Home Forum Twórczość spiskowców Fragment prologu powieści "Gabriel"

This topic contains 8 replies, has 2 voices, and was last updated by  Karmazynowa 1 day, 1 hour ago.

  • Author
    Posts
  • #2891

    Karmazynowa
    Participant

    To tak właściwie mój debiut, więc chciałabym się dowiedzieć co o tym myślicie? Czy mogę kontynuować w ten sposób czy coś powinnam zmienić? Poprawić? Wiem, że zapis dialogów jest zapewne nieprawidłowy, ale to taki szkic właściwie…

    – Posypać Ci?
    Pytanie wyrwało dziewczynę z letargu i sprawiło, że zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Widok okazał się dość zastanawiający bowiem nie potrafiła rozpoznać miejsca, w którym się znajdowała. Siedziała na skraju czyjegoś łóżka, właściwie to samego materaca i jeszcze przed chwilą gapiła się tępo w podłogę. A raczej w punkt gdzie powinna się znajdować, bo podłoga już dawno zaginęła pod stertą wszystkiego. Wszędzie walały się brudne ubrania, puszki po piwie i resztki jedzenia. Okna były szczelnie zasłonięte tak jakby mieszkaniec tego pokoju już nigdy nie chciał ujrzeć świtu, a jedynym źródłem światła była mała lampka na biurku w kącie, no i ekran włączonego laptopa. Powietrze było przesiąknięte dymem papierosowym i mieszanką bliżej nieokreślonych zapachów bałaganu. Cóż, to było coś więcej niż zwykły bałagan, raczej mała melina. Przy wcześniej wspomnianym biurku siedział młody chłopak, mniej więcej w tym samym wieku co ona. Był odwrócony do niej plecami i robił coś na zagraconym blacie. Wtedy Sara przypomniała sobie, że ktoś zadał jej pytanie. Nie widząc nikogo innego niż ów chłopak wydusiła z siebie w jego kierunku niepewne:
    – Co?
    Nieznana postać odwróciła się do Sary i odparła
    – Pytałem czy Ci posypać, ale widzę, że nadal masz niezłą banię i nie potrzebujesz dokładki – chłopak zaśmiał się wracając do swojego zajęcia.
    – Nie no co ty, pewnie, że chcę. Zamyśliłam się tylko – Odruchowo odpowiedziała Sara nie wiedząc na co właściwie się zgodziła.
    – No to chodź i wal pierwsza. – mówiąc to młody mężczyzna wstał od biurka odsłaniając będące na nim kreski białego proszku nad którymi najwidoczniej pracował przez ten czas i wyciągnął w kierunku dziewczyny zwinięty banknot stu złotowy. Sara machinalnie wstała z materaca i podeszła do wpatrującego się w nią człowieka. Odebrała od niego rulon i jeszcze na chwilę utkwiła swój wzrok w tajemniczym białym proszku. Następnie pochyliła się nad nim i głębokim wdechem zaaplikowała jedną z białych linii we własnym nozdrzu. Kosmiczny ból wypełnił jej zatoki, a gorzki smak amfetaminy spłynął po jej gardle.
    – Co do cholery – pomyślała Sara – Co to kurde jest? Fuck!
    – I nad czym tak myślałaś? – zapytał nagle chłopak obserwując grymas wykrzywiający twarz dziewczyny po czym sam nachylił się nad blatem i w taki sam sposób jak jego poprzedniczka pozbył się z niego drugiej kreski.
    – Że co? – Sara ponownie była zbita z tropu.
    – No mówiłaś wcześniej że się zamyśliłaś. I nad czym tak myślałaś?
    – A, o to chodzi… tak szczerze? Zastanawiałam się co ja tutaj właściwie robię. – Sara poczuła już przypływ pewności siebie i nie zważając jak jej wątpliwości mogą zostać odebrane powiedziała to co jej ślina na język przyniosła licząc, że ktoś jej wreszcie wyjaśni tą całą dziwną sytuację.
    Jej rozmówca zaśmiał się ironicznie pod nosem i nie odwracając głowy od ekranu laptopa rzekł
    – Czyli nic nowego. W sumie ja też się często nad tym zastanawiam i wiesz do jakiego dochodzę wniosku? Że ja po prostu jestem tu dla Ciebie – kontynuował nie czekając na odpowiedź.
    Sara już miała wyrazić swoje niemałe zdziwienie dopytując o sens tych słów gdy nagle usłyszała dzwonek swojego telefonu.
    – To mój telefon? – Zapytała zaskoczona – Skąd dochodzi ten dźwięk?
    Rozejrzała się po pokoju i natychmiast ruszyła na poszukiwania zguby. Przekopywała się przez to wysypisko śmieci, a dźwięk narastał i narastał.
    – Możesz mi pomóc? – zadała pytanie jednak nikt nie odpowiedział, a gdy odwróciła się w kierunku chłopaka nikogo tam już nie było.
    Wtem obraz przed oczami Sary zaczął wirować i stawał się coraz bardziej niewyraźny, aż wreszcie zapadła całkowita ciemność…

  • #2894

    Licho
    Participant

    Miałam tu już nie pisać, bo mało kto tu zagląda, ale może niedługo sama coś wrzucę i komentarze by się przydały. Zostawiam więc komentarz w nadziei, że będziesz tu czasem zaglądać i też coś skomentujesz.

    „Siedziała na skraju czyjegoś łóżka, właściwie to samego materaca i jeszcze przed chwilą gapiła się tępo w podłogę.”

    To łóżka czy materaca? Bo nie wiem co mam sobie wyobrazić. Jeśli to był materac, to kolana musiała mieć pod brodą. Całkiem inna pozycja.

    ” A raczej w punkt gdzie powinna się znajdować, bo podłoga już dawno zaginęła pod stertą wszystkiego.”
    To w podłogę czy „stertę wszystkiego”? Patrzymy z jej punktu widzenia. Najpierw widzi podłogę, a potem orientuje się, że jednak jej nie widać?

    „Okna były szczelnie zasłonięte tak jakby mieszkaniec tego pokoju już nigdy nie chciał ujrzeć świtu,”

    Ale zmrok, noc i światło południa, to już chciał ujrzeć? Czemu tylko świtu?

    Teraz zabawa w policzmy bohaterów:

    „Nieznana postać odwróciła się do Sary i odparła”
    Jaka znowu nieznana postać? Rozmawialiśmy o jakimś chłopaku. Jeśli z cieni pod łóżkiem nie wyłoniła się nagle trzecia osoba, to to jest bardzo dezorientujące.

    „– No to chodź i wal pierwsza. – mówiąc to młody mężczyzna wstał od biurka ”
    Jaki młody mężczyzna? Skąd się tam wziął?

    „Sara machinalnie wstała z materaca i podeszła do wpatrującego się w nią człowieka”
    Piąta osoba. Pewnie gapił się na nią spod biurka, bo chyba tam miała podejść.

    „Odebrała od niego rulon i jeszcze na chwilę utkwiła swój wzrok w tajemniczym białym proszku. Następnie pochyliła się nad nim i głębokim wdechem zaaplikowała jedną z białych linii we własnym nozdrzu. Kosmiczny ból wypełnił jej zatoki, a gorzki smak amfetaminy spłynął po jej gardle.
    – Co do cholery – pomyślała Sara – Co to kurde jest? Fuck!”

    Przed chwilą ustaliliśmy że amfetamina. Zdecyduj się, albo wie co to jest i co się z tym robi, albo nie.

    „że ktoś jej wreszcie wyjaśni tą całą dziwną sytuację.”

    tę sytuację. Ja zawsze patrzę czy wyraz do którego się „to” odnosi ma na końcu „ą” czy „ę” i według tego piszę. Tutaj odnosi się do sytuacji z „ę”.
    Ktoś z tych czterech osób jej wyjaśni, tak?

    Fragmenty ciężko się ocenia. Spróbuj napisać opowiadanie.

    • #2895

      Karmazynowa
      Participant

      Dziękuję za odpowiedź. Faktycznie tu raczej nikt nie zagląda i już porzucilam myśl że ktoś tu odpisze. Jednak czytając twoją krytykę już sama nie wiem czy to ja tak źle to zrobiłam czy to ty nie wiesz pewnych rzeczy. Dlatego postaram się wyjaśnić sytuację.

      „Siedziała na skraju czyjegoś łóżka, właściwie to samego materaca i jeszcze przed chwilą gapiła się tępo w podłogę.”

      To łóżka czy materaca? Bo nie wiem co mam sobie wyobrazić. Jeśli to był materac, to kolana musiała mieć pod brodą. Całkiem inna pozycja.

      Może faktycznie dla czytelnika który nie ma w głowie tego co ja może to być dezorientujace. Ale myślę że jak ktoś spotkał się z posłaniem w formie materaca leżącego na ziemi to będzie wiedział o co chodzi. O materac robiący za łóżko. Czyli należy sobie wyobrazić łóżko składające się z samego materaca :p Jeśli chodzi o pozycję to może być dowolna. Na przykład po turecku. Lub z kolanami pod brodą. Tak też się przecież siada. Tu zostawiam dowolność.

      ” A raczej w punkt gdzie powinna się znajdować, bo podłoga już dawno zaginęła pod stertą wszystkiego.”
      To w podłogę czy „stertę wszystkiego”? Patrzymy z jej punktu widzenia. Najpierw widzi podłogę, a potem orientuje się, że jednak jej nie widać?

      Tu ponownie czytając podłoga wiemy że chodzi o to coś na dole po czym się chodzi. Później dowiadujemy się że jest ona zakryta. Przecież jeśli na podłodze leży dywan to można powiedzieć że coś leży na dywanie lub na podłodze i w obu przypadkach będzie wiadomo o co chodzi.

      „Okna były szczelnie zasłonięte tak jakby mieszkaniec tego pokoju już nigdy nie chciał ujrzeć świtu,”
      Ale zmrok, noc i światło południa, to już chciał ujrzeć? Czemu tylko świtu?

      Świt ma tu szczególne znaczenie. Kluczowe wręcz. Nawet nie samo światło tylko właśnie świt. To takie charakterystyczne dla osób biorących stumulanty. Chciałby by noc trwała wiecznie a przyjście świtu w pewien sposób boli…

      „Nieznana postać odwróciła się do Sary i odparła”
      Jaka znowu nieznana postać? Rozmawialiśmy o jakimś chłopaku. Jeśli z cieni pod łóżkiem nie wyłoniła się nagle trzecia osoba, to to jest bardzo dezorientujące.

      Starałam się stosować różne określenia aby uniknąć powtórzeń. Chciałam zwrócić uwagę że mimo iż była mowa o chłopaku to jednak jest to nieznana postać. I tym samym chciałam podkreślić że bohaterka nie ma pojęcia gdzie jest ani kim jest ten człowiek.

      „– No to chodź i wal pierwsza. – mówiąc to młody mężczyzna wstał od biurka ”
      Jaki młody mężczyzna? Skąd się tam wziął?

      To samo co wyżej. Chłopak jest młodym mężczyzną. Słowo zamienne.

      „Sara machinalnie wstała z materaca i podeszła do wpatrującego się w nią człowieka”
      Piąta osoba. Pewnie gapił się na nią spod biurka, bo chyba tam miała podejść.

      Znów to samo. Czyż chłopak nie jest człowiekiem? Nie można stałe pisać tego samego.

      „Odebrała od niego rulon i jeszcze na chwilę utkwiła swój wzrok w tajemniczym białym proszku. Następnie pochyliła się nad nim i głębokim wdechem zaaplikowała jedną z białych linii we własnym nozdrzu. Kosmiczny ból wypełnił jej zatoki, a gorzki smak amfetaminy spłynął po jej gardle.
      – Co do cholery – pomyślała Sara – Co to kurde jest? Fuck!”
      Przed chwilą ustaliliśmy że amfetamina. Zdecyduj się, albo wie co to jest i co się z tym robi, albo nie.

      Nie wiem czy słyszałaś o różnych sposobach narracji? W tym przypadku bohaterka nie wie co to jest ale narrator już tak. Występuje tu narracja trzecioosobowa więc bohaterka i narrator to nie ta sama osoba. Ponadto narrator jest wszechwiedzacy.

  • #2896

    Karmazynowa
    Participant

    A no i nie ma tu też bardzo ważnej informacji. A mianowicie w dalszej części okazuje się że ten fragment to sen. Myślę że to dość istotne i nawet mogloty tłumaczyć początkowe dezorientacyjne opisy. Ale mimo to chyba postaram się to zmienić

  • #2897

    Karmazynowa
    Participant

    Ahhhh no i jeszcze jeśli chciałabyś większego zainteresowania to mogę polecić Forum Weryfikatorium. Ja nim jestem zachwycona więc może tobie też się spodoba

  • #2898

    Licho
    Participant

    Jednak czytając twoją krytykę już sama nie wiem czy to ja tak źle to zrobiłam czy to ty nie wiesz pewnych rzeczy. Dlatego postaram się wyjaśnić sytuację.
    To się nie wyklucza. Z pewnością nie wiem pewnych rzeczy, ale jeśli nie zamierzasz organizować dla swoich czytelników warsztatów dokształcających, to lepiej zacznij to uwzględniać.
    Postaram się jaśniej dać do zrozumienia o co chodziło. Oczywiście wiele z tych rzeczy, to kwestia interpretacji.


    „Może faktycznie dla czytelnika który nie ma w głowie tego co ja może to być dezorientujace. Ale myślę że jak ktoś spotkał się z posłaniem w formie materaca leżącego na ziemi to będzie wiedział o co chodzi. O materac robiący za łóżko. Czyli należy sobie wyobrazić łóżko składające się z samego materaca :p Jeśli chodzi o pozycję to może być dowolna. Na przykład po turecku. Lub z kolanami pod brodą. Tak też się przecież siada. Tu zostawiam dowolność. ”

    Wiem o co chodzi, ale rzecz w tym, że większość ludzi wyobraża sobie na bieżąco. Spójrz, to ja, zadowolona i na luzie zasiadam do lektury:
    „Siedziała na skraju czyjegoś łóżka – Przeczytała i oczami wyobraźni ujrzała jasnowłosą dziewczynę, garbiącą się na skraju prostego, dębowego łóżka.
    – właściwie to samego materaca – dziewczyna z jej wyobraźni spadła na ziemię razem z materacem, chwilowo przykrywając się nogami, po chwili namysłu zgięła je i oparła sobie brodę na kolanach –
    – i jeszcze przed chwilą gapiła się tępo w podłogę.”- mocno już zirytowana dziewczyna rozsunęła sobie nogi żeby spojrzeć na podłogę.
    – A raczej w punkt gdzie powinna się znajdować, bo podłoga już dawno zaginęła pod stertą wszystkiego.- blondynka powstrzymała przekleństwo, pośpiesznie zabierając stopę z pustego talerza, który się pod nią zmaterializował.

    Chciałam po prostu zasygnalizować, że źle mi się czyta taki opis.

    „Świt ma tu szczególne znaczenie. Kluczowe wręcz. Nawet nie samo światło tylko właśnie świt. To takie charakterystyczne dla osób biorących stumulanty. Chciałby by noc trwała wiecznie a przyjście świtu w pewien sposób boli…”

    Całkiem możliwe, nigdy nie brałam, to nie wiem. Nadal uważam, że problemem nie jest świt sam w sobie, tylko w ogóle światło.

    „Starałam się stosować różne określenia aby uniknąć powtórzeń. Chciałam zwrócić uwagę że mimo iż była mowa o chłopaku to jednak jest to nieznana postać. I tym samym chciałam podkreślić że bohaterka nie ma pojęcia gdzie jest ani kim jest ten człowiek.”

    Wiem, że się starasz. Tylko z tym trzeba uważać. Postać sugeruje ciemną sylwetkę, ogólny kształt. Ona siedzi kilka metrów od chłopaka któremu już się zdążyła przyjrzeć. Wątpię żeby widziała, aż tak mało.
    Spróbuj pisać tak, żeby nie trzeba było ciągle określać, kto co zrobił i na kogo spojrzał.

    „Znów to samo. Czyż chłopak nie jest człowiekiem? Nie można stałe pisać tego samego.”
    Owszem, jest. Ale gdybym powiedziała komuś, że Słowianin prosił mnie dziś o drobne, byłby co najmniej zdezorientowany. A czyż polski menel nie jest Słowianinem?

    „Nie wiem czy słyszałaś o różnych sposobach narracji? W tym przypadku bohaterka nie wie co to jest ale narrator już tak. Występuje tu narracja trzecioosobowa więc bohaterka i narrator to nie ta sama osoba. Ponadto narrator jest wszechwiedzacy.”
    Słyszałam.
    1. Bohaterka nie wie co to, ale wciąga to nosem, zamiast powiedzmy zlizać. Wiem że jest kilka narkotyków w tej postaci, ale wszystkie mają dość podobne działanie. Jeśli wciągała już jakiś biały proszek, to nie powinna się aż tak dziwić efektom. Jeśli nie wciągała, to skąd wie jak to się robi. Nie mówiąc już o tym, że znam mało osób które by nie kojarzyły, jakie narkotyki przyjmuje się w takiej formie.
    2. Nie wiem czy zauważyłaś, że używasz tej wszechwiedzy wybiórczo. Z jednej strony każesz nam wiedzieć tyle co bohaterka(jakiś chłopak, w jakimś mieszkaniu) z drugiej nagle i bez powodu informujesz nas co zażyła, jednocześnie jej każąc o to zapytać. Nie dość że samo połączenie brzmi dziwnie, to jeszcze nie wiem po co mam wiedzieć, czy to heroina, amfetamina czy proszek do pieczenia.

    Może mi się uda niedługo coś napisać, to będziesz mogła też się pobawić w reinterpretacje. Póki co, spróbuj może napisać jakąś małą formę zamkniętą? Jak mówiłam, fragmenty są trudne do oceny.

  • #2899

    Karmazynowa
    Participant

    Co do początku faktycznie śmiesznie to brzmi i przyznaję że muszę to zmienić. Co do unikania powtórzeń nie zgadzam się z tobą jednak dziękuję za opinię. Jeśli chodzi o to

    1. Bohaterka nie wie co to, ale wciąga to nosem, zamiast powiedzmy zlizać. Wiem że jest kilka narkotyków w tej postaci, ale wszystkie mają dość podobne działanie. Jeśli wciągała już jakiś biały proszek, to nie powinna się aż tak dziwić efektom. Jeśli nie wciągała, to skąd wie jak to się robi. Nie mówiąc już o tym, że znam mało osób które by nie kojarzyły, jakie narkotyki przyjmuje się w takiej formie.
    2. Nie wiem czy zauważyłaś, że używasz tej wszechwiedzy wybiórczo. Z jednej strony każesz nam wiedzieć tyle co bohaterka(jakiś chłopak, w jakimś mieszkaniu) z drugiej nagle i bez powodu informujesz nas co zażyła, jednocześnie jej każąc o to zapytać. Nie dość że samo połączenie brzmi dziwnie, to jeszcze nie wiem po co mam wiedzieć, czy to heroina, amfetamina czy proszek do pieczenia.

    właśnie tak to miało wyglądać. Tak że ona nie wie gdzie jest z kim jest i co robi a jednak tam w jakiś sposób się znalazła, wydaje się że zna się z tym chłopakiem i robi machinalnie rzeczy o których nie ma pojęcia. A uwierz mi ze biały proszek może być milionem rzeczy i nawet osoba zażywająca np amfetamine może się mocno zdziwić biorąc coś innego. Temat nie jest dla każdego…
    A wybiórcza wiedza narratora również jest celowa. Wyobrażasz sobie powieść w której wszystko od razu wiadomo bo narrator wszystko tłumaczy? To że czegoś nie mówi nie znaczy że nie wie. Ale bohaterka nie wie. A jeżeli opowiada o niej i mówi np nieznana postać no to sugeruje że bohaterka jej nie zna. Gdy natomiast mówi że ten proszek to amfetamina zwraca się tak jakby do czytelnika bo dalej gdy czyta się mysli Sary wiadomo że bohaterka nie wie co to. Selekcjonowany dobór informacji.

    Jak już coś napiszesz to jak możesz daj znać w tym miejscu to prędzej się zorientuje i postaram się odwdzięczyć :)

  • #2900

    Licho
    Participant

    Dopiero ostatnio zrozumiałam o jaki efekt chodziło. Kojarzę takie sny, gdzie nie masz kontroli nad ciałem, robisz coś i jednocześnie się dziwisz że to robisz. Niestety nie mam pojęcia jak to zapisać, chyba trzeba bardziej podkreślić że ona nie wie. Napisałaś że nie wie co bierze ani gdzie jest. Może jeszcze podkreśl że dziwi ją własne zachowanie? Że traci i zyskuje świadomość, w jednej minucie wydaje jej się, że to co robi jest logiczne w następnej ją to dziwi? Wydaje mi się że ona jest zbyt spójna jak na taki nie całkiem świadomy sen.
    Zarejestrowałam się na Weryfikatorium, tam od razu wrzucę tekst, pewnie za jakiś tydzień.

    • #2901

      Karmazynowa
      Participant

      No to to, właśnie tak to widziałam. Nawet nie wiem jak określić taki sen, bo są jakby różne poziomy świadomości. Albo całkiem świadomy, wiesz, że śnisz i możesz go kontrolować. Albo taki w którym wiesz, że śnisz, ale nie możesz nic zrobić. A ja opisałam taki, w którym niby kojarzysz, że to czy tamto jest dziwne, czasem zdarzało mi się nawet wypowiedzieć coś na zasadzie: „skoro to sen to…” a mimo to nie ma się świadomości i nie można nic zrobić. Można tylko być biernym jak by się było marionetką. No i oczywiście ostatnia kategoria to te sny kompletnie pozbawione świadomości. Chciałam uzyskać efekt jakby rozdwojenia. Tak jakby prawdziwa Sara przeżywała swoje równoległe życie w tym śnie. Dodałam poprawiony z twoimi radami tekst na forum weryfikatorium ale niewiele te poprawki dały bo bardziej doświadczeni kompanii zrównali mnie z ziemią 😛 chyba muszę to jeszcze raz przemyśleć i inaczej rozegrać 😀

You must be logged in to reply to this topic.