Spotkania autorskie – klucz do przeżycia z pisania

Krzysztof Piersa

Autor poradników "Komputerowy Ćpun" "Trener Marzeń" oraz serii przygodowej "Kosmiczne Bobry". W ciągu czterech lat odbył ponad 700 spotkań autorskich na terenie całego kraju. Szczyci się tym, że żyje z pisania i jeżdżenia po bibliotekach.

11 komentarzy

  1. Anna Kraus pisze:

    Top.
    Życzę powodzenia zasługuje pan i błogosławię pana drogę .
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Jacek Kotys pisze:

    No tak, tylko google pokazuje, że pierwszą powieść wydał Pan w tym roku, w maju, zatem przez poprzednie cztery lata spotkania odbywał Pan raczej nie jako pisarz w znaczeniu „twórca beletrystyki”, lecz jako psychoterapeuta czy inny „ostrzegacz” młodzieży i dorosłych. To całkiem inna rola. Gratuluję zatem sukcesu, ale uczciwość nakazywałaby sprecyzować, że jednak kusił Pan biblioteki nie tekstem „napisałem zajebistą pierwszą powieść”, lecz „opowiem o niebezpiecznym uzależnieniu, z którego można się wyzwolić, jestem tego żywym dowodem” 🙂

    • Andrzej Pałke pisze:

      Dokładnie tak – baza zbudowana na uzależnieniu od gier komputerowych i ich niezrozumieniu przez pracowników szkół i bibliotek. Dzieciom nie prezentowano sylwetki pisarza tylko nałogowca w ramach przestrogi. Teraz to takie dorabianie ideologii po latach – być może aby zerwać z tamtym wizerunkiem? Schemat powielany przez wielu twórców.

    • Tomasz Węcki pisze:

      Panowie, ale do czego Wy dokładnie pijecie? Jeśli do tego, że Krzysztof jakoś oszukuje biblioteki – to właśnie macie wyjaśniony jego trik. 😛 Po prostu się odzywa i umawia spotkania. Nie ma znaczenia z jakimi książkami tam jedzie; wręcz świadczy to o wszechstronności tej drogi – każdy się zmieści.

      Jeśli do tego, że jest niepełnowartościowym pisarzem – no to macie przykład, że nawet taki dostaje się do bibliotek i na tym zarabia. Nie ma więc co sobie wmawiać, że „mnie nie przyjmą”.

      Jeśli macie zazdro, że wymyślił sposób na spotkania (tzn. że opowiada o czymś konkretnym, a nie „ogólnie o mojej duszy”) – no to też powinniście się cieszyć, że przetestował wody i wskazuje, jak się zabrać do tematu, tym samym uwalniając Was od konieczności odkrywania koła na nowo.

      • Jakec Kotys pisze:

        Jasne, że mamy megazazdro i jeszcze hejter mode 🙂
        A jeśli nie mamy, to po prostu mówimy, że autor w nieuprawniony sposób łączy powody zapraszania i zarabiania na tym. Zapraszano go jako terapeutę czy osobę ostrzegającą przed uzależnieniami, nie twórcę beletrystyki. Tylko tyle, ale też – aż tyle. Nie wierzę, że tego nie rozumiesz. Nie ma w tej uwadze hejtu, serio doceniam, że mu się udało, ale nie jest to wzór dla autorów, którzy wydali książkę, powieść, i udadzą się do bibliotek. Spotkają się z odmowami, bo to będzie znacząco inna sytuacja od tej dosyć komfortowej autora wpisu.

      • Tomasz Węcki pisze:

        Spróbowałeś i biblioteki Ci powszechnie odmawiały? Czy mówisz to jako teoretyk, który wie lepiej i nie musi sprawdzać?

      • Jacek Kotys pisze:

        Nie no, jasne, że jestem autorem, któremu odmawiano. Skrzywdzonym przez biblioteki, wydawców, a teraz nawet przez blogerów, którzy zawsze mają rację 🙂 wydałem e-booka, którego nikt nie chce, potem zapłaciłem za wydanie swojej książki, a i tak zostałem z nakładem w garażu, stąd ten jad, hejterstwo i zawiść. Bezbłędnie mnie rozszyfrowałeś, gratuluję 🙂

      • Tomasz Węcki pisze:

        Piszesz to ze złośliwością, ale chyba nie rozumiesz logiki własnej wypowiedzi.

        Bo jeśli jesteś autorem, który wypowiada się w temacie dobrze mu znanym – no to musiałeś spróbować swoich sił w bibliotekach. Wcześniej twardo argumentowałeś, że twórcy beletrystyki spotkają się z odmowami. Stąd wniosek, że Twoje doświadczenie było właśnie takie. Śmiejesz się z tej sytuacji, ale mówisz, jakbyś był DOKŁADNIE w tym położeniu. Wiesz, że będzie odmowa, bo sprawdziłeś, wydałeś, masz ten garaż pełen książek, a biblioteki nie chcą Cię na spotkaniach.

        Jeśli tak nie jest – czyli właśnie Twoja szydera pokazuje rzeczywistość, a nie Twoje argumenty – no to niczego nie sprawdziłeś, tylko dorabiasz sobie teorię do założeń. Musi być tak, że biblioteki odmawiają, bo wydaje Ci się, że odmawiają.

  3. Jack Burlay pisze:

    I to jest pragmatyczne podejście twórcy do zawodu pisarza. Masz dobry towar? Musisz go umieć dobrze sprzedać. Wydałem dopiero jedną książkę, ale gdy jadę z nią gdzieś na jakieś spotkanie, zawsze kilka osób kupuje i to jest frajda. Jeszcze na tym nie zarabiam, ale może za jakiś czas, kto wie? W chwili obecnej nadal pracuję zawodowo „przykuty” do pewnej firmy, ale w planach mam dokładnie to samo – wyjść do ludzi. Mam nadzieję na spotkanie w drodze. Życzę sukcesów.

    • Tomasz Węcki pisze:

      Problem właśnie w tym, że tak myślą przedsiębiorcy, czyli w świecie pisarskim: self-publisherzy. „Zwykłemu pisarzowi” rzadziej to wpada do głowy, a akurat z drogi bibliotecznej może skorzystać każdy, niezależnie od tego, jak wydane są jego książki. Ani o czym są. Ważne tylko, aby miał o czym opowiadać na spotkaniu.

  4. Zdecydowanie natchnął mnie ten tekst do działania. I nawet już mam pomysł na spotkania. Dzięki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *