10 rzeczy, których Ci nie mówią (a powinni)

Tomasz Węcki

Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. W moim poradniku „Jak napisać powieść?” znajdziesz jeszcze więcej przydatnych porad dla pisarzy.

10 komentarzy

  1. Najlepszy tekst o pisaniu, jaki przeczytałam w ostatnim czasie, a było ich niemało. Niestety, mam tendencję do perfekcjonizmu. Mam też wiele pomysłów, które w momencie powstawania są dla mnie świeże i fascynujące, a potem zaczyna się przesiewanie ich przez sito wewnętrznego krytyka – a że kogo to zainteresuje, a może trzeba podejść do tematu bardziej w nurcie, a ponieważ nie jestem mimo wszystko w stanie pisać pod nurt, to kiszę te pomysły. Ostatnią książkę jaką wydałam, to pod koniec 2017 r., kolejną mam prawie ukończoną i wciąż coś moim zdaniem jest nie tak. Ale sądzę, że to jest lęk przed odkryciem się. Bo tak jak teraz jest bezpieczniej. Czas to zmienić. Tak jak kilka innych rzeczy, o których Pan pisze. Serdecznie pozdrawiam.

  2. Capricorn pisze:

    Świetny artykuł. Od dłuższego czasu czytam tego bloga, nigdy chyba jednak nie trafiłem tutaj na tekst, który aż tak by do mnie trafił – zwłaszcza tą częścią poświęconą nadmiernemu perfekcjonizmowi, czy kontrolowaniu swojego czasu. Do myślenia daje także punkt poświęcony oszczędności – niesamowite za jak mało można wyżyć, kiedy potrafi się świadomie wydawać i rozporządzać swoimi środkami!

  3. Ali pisze:

    Marzę o takim oszczędnym życiu na wsi, ale przecież to też wymaga czasu – ogródek, zbieranie grzybów i w ogóle utrzymanie domu w kupie (łatwiej w mieszkaniu, a i tak czasem mi straszno). Sama widzę po sobie ile czasu spędzam na gotowaniu – właśnie z oszczędności, by nie stołować się w knajpach, no i z ekologicznego zacięcia, bo wolę kupić warzywa, pakując je do lnianego worka (mięsa na szczęście nie jem), niż kupować gotowe danie w plastiku. Ale czasem opuszczają mnie siły i ochota, kiedy okazuje się, że po ośmiogodzinnym dniu pracy muszę jeszcze przygotować obiad, a potem wieczora nie starcza na przyjemności.

    • Angela pisze:

      Jeśli chodzi o ogródek i zbieranie grzybów – my zbieramy grzyby podczas wyjścia z psem. Nie dość, że idziemy rano, przed pracą wybiegać czworonoga, to jeszcze możemy wtedy pozbierać dobroci lasu. Podobna sprawa ma się z ziołami czy owocami dostępnymi od czerwca. 🙂 Na ogród warto sobie dać czas w weekendy, na przykład w niedzielę. Skopanie kilku metrów kwadratowych w dwie osoby zabierze do 10 godzin, ale to tylko 10 godzin w ciągu kilku miesięcy – od października do lutego w ogródku warzywnym niewiele zrobimy. 🙂

      Co do łatwiejszego utrzymania domu czy mieszkania – tu się zgodzę. W bloku nie paliłam prawie codziennie w kominku. Ale i na to są patenty – regularność i opracowanie planu dnia bardzo w tym pomaga. 🙂

  4. RiCardio pisze:

    Panie Macieju, dobry tekst – aż rwie żeby się rzucić w wir pracy!

  5. Jack Burlay pisze:

    Cała prawda o możliwości bycia twórcą w tym się kryje. Trzeba umieć dokonywać właściwych wyborów. Trzeba umieć znajdywać dla siebie właściwe drogi.

  6. Tak jak zwykle czytam Twoje artykuły z przyjemnością, tak ten wydaje mi się szyty grubymi nićmi. Po pierwsze, żeby z ogródka przydomowego wynosić rocznie kilka tysięcy złotych, to musiałbyś mieć plantację i sprzedawać warzywa eco mieszczuchom. Tysiąc złotych w grzybach? To wymagałoby chodzenia po lesie od rana do nocy przez kilka miesięcy – mówię to jako dziewczyna ze wsi. Mówisz o nie marnowaniu czasu, a przecież same te grzyby to zarobek pewnie 2zł/h.
    Poza tym, jak się ma rzucanie pracy w korpo do 20 spotkań autorskich miesięcznie? Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Z pewnością spotkania są przyjemniejszą formą pracy, ale co to za oszczędność czasu, by móc pisać książki? Chyba średnia, biorąc pod uwagę liczbę wydanych książek.
    Dziwny ten wpis. Jak już mówiłam, zwykle czytam cię z ciekawością, ale informacje podane w tym tekście ciężko mi kupić.

    • Angela pisze:

      Post odnośnie spotkań autorskich nie był Tomka – ale Krzysztofa Piersy. Co do utrzymywania się w sposób opisany w tym poście – można, jak najbardziej. Będziemy to pokazywać na drugim blogu – http://www.dziwniludzie.pl 😉

      • O przepraszam, nie zauważyłam.
        Ja mieszkałam na wsi 20 lat i nie uważam, żeby wasze plany były realistyczne (kilka tysięcy w warzywach i tysiąc w grzybach), a pracę na zewnątrz czy to piątek czy świątek z przyjemnością zamieniłam na pełen etat, w którym po ośmiu godzinach można oddać się pisaniu książki (a za zarobione pieniądze iść na sushi) ale życzę powodzenia 🙂

      • Angela pisze:

        Nic nie szkodzi. 🙂
        To są moje obliczenia, związane z wieloma innymi rzeczami – na przykład dojazdami, szacunkami związanymi z domowym budżetem. Ale Spisek jest od pisarstwa, dlatego nie ma co się tutaj rozpisywać – stąd w nas potrzeba założenia dodatkowego miejsca w sieci. 🙂
        Co do pracy – zarabiamy, siedząc na Końcu Świata na twórczości, Spisku i tekstach copywriterskich. Ja sobie osobiście nie wyobrażam pracy na inny rachunek, prowadzenie działalności jest o wiele bardziej elastyczne. Ogród to wtedy przyjemność, podobnie jak wielogodzinne spacery z psem i ze zbiorami chociażby ziół na napary. Ale dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *