów po walce. Nie przypominała chorej, lecz miał zamiar dać dziewczynie dach nad głową. Odkrył głowę, dopatrując się urazów, ale i tam nic nie znalazł.

    -Cała ta sytuacja jest dziwna, ale… No właśnie. Chyba kiedyś ją gdzieś widziałem tylko nie mogę sobie dokładnie przypomnieć

    Hana dość szybko odnalazła białą bluzkę z długim rękawem oraz ciemnoniebieskie dżinsy. Lekarz zajął się szykowaniem zupy, gdy jego córka zajmowała się anonimową ofiarą. Ofiarą? Niby nie ucierpiała, więc te stwierdzenie powinno być uznane za błędne. Jednak po części to słowo pasowało do niej.
    Kiedy nastolatka została zabrana na posłanie w salonie, zapach z kuchni roznosił się po pomieszczeniu. Dwunastolatka miała zamiar spróbować przyrządzonego dania.

    -Jeszcze nie jest gotowe. Poczekaj chwilę
    -Jeśli chodzi o nią, to nie trzeba powiadamiać policji?- spytała z niepokojem o obcą
    -Niby tak, lecz wszystkiego się dowiemy, jak się obudzi
    -Na pewno?
    -Skarbie, nic nam nie zrobi
    -Jesteś tego pewien?
    -Tak

    W jego głosie było słychać wahanie, co mogło być spowodowane zmartwieniem dziecka. Wiedział, że powinni zachować ostrożność. Coś mu mówiło, by poszukać informacji w liście zaginionych z ostatniego miesiąca.

    -Być może tam będzie odpowiedź- pomyślał na głos, mieszając ramen

    Po jakimś niezbyt długim czasie, obiad został przygotowany. Wspólnie zasiedli przy stole, jedząc. Nie byli świadomi tego, że poszkodowana się przebudziła.

  • #2752

    Piotr Dobry
    Participant

    Cześć.
    Nie będzie przyjemnie, ale na temat. Może się przyda.

    1. Rzadko spotykana tragiczna interpunkcja. Ewidentnie maniera albo lenistwo. O ile wiem, w języku polskim ZAWSZE stawiało się jakiś znak przestankowy na końcu zdania. Ty gardzisz tą zasadą. Zapis znaków związanych z dialogiem i spacji przed myślnikami równie lekceważący. Czy przypuszczasz, jak to zniechęca osoby, które tak nie robią?
    2. Naiwność bohatera niestety rodem z anime dla nastolatek. Wiesz, ile rzeczy niebezpiecznych przyszło mi do głowy podczas czytania fragmentu o tym, jak koleś beztrosko przyjął obcą pod swój dach? Trzy. A nie poświęciłem temu nawet sekundy. Po prostu naturalne instynkty osoby po trzydziestce posiadającej własne mienie i własne dziecko. Czyli mniej więcej tak jak Twoja główna męska postać. A ta niestety zachowała się jak beztroski 16-latek o powierzchowności rycerza. Tego z bajek.
    3. Ta naiwność oczywiście przekłada się na jego irracjonalną ufność w coś, co chyba będzie domniemaniem niewinności, na poziom zabezpieczania swojego dziecka przed potencjalnym zagrożeniem, na sposób myślenia o obcej osobie, o działaniu policji, o ewentualnych rodzicach martwiących się o przybłędę.
    4. Nie mam pojęcia, skąd, gdzie i jak pojawiła się tajemnicza postać. Coś gdzieś huknęło i jest. Najgorszy moment narracji.
    5. „Ofiara”. Czy medyk (czymkolwiek parał się tak naprawdę) pomyślałby o żywej osobie „ofiara” zamiast „pacjent”?

    Mimo kompletnego braku oryginalności i fabularnej klęski idea ma potencjał. Tylko trzeba ją zupełnie inaczej wykorzystać.

  • #2754

    Anna Katari
    Participant

    Dziękuję za cenne uwagi. Zapomniałam o podstawowych zasadach przy dialogach, a historia została zaczerpnięta ze snu, więc ma prawo nie mieć początkowej logiki. Chodzi o tajemnicę sprzed lat i chciałam powoli odkrywać sekret anonimowej dziewczyny. Poza tym, dawno nic nie pisałam, a szczególnie w takim stylu. Do tego brakowało mi synonimów i stąd zamiast pacjent wyszła ofiara. Wybacz, jeśli bardzo cię bolało, gdy to czytałeś.

  • #2755

    Piotr Dobry
    Participant

    Nieważne, jakie mam odczucia względem Twojego dzieła.
    Warto przejąć się sugestiami poprawek, jeżeli ma być lepiej.

  • #2759

    brioszka
    Participant

    Anno,
    młodziutka jesteś. Czuć to w tym i innych Twoich tekstach. Nic w tym złego, ale tym większą musisz mieć uważność, posługujesz się bohaterami starszymi od Ciebie i innej płci niż Twoja.
    Każdy po kursie pierwszej pomocy, nie mówiąc już o lekarzu z wieloletnim doświadczeniem, wie, że poza obrażeniami zewnętrznymi w wyniku wypadku, powstaje mnóstwo urazów wewnętrznych, których nie widać na pierwszy rzut oka. Żaden lekarz nie założy, że ofiara wypadku ma nadprzyrodzone zdolności regenerowania się! Zacznie po prostu lepiej szukać urazów! I jedną z postawowych zasad jest nie zmienianie pozycji poszkodowanego, gdyż najlżejszy nawet ruch może prowadzić do urazu kręgosłupa i paraliżu. A już oczywistą oczywistością jest zadzwonienie po pogotowie! Bo nawet lekarz nie posiada sprzętu i warunków do sprawdzenia, czy chociażby ten kręgosłup nie został uszkodzony, czy nie doszło do urazu mózgu, co jest prawdopodobne po upadku z wysokości. Więc leżysz. Ty i wiarygodność Twojego bohatera-lekarza.
    Nie ma znaczenia, czym się inspirowałaś, ważny jest rezultat. Kilka innych nieścisłości:
    1.Dwunastolatka nie może pomagać w lekarzowi w praktyce, natychmiast by ją zamknięto.
    2.”Ofiara” jest ubrana w kaptur. Kaptur to część odzienia wierzchniego i zmieści się w niego tylko głowa. Czy mam rozumieć, że poza tym była naga?
    3.I czy chcesz powiedzieć, że ta nieznajoma została przez swoich wybawców rozebrana i ubrana w nowe ciuchy? Czy chciałabyś, będąc ofiarą, żeby ktoś Cię przebierał, gdy jesteś nieprzytomna? Prędzej nakryliby ją kocem, nie wiedzą przecież, czy jest chora, a może niebezpieczna.
    4. Tak po prostu przyszło ojcu do głowy, żeby poczytać listę zaginionych z ostatniego miesiąca? Zanim zadzwonił na policję, pogotowie, do opieki socjalnej? Albo ojciec ma nadprzyrodzone zdolności, albo ich rzeczywistość jest inna, ale o tym powinnaś napisać.

    Mimo niedociągnięć tekst jest lepszy od poprzedniego, o wojnie, w którym nic się nie działo. Może jesteś młoda, ale na pewno masz wyobraźnię, więc z niej korzystaj i pisz dalej, jest postęp. Ale interpunkcję popraw, bo wstyd.

  • #2760

    Anna Katari
    Participant

    Wiem, że mam wyobraźnię. Zawsze potrafiłam wymyślać niestworzone historie, ale nie wiedziałam, że uczepisz się o mój wiek. Przyznaję się. Mam 19 lat i nie zdobyłam zbyt wielkiego doświadczenia w pisaniu. Piszę własnym stylem, więc nie zwracam zbytnio uwagi na kropki po wypowiedziach bohaterów. Taki już mam nawyk. Jeśli chodzi o to, co wymieniłaś, to zgadzam się. Szczególnie z tą pierwszą pomocą. Po prostu chciałam pokazać sytuację mniej realnie, a odnosiłam się do nadludzkich zdolności przez to, że główny bohater kiedyś miał z takimi do czynienia. Miałam to zdradzić później, a prolog miał zawierać tajemnicę. Jednak nie wyszło i porzuciłam już ten pomysł, ale dziękuję za opinię. Może następnym razem nie narobię sobie wstydu na tym forum.

  • #2764

    brioszka
    Participant

    Anno,
    19 lat to nie tak mało, celowałam w 16. Nie czepiam się, mogłabyś mieć i 12, gdyby nie było tego czuć w tekście, a to jedyne, co mnie interesuje. Nie myl stylu z błędami. Interpunkcję można czasem nagiąć, ale estetyka i poprawność powinna cechować każdy tekst, niezależnie od ciągot autora. W przeciwnym razie utrudniasz odbiór i zniechęcasz czytelników.
    Nie porzucaj pomysłu! Akurat pomysł w tym wszystkim miałaś dobry!
    I nie ma wstydu, nie zniechęcaj się. Wszyscy robimy byki i popełniamy niezgrabności, w tym urok forum, że możemy sobie pomagać. Prosisz o opinie, nie po mizianie po główce. I całe szczęście, bo od miziania jeszcze nikt się nie rozwinął.

  • #2765

    Anna Katari
    Participant

    Zgadzam się, dlatego odważyłam się podzielić tym „czymś” na forum. Na razie będę pisać to, co zwykle i raczej do zwykłych opowiadań daleka droga.

You must be logged in to reply to this topic.