Spotkania autorskie – klucz do przeżycia z pisania

Krzysztof Piersa

Autor poradników "Komputerowy Ćpun" "Trener Marzeń" oraz serii przygodowej "Kosmiczne Bobry". W ciągu czterech lat odbył ponad 700 spotkań autorskich na terenie całego kraju. Szczyci się tym, że żyje z pisania i jeżdżenia po bibliotekach.

13 komentarzy

  1. Anna Kraus pisze:

    Top.
    Życzę powodzenia zasługuje pan i błogosławię pana drogę .
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Jacek Kotys pisze:

    No tak, tylko google pokazuje, że pierwszą powieść wydał Pan w tym roku, w maju, zatem przez poprzednie cztery lata spotkania odbywał Pan raczej nie jako pisarz w znaczeniu „twórca beletrystyki”, lecz jako psychoterapeuta czy inny „ostrzegacz” młodzieży i dorosłych. To całkiem inna rola. Gratuluję zatem sukcesu, ale uczciwość nakazywałaby sprecyzować, że jednak kusił Pan biblioteki nie tekstem „napisałem zajebistą pierwszą powieść”, lecz „opowiem o niebezpiecznym uzależnieniu, z którego można się wyzwolić, jestem tego żywym dowodem” 🙂

    • Andrzej Pałke pisze:

      Dokładnie tak – baza zbudowana na uzależnieniu od gier komputerowych i ich niezrozumieniu przez pracowników szkół i bibliotek. Dzieciom nie prezentowano sylwetki pisarza tylko nałogowca w ramach przestrogi. Teraz to takie dorabianie ideologii po latach – być może aby zerwać z tamtym wizerunkiem? Schemat powielany przez wielu twórców.

    • Tomasz Węcki pisze:

      Panowie, ale do czego Wy dokładnie pijecie? Jeśli do tego, że Krzysztof jakoś oszukuje biblioteki – to właśnie macie wyjaśniony jego trik. 😛 Po prostu się odzywa i umawia spotkania. Nie ma znaczenia z jakimi książkami tam jedzie; wręcz świadczy to o wszechstronności tej drogi – każdy się zmieści.

      Jeśli do tego, że jest niepełnowartościowym pisarzem – no to macie przykład, że nawet taki dostaje się do bibliotek i na tym zarabia. Nie ma więc co sobie wmawiać, że „mnie nie przyjmą”.

      Jeśli macie zazdro, że wymyślił sposób na spotkania (tzn. że opowiada o czymś konkretnym, a nie „ogólnie o mojej duszy”) – no to też powinniście się cieszyć, że przetestował wody i wskazuje, jak się zabrać do tematu, tym samym uwalniając Was od konieczności odkrywania koła na nowo.

      • Jakec Kotys pisze:

        Jasne, że mamy megazazdro i jeszcze hejter mode 🙂
        A jeśli nie mamy, to po prostu mówimy, że autor w nieuprawniony sposób łączy powody zapraszania i zarabiania na tym. Zapraszano go jako terapeutę czy osobę ostrzegającą przed uzależnieniami, nie twórcę beletrystyki. Tylko tyle, ale też – aż tyle. Nie wierzę, że tego nie rozumiesz. Nie ma w tej uwadze hejtu, serio doceniam, że mu się udało, ale nie jest to wzór dla autorów, którzy wydali książkę, powieść, i udadzą się do bibliotek. Spotkają się z odmowami, bo to będzie znacząco inna sytuacja od tej dosyć komfortowej autora wpisu.

      • Tomasz Węcki pisze:

        Spróbowałeś i biblioteki Ci powszechnie odmawiały? Czy mówisz to jako teoretyk, który wie lepiej i nie musi sprawdzać?

      • Jacek Kotys pisze:

        Nie no, jasne, że jestem autorem, któremu odmawiano. Skrzywdzonym przez biblioteki, wydawców, a teraz nawet przez blogerów, którzy zawsze mają rację 🙂 wydałem e-booka, którego nikt nie chce, potem zapłaciłem za wydanie swojej książki, a i tak zostałem z nakładem w garażu, stąd ten jad, hejterstwo i zawiść. Bezbłędnie mnie rozszyfrowałeś, gratuluję 🙂

      • Tomasz Węcki pisze:

        Piszesz to ze złośliwością, ale chyba nie rozumiesz logiki własnej wypowiedzi.

        Bo jeśli jesteś autorem, który wypowiada się w temacie dobrze mu znanym – no to musiałeś spróbować swoich sił w bibliotekach. Wcześniej twardo argumentowałeś, że twórcy beletrystyki spotkają się z odmowami. Stąd wniosek, że Twoje doświadczenie było właśnie takie. Śmiejesz się z tej sytuacji, ale mówisz, jakbyś był DOKŁADNIE w tym położeniu. Wiesz, że będzie odmowa, bo sprawdziłeś, wydałeś, masz ten garaż pełen książek, a biblioteki nie chcą Cię na spotkaniach.

        Jeśli tak nie jest – czyli właśnie Twoja szydera pokazuje rzeczywistość, a nie Twoje argumenty – no to niczego nie sprawdziłeś, tylko dorabiasz sobie teorię do założeń. Musi być tak, że biblioteki odmawiają, bo wydaje Ci się, że odmawiają.

  3. Jack Burlay pisze:

    I to jest pragmatyczne podejście twórcy do zawodu pisarza. Masz dobry towar? Musisz go umieć dobrze sprzedać. Wydałem dopiero jedną książkę, ale gdy jadę z nią gdzieś na jakieś spotkanie, zawsze kilka osób kupuje i to jest frajda. Jeszcze na tym nie zarabiam, ale może za jakiś czas, kto wie? W chwili obecnej nadal pracuję zawodowo „przykuty” do pewnej firmy, ale w planach mam dokładnie to samo – wyjść do ludzi. Mam nadzieję na spotkanie w drodze. Życzę sukcesów.

    • Tomasz Węcki pisze:

      Problem właśnie w tym, że tak myślą przedsiębiorcy, czyli w świecie pisarskim: self-publisherzy. „Zwykłemu pisarzowi” rzadziej to wpada do głowy, a akurat z drogi bibliotecznej może skorzystać każdy, niezależnie od tego, jak wydane są jego książki. Ani o czym są. Ważne tylko, aby miał o czym opowiadać na spotkaniu.

  4. Zdecydowanie natchnął mnie ten tekst do działania. I nawet już mam pomysł na spotkania. Dzięki 🙂

  5. Asp pisze:

    Nie ważne, jak gadają, ważne żeby nazwiska nie przekręcali. Gratuluję. Sukces to sukces. Dzięki za podpowiedź. Przypomniał mi się Krzysztof Król, ten od motywacji. Mieszka na rajskiej wyspie? Mieszka. Bo nie użalał się nad sobą, tylko próbował i próbował, aż mu wyszło. Dzięki za inspirację.

  6. Kasia Jankowska-Nelup pisze:

    Krzysiek, ogromnie mnie inspirujesz. Z serca ci kibicuję, życzę wielu sukcesów i wielu wspaniałych czytelników, młodszych i tych starszych, którym dasz odwagę do zmieniania swojego życia i pó∆ścia za marzeniami. I dostarczysz wspaniałych chwil rozrywki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *