Przedsprzedaż – jak pomoże w wydaniu książki?

Jak sprzedać książkę, która jeszcze nie istnieje? Jak zebrać środki na wydanie książki jeszcze zanim wyjdzie z drukarni? Organizowanie zbiórek i przedsprzedaży to kluczowa umiejętność, jeśli chcesz wydawać swoje dzieła samodzielnie.

Jestem w trakcie ponownego wydawania swojej trylogii, tym razem samodzielnie, a więc przyszedł mi do głowy pomysł na wpis odnośnie przedsprzedaży. Wielokrotnie największą bolączką autorów decydujących się na samodzielnie wydanie książki, jest pozyskanie na to odpowiednio wysokich funduszy. Wiadomo – każdy etap przygotowania pozycji do druku to koszty, które bardzo różnią się zależnie od usługodawcy: korektorów, redaktorów, osób składających czy drukarni. Nawet jeśli znajdziemy dobre oferty, i tak ogólny koszt całego procesu wydawniczego może wyjść w okolicach dziesięciu, kilkunastu tysięcy złotych. To tanio. Można łatwo wydać nawet kilkadziesiąt tysięcy i tym samym bardzo wysoko zawiesić sobie poprzeczkę jeśli chodzi wyniki sprzedażowe. Bo to przecież sprzedaż ma nam zapewnić zwrot wydatków.

Wysokość tych kosztów zależy od ostatecznej wizji powieści, od poświęconej pracy (głównie po stronie partnerów, bo Twoja praca nie kosztuje). Jako że mało kto dysponuje taką gotówką, coraz częściej autorzy szukają różnych sposobów na finansowanie podobnych projektów.

Pierwsza myśl w takiej sytuacji to popularna zbiórka pieniędzy, z wykorzystaniem różnych portali, służących do crowdfundingu. Ale istnieje jeszcze drugi sposób – czasami bardziej wydajny, czyli przedsprzedaż książki – trwająca miesiąc lub dwa. I to jest właśnie metoda, dzięki której Tomek wydał najlepszy poradnik dla pisarzy, a ja sama zastosowałam ją do zebrania środków na publikację trylogii erotycznej dla kobiet nieheteronormatywnych. Inaczej mówiąc, nie ma znaczenia, jaką książkę chcecie wydać – ważne tylko, żeby miała jakąś grupę odbiorców, do której możecie dotrzeć z informacją.

Jeśli nie macie takiej grupy, albo nie wiecie w jaki sposób można do niej dotrzeć – nie bierzcie się za samodzielną sprzedaż książki.

Poniżej przedstawię Wam dwie możliwości, dzięki którym nasze zbiórki się udały i miała sens, a dodatkowo napomnę o plusach przedsprzedaży w osobnym akapicie. No, to do dzieła.

Wersja pierwsza: książka wydana najpierw w małym wydawnictwie i małym nakładzie

Moją debiutancką powieść napisałam z drugą osobą. Wydałam ją w małym, raczkującym wydawnictwie, które rok później zostało sprzedane komuś innemu. Podobno z braku wysokiej sprzedaży, wydawca nie chciał wydać kolejnej części. Dwa tomy Trylogii przeszły gruntowną redakcję i z braku możliwości, została ona wrzucona na Wattpada. Strata czasu – tak o niej myślałam.

Dopóki w listopadzie nie przyszła do mnie myśl, że Trylogię mogę wydać sama – dzięki przedsprzedaży właśnie. Książka natychmiast została zdjęta z Wattpada, a ja, jako autor, wykorzystałam moje social media, czyli w tym przypadku fanpage, na którym przez trzy lata zebrałam około 670 osób.

Proste pytanie wywołało falę entuzjazmu i ogólnej radości. Idąc za ciosem, obliczyłam ile kosztuje wydanie tej książki, wychodząc z założenia, że wystarczy nam redakcja taka, jaką wykonano do tej pory. Czyli głównym kosztem byłby druk, skład i okładka. W sumie nieco ponad 3000 złotych – oczywiście przy założeniu bardzo skromnego nakładu. Zsumowałam, że sprzedanie 40 pakietów za 80 złotych (tom II i III) pozwoli mi wyjść na zero. Po dwóch tygodniach przedsprzedaży miałam już ten próg za sobą. Do końca akcji, czyli do 30 stycznia 2020 roku, sprzedałam dwa razy tyle.

Czego potrzebowałam, żeby wystartować? Przede wszystkim własnej strony (landing page), na której zliczałam wpłaty i obwieszczałam postępy. Po drugie, potrzebowałam materiałów promocyjnych i planu komunikacji. Wstawiłam na swój fanpage wiele ankiet, które pozwoliły mi na dowiedzenie się, czego czytelniczki dokładnie oczekują. Aby wiedziały, że mają kontrolę nad długą przedsprzedażą, zdecydowałam się na bieżące informowanie ich o zmianach i postępach prac wydawniczych. Zamrożenie 80zł na dwa miesiące nie jest w końcu bardzo przyjemne – zwłaszcza jeśli nie wiesz, co się z tymi pieniędzmi dzieje.

Ja wyszłam z założenia, że czytelnik musi wiedzieć o takiej przedsprzedaży wszystko. Dlatego piszę cotygodniowe maile, wrzucam otrzymane od grafika materiały na skrzynkę pocztową osobom, które zakupiły już Trylogię. Z resztą – komunikuję się za pomocą praktycznie codziennych postów. Na stronie pojawił się również licznik, który uwielbiam aktualizować. Zostawiłam specjalny adres mailowy dla czytelniczek, a także zaprosiłam do zadawania pytań w prywatnej wiadomości.

W ten sposób i autor, i czytelnik jest zadowolony. Nawet kiedy brakowało mi minimalnej liczby zamówień, otwarcie mówiłam, że Trylogia na pewno zostanie wydana. Dzięki zaprzyjaźnionym firmom, które oferują konkurencyjne ceny, a także szybkie wykonanie składu oraz druku, wiedziałam, że oba tomy w minimalnym nakładzie pojawią się w dzień premiery, czyli 14 lutego. Oczywiście, gdybym nie zebrała środków do zakończenia przedsprzedaży, musiałabym dołożyć brakujące z własnej kieszeni. Nie byłoby to jednak tak dojmujące, jak w przypadku gdybym miała sfinansować samodzielnie całość.

Wersja druga: blog specjalistyczny

Tomek zrobił bardzo podobnie. Jego poradnik został przygotowany do druku ze wsparciem Selfstory, bardzo dobrej firmy, która w mig opracuje Wam okładkę, zrobi skład i korektę, a dodatkowo załatwi druk i dostawę na miejsce. Jednak, nie zmienia to faktu, że dzięki sprzedaży pierwszej setki poradnika, Tomek mógł całkowicie finansować proces wydawniczy z pieniędzy czytelników. Nie naraził się w ten sposób na straty, a jednocześnie wykorzystał te pieniądze stricte na wydanie i druk 500 egzemplarzy.

Przedsprzedaż to dobry sposób, jeżeli prowadzimy blog lub stronę tematyczną, niszową – oczywiście niekoniecznie poświęconą pisaniu. Jednocześnie, prowadzenie takiej działalności wiąże się nie tylko z zebraniem społeczności, ale również z pewnego rodzaju zaufaniem. Niewiele osób zamrozi swoje 20, 50 czy 80zł na koncie autora, który jest im praktycznie nieznany. Stąd coraz więcej autorów prowadzi swoje miejsca w sieci – i nie są to tylko blogi.

Tomek Węcki jest właśnie w takiej pozycji, że mógł wykorzystać w całości potencjał bloga. Jego poradnik nie jest o suszeniu grzybów albo o łowieniu ryb – tylko o pisaniu tekstów literackich, czyli o tym samym, o czym blog. Co więcej, Tomek ma w swoim polu mocną pozycję, a więc jeśli reklamuje poradnik jako najlepszą pozycję na rynku, znajdują się ludzie, którzy kupują w ciemno. Oczywiście, gdyby po fakcie okazało się, że poradnik jest słaby, jego reputacja by ucierpiała, a ludzie przestaliby mu wierzyć. Póki co, opinie czytelników potwierdzają zachwalaną przez Tomka jakość. Ale wiarygodność to zasób, a nie coś, co zostaje raz na zawsze – kolejne kursy lub książki powinny potwierdzać wiarę w autora, a nie ją trwonić.

Jakie były efekty przedsprzedaży w wypadku Tomka? Ponad 100 egzemplarzy zamówionych w ciągu 2 miesięcy, co pozwoliło sfinansować całość przedsięwzięcia. Pierwotna kwota, którą Tomek zakładał, wynosiła 10 tysięcy – udało się zebrać mniej. Ale dzięki pomocy Selfstory koszty druku okazały się o wiele niższe, więc całość i tak wyszła zgodnie z pierwotnym planem.

100 egzemplarzy, 80 egzemplarzy u mnie – to nie są liczby, które robią wrażenie, zwłaszcza na kimś przyzwyczajonym do nakładów w wydawnictwach tradycyjnych. Trzeba jednak pamiętać, że marża na samodzielnie sprzedawanych książkach to nie marne 2 złote z egzemplarza, ale minimum 20. Albo i 50. Właśnie dlatego przedsprzedaż faktycznie generuje dla Was, autorów, zysk.

Co nam daje przedsprzedaż?

Podsumowując, w skrócie i w formie ściągi. Przedsprzedaż przede wszystkim pozwala nam na zachowanie swoich środków finansowych. Lub na pozyskanie środków na realizację projektu, kiedy tych środków nie mamy.

Pozwala też na obliczenie, ile książek musimy sprzedać, by – na przykład – sfinansować druk.

Pozwala na obliczenie pierwszego nakładu owego druku. W końcu jeśli w przedsprzedaży kupiono 100 egzemplarzy, to wiemy, że minimum tyle trzeba będzie wysłać.

Pozwala na nawiązanie zupełnie nowych relacji z czytelnikami i wzmocnienie ich zaufania – dzięki temu być może zakupią kolejne części bądź inne książki.

No i wreszcie – pomaga w promowaniu swojej książki. Masz przecież powód, aby o niej mówić nawet jeśli jeszcze jej nie ma na rynku!

1 komentarz do “Przedsprzedaż – jak pomoże w wydaniu książki?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *