Home Forum Twórczość spiskowców Poproszę o ocenę

This topic contains 2 replies, has 2 voices, and was last updated by  Debbe 4 months ago.

  • Author
    Posts
  • #2810

    Debbe
    Participant

    Oto pierwszy rozdział mojego opowiadania na wattpadzie, jest to fanfiction. Bardzo proszę o szczerą do bólu opinię na temat mojego stylu, czy jest drętwy itp. Tak, wiem, że dziwnie mam zapisane akapity, ogarniam, że inaczej się je pisze, więc proszę nie wypominajcie mi, że źle. Nie piszę cały czas w ten sposób.

    Nagisa otworzył oczy.
    Pociągnął cicho nosem i usiadł na łóżku, po czym rozejrzał się po sypialni. Mimo to, że w pokoju panował okropny gorąc, Nagisa nie otwierał okna. Wszystko było mu już obojętne.
    A w tym roku czerwiec był wyjątkowo ciepły.
    Chłopak przetarł zaczerwienione od płaczu oczy. Był niewyspany, ostatnio śniły mu się tylko koszmary.
    Siedział tak jakiś czas patrząc w ścianę. W ścianę, na którejś niegdyś wisiało pełno ich wspólnych zdjęć.
    Nagisa niespodziewanie zaczął się trząść, a z jego ust wydobył się żałosny jęk. Chłopak wstał szybko, po czym podszedł do beżowej szafy. Drżącymi dłońmi otworzył jej lewe drzwiczki. Głośno przełknął ślinę, i wyciągnął rękę w stronę wiszących na wieszakach ubrań. Jego dłoń spotkała się z gładkim materiałem czarnej marynarki. Pogładził ją delikatnie, zanim ściągnął ubranie z wieszaka.
    Nagisa przycisnął do siebie dużą marynarkę i powoli wciągnął nosem jej zapach. Westchnął cicho.
    Sam nie wiedział, czy ubranie faktycznie pachnie perfumami Karmy, czy może to tylko iluzja.
    Otarł policzkiem o zimny materiał, zamykając oczy. To go uspokajało.
    Ubrał marynarkę na piżamę, po czym wyszedł z pokoju.
    W całym domu panował nienaganny porządek. Nagisa zamęczał się sprzątaniem codziennie, nawet wtedy, kiedy było to zupełnie niepotrzebne.
    Po prostu chciał zapomnieć o bólu. Bólu, o którym nie da się zapomnieć.
    Chłopak wziął się za odkurzanie czystego dywanu. Głośny szum urządzenia zagłuszał jego myśli.
    Nagisa zupełnie oddał się bezsensownej pracy, tak, że nie usłyszał jak ktoś dzwoni do drzwi.
    Nagle odkurzacz przestał warczeć. Zdezorientowany Nagisa podniósł wzrok. Niebieskooka blondynka stała przy gniazdku, w jednej ręce trzymając kabel od urządzenia.
    – Rio… – wyszeptał zachrypniętym głosem Nagisa, patrząc jak dziewczyna uśmiecha się do niego promiennie.
    Bez słowa poszła do kuchni. Chłopak niechętnie poczłapał za nią.
    Na stole stały dwie torby wypełnione najprawdopodobniej zakupami. Nagisa patrzył na nie w osłupieniu.
    – Zrobiłam dla ciebie zakupy – wyjaśniła blondynka, rozpakowując torby i nie patrząc na niebieskowłosego.
    – Dlaczego… przecież mówiłem… naprawdę nie musisz… – wydukał, patrząc na swoje bose stopy.
    Nakamura spojrzała na niego. Nagisa wiedział, że wygląda okropnie. Był wychudzony, ubrany w piżamę, która już dawno powinna znaleźć się w praniu. Jego włosy, które znowu odrosły, były tłuste i brudne. Oraz miał na sobie za dużą marynarkę Karmy.
    Był cieniem dawnego siebie.
    Ale wszystko było już mu obojętne.
    Mimo wszystko, Rio – w miarę możliwości – przychodziła codziennie. Wmuszała w niego jedzenie, próbowała wyciągnąć z domu. Chciała pomóc.
    Nagisa doceniał jej dobre chęci, ale to nic nie dawało. On nie potrafił zapomnieć.
    – Ubierz się, Nagisa – powiedziała – zrobię coś do jedzenia.
    Nagisa nie ruszył się z miejsca. Nie miał zamiaru zdejmować czarnej marynarki Karmy. Tylko ona w tej chwili powstrzymywała go od wybuchnięcia płaczem.
    Zamiast usiadł przy stole. Poczuł się nagle bardzo wyczerpany.
    Spojrzał w okno. Popatrzył na domy po przeciwnej stronie ulicy stojące w równym rzędzie. Na błękitne, bezchmurne niego.
    Było lato. Karma nie lubił lata.
    W oczach Nagisy zebrały się łzy. Nim się zorientował, strumienie łez płynęły po jego policzkach.
    Chłopak wytarł je rękawem marynarki. Nie chciał, żeby Rio zobaczyła, jak płacze. Nie chciał być pocieszany.
    Odwrócił wzrok od okna i spojrzał na blondynkę, która podsunęła mu talerz z jajecznicą.
    – Jak się czujesz? – zapytała, przybierając poważny wyraz twarzy.
    – A jak się mogę czuć? – odpowiedział cicho chłopak, nabijając na widelec kawałek jajecznicy. Nie czuł się głodny, ale nie chciał zachowywać się niewdzięcznie.
    Nakamura nie odpowiedziała. Wpatrywała się w Nagisę, który z trudem jadł śniadanie.
    Zupełnie się zmienił, pomyślała, patrząc na swojego przyjaciela, śmierć Karmy zupełnie go zmieniła.
    Chłopak połknął kolejną porcję jajecznicy. Przychodziło mu to z trudem.
    – Powinieneś przestać nosić jego ubrania – stwierdziła.
    Nagisa drgnął gwałtownie i podniósł na nią wzrok. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale w ostateczności zrezygnował. Z jego ust wydobył się tylko cichy szloch, którego nie potrafił powstrzymać.
    Nakamura złapała go za drobną dłoń.
    – Nagisa… wiem, że jest ci ciężko, ale od śmierci Karmy minęło pół roku… powinieneś wziąć się w garść. Spróbować znaleźć sobie pracę. Nie wiadomo na jak długo starczą ci wasze oszczędności. – powiedziała cicho, powoli gładząc dłoń Nagisy.
    Chłopak zabrał rękę. Po jego twarzy ciekły łzy, których tym razem nie wycierał.
    – Łatwo ci mówić… ty nie wiesz, jak to jest… Karma był dla mnie wszystkim. Nie p-potrafię żyć be-bez niego – ostatnie słowa mówił z trudem. Chłopak trząsł się i spazmatycznie szlochał.
    Nagisa schował czerwoną od płaczu twarz w dłonie. Czuł, jak okropny ból straty rozrywa go od środka.
    Rio mówiła coś do niego, ale on nie słyszał. Nie chciał słyszeć.
    **
    Nagisa leżał na kanapie, przykryty kocem. Nie pamiętał jak tu się znalazł, ale nie miało to dla niego znaczenia.
    Nakamury nie było obok.
    To nawet lepiej, pomyślał Nagisa, chcę być sam.
    Jednak na przekór jego myślom, blondynka zaraz pojawiła się w pokoju. W rękach trzymała tackę, na której stały dwa kubki z parującym płynem.
    Postawiła tackę na małym stoliku obok czerwonej kanapy, po czym usiadła obok niebieskookiego.
    Nagisa nie wstał. Jedynie bardziej przykrył się kocem.
    – Wiesz, tak myślałam, może… powinieneś chodzić do psychologa? – zaproponowała.
    – Nie chcę. – odpowiedział natychmiast, odwracając się do niej plecami – Zostaw mnie samego.
    Dziewczyna milczała. Oboje siedzieli tak w zupełnej ciszy, aż w końcu Nagisa usłyszał jej oddalające się kroki.
    – I tak miałam już wychodzić do pracy – powiedziała – jutro też przyjdę, nie rób nic głupiego.
    Zaraz po tym chłopak usłyszał jak blondynka cicho otwiera drzwi i wychodzi.
    Nagisa odwrócił się równo z dźwiękiem zamykania drzwi. Leżał, patrząc obojętnym wzrokiem na wyłączony telewizor.
    – To co dzisiaj oglądamy? – odezwał się wesoło czerwonowłosy, włączając telewizor.
    – Mi wszystko jedno – odpowiedział siedzący na kanapie Nagisa, uśmiechając się do niego. – Ty coś wybierz.
    Chłopak zrozumiał swój błąd, kiedy Karma uśmiechnął się wrednie.
    – Okey, jak chcesz – zachichotał. – specjalnie dla ciebie ściągnąłem fajny horror na płytę. Ludzka stonoga coś ci mówi?
    Nagisa wydał z siebie zduszony pisk. Nienawidził horrorów. A ten tytuł nie brzmiał zachęcająco.
    – Nie ma mowy! – zaprotestował.
    – Za późno, kochanie. – odpowiedział Karma, po czym podszedł do kanapy uśmiechając się przebiegle.
    Nagisa odsunął się odruchowo.
    Czerwonowłosy usiadł obok niego, po czym spojrzał mu głęboko w oczy.
    – Spadaj, rudzielcu – syknął niebieskooki – nie namówisz mnie na kolejny horror.
    – No weeeź. Zamówimy pizzę. Będzie fajnie – zapewnił go Karma.
    Nagisa spojrzał w jego piękne, złote oczy.
    Nienawidzę go, pomyślał, i nienawidzę jego oczu.
    – Zgoda. Ale obiecaj, że nie będziesz się ze mnie śmiać, gdy będę się bał.
    – Obiecuję.

    Nagisa rozpłakał się głośno jak małe dziecko. Płakał, a jego twarz wykrzywiała się w bolesnym grymasie.
    – Kar-ma… w-wróć… – wyszlochał, trzęsąc się gwałtownie.
    Wspomnienia tak bardzo bolą

  • #2823

    Licho
    Participant

    Wesołych Świąt wszystkim.
    Nie liczyłabym na tm miejscu na zbyt wiele, ostatnio straszne tutaj pustki.
    Zrobię co mogę chociaż na stylu słabo się znam.

    „stały dwa kubki z parującym płynem”
    Co za płyn? Myślę że tutaj przydałby się konkret.

    „wesoło czerwonowłosy”, „Niebieskooka blondynka stała przy gniazdku,”, „usiadła obok niebieskookiego.”
    Z moich obserwacji: Wielu ludzi bardzo źle reaguje na takie zastępcze nazwy w tekście. Zwykle nie myślisz o ludziach ze swojego otoczenia ze względu na kolor włosów czy oczu, nawet o obcych rzadko się tak myśli(co zrobisz jeśli spotkasz np. trzech niebieskookich blondynów?). Poza tym w unikaniu powtórzeń chodzi raczej o prowadzenie tekstu tak żeby nie były potrzebne, zastępowane ich na siłę może sprawiać ważne sztuczności.

    Teraz ta najtrudniejsza część czyli o całości tekstu: W wielu miejscach wyliczasz po kolei drobne zdarzenia które nie mają wpływu na akcję( nie znam całości więc nie mam pewności co do tego, ale tak to wygląda).
    Jeśli chodzi o opis żałoby, to jest podobny do wielu innych opisów które widziałam. Przez to niestety oko się po nm prześlizguje. Mózg jest leniwy, nie będzie dziesiąty raz tracił czasu na wyobrażanie sobie bólu takiego samego, jak we wszystkich innych tekstach.

    Tyle chyba mogę powiedzieć, biorąc pod uwagę moje ograniczone zdolności i nieznajomość kanonu. Być może odbiór byłby inny gdybym znała te postaci lepiej.

  • #2825

    Debbe
    Participant

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, postaram się poprawić te synonimy z kolorami włosów
    Wesołych świąt 😀

You must be logged in to reply to this topic.