Home Forum Rozmowy o pisaniu Cesarz, król czy jeszcze ktoś inny?

This topic contains 4 replies, has 4 voices, and was last updated by  Michau 2 weeks, 3 days ago.

  • Author
    Posts
  • #2216
    Penelopa
    Penelopa
    Participant

    Mam malutki problem. Po próbach z fantastyką, obyczajówkami i komedią wróciłam z podkulonym ogonem do pisania fantastyki. Wszystko idzie z górki. Problemem jest, kto państwem ma rządzić? Główna bohaterka przenosi się do innego świata i… No i mam plan, wszystko ładnie i pięknie, tylko że przecież nazwa cesarz pochodzi od Juliusza Cezara. Skąd ludzie w innej rzeczywistości mieliby w ogóle wytrzasnąć tę nazwę. Król? Przeczytałam, że pochodzi od Karola Wielkiego. Imperator? Łacina.
    Może za bardzo się tym przejmuję i zwracam na to uwagę, ale wydaje mi się to nielogiczne, by w innym świecie, gdzie wszystko jest podobne (są ludzie, miasta itp.), ale jednocześnie inne (magiczne stworzenia, umiejętności itd.) było coś, co pochodzi z tego normalnego świata.
    W którymś z postów napisane było, że powiedzeń czy związków frazeologicznych dotyczących jakiś zdarzeń u nas (np. hiobowa wieść) nie używa się tworząc inny świat. Z drugiej jednak strony, czytając wszystkie książki fantasy nie spotkałam się, by komuś to przeszkadzało.
    Jakieś rady? Byłabym bardzo wdzięczna. Z góry dziękuję!

  • #2218
    Knight Martius
    Knight Martius
    Participant

    Jeżeli główna bohaterka pochodzi z innego świata, oznacza to, że w tym innym na pewno napotka barierę językową (o ile nie zniwelujesz jej w jakiś sposób). Zakładam, że historia jest ogólnie opowiadana z jej perspektywy. Dobrym pomysłem więc byłoby zapożyczenie m.in. nazwy na władcę z obcego języka. Ewentualnie bohaterka mogłaby spróbować tłumaczyć ją na zrozumiały dla siebie termin.

    Na ogół jednak nie radziłbym się tym przejmować, bo 1) neologizmy są najczęściej wtórne w stosunku do reszty języka (choćby angielskie „king”, które ma zupełnie inną etymologię, też zaczynało swoją karierę jako wzięte z innego dialektu), 2) nawet wymyślony świat opiera się mniej lub bardziej na tym rzeczywistym, więc wszystko zależy od tego, czy dany kraj rzeczywiście może być nazywany królestwem/cesarstwem/imperium.

    Jeśli chodzi o przyjęcie utartych fraz z naszej rzeczywistości w świecie fantasy, odpowiedziałbym: to zależy. Jeśli by w innym świecie nie istniała religia chrześcijańska ani tym bardziej jego mieszkańcy nie wiedzieliby, kim jest Hiob, to mnie „hiobowa wieść” by drażniła. Z drugiej strony sam w usta jednej ze swoich postaci włożyłem biblizm „umywać ręce”, ponieważ wydaje mi się on dostatecznie neutralny. Choć równie dobrze może to być wpływ Sapkowskiego. 😉 Dlatego ja bym się zastanawiał właśnie pod tym kątem, tj. które wyrażenia będą pasowały do danego świata, postaci itp. lub przynajmniej nie stworzą zbyt dużego dysonansu.

  • #2219
    Penelopa
    Penelopa
    Participant

    Tak, bohaterka na pewno napotka barierę językową. Na początku chcę, żeby była takim utrudnieniem dla niej, chociaż spotka też innych ludzi z tego świata normalnego i z nimi już komunikować się będzie bez problemów. Przełożenie na swoje przez bohaterkę właśnie takich wyrazów byłoby chyba najwygodniejszym (i też najlepszym) wyjściem.
    Wcześniej nie pomyślałam o angielskim odpowiedniku króla… Właściwie zależało mi, żeby było to właśnie cesarstwo lub ewentualnie imperium, ponieważ tam w skład jednego wchodzi kilka innych np. królestw.
    W każdym razie bardzo dziękuję za odpowiedź. :) Naprawdę mi to pomogło i już polecę z tekstem bez takich dylematów. :)

  • #2718
    Karawan
    Karawan
    Participant

    Myślę sobie, że problem tkwi pośrednio w rodzaju organizacji społecznej w tym innym świecie. Może to być niewolnictwo i kultura rolnicza, może być niewolnictwo i kultura przemysłowa, może być ustrój podobny do feudalnego itd, itd. Za każdym razem ( od hordy pierwotnej ) przywódca stada będzie w swojej nazwie reprezentował to co ważne dla epoki i otoczenia – Karol Wielki ( a faktycznie dość małego wzrostu!) a nazwa piastowanego urzędu często przejęta od najeźdźców, bo i nic mocniejszego w otoczeniu nie było. Może więc warto zrobić notatkę i nakreślić w niej jaki ustrój i o co oparty, a wtedy i wykreowanie „tubylczej” nazwy głowy państwa czy państw powinno być łatwiejsze.
    b

  • #2844

    Michau
    Participant

    Nie przejmowałbym się tym. Ewentualnie stworzył jakiś BEZPIECZNY neologizm. Np. taki martinowski >> Khal << brzmi podobnie do króla. Na pewno chwyciłbym jakiś słownik i starał się nieco zamieszać. Sam kiedyś stwierdziłem, że król / cesarz / imperator i tak dalej – no fajnie byłoby mieć w swoim uniwersum swoje nazwy.

    I stworzyłem jakieś beznadziejne twory, które by tylko pomnażały byt ponad potrzebę. A większość czytelników i tak przewróciłaby oczami i stwierdziła – dobra, to jest król X a to cesarz Y.

    Podzielcie się w takim razie (…ciekaw jestem czy trafię na jakiś odzew, biorąc pod uwagę że wskrzeszam temat nieaktywny już od paru ładnych miesięcy…) swoimi neologizmami. W moim przypadku króla na krótki moment zastąpił ,,flern” co wcale dobrze nie brzmiało, choć miało uzasadnienie (analogia do Juliusza Cezara i takie tam). Szybko wyeliminowałem tę głupotę. Przez krótki czas utrzymywałem tytuł ,,arcykról” w stosunku do monarchów jednego z krajów. Arcy- brało się od chęci podkreślenia swojej zwierzchności nad innymi.
    Tyle, że przedrostek arcy również ma jakiś tam swój rodowód, który pod wgłębieniu się w temat mógłby kuć w oczy w jakiegoś historycznego geeka.

You must be logged in to reply to this topic.