Głód i Gorset – czyli jak Mróz pisze książki

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

18 komentarzy

  1. uglywriter pisze:

    Skóro jego książki są tak bardzo zle to dlaczego maja aż tylu czytelników? Ci czytelnicy to idioci?

    • Justyna pisze:

      Przecież w artykule nie jest napisane, że jego książki są „ta bardzo złe.” Kiepski warsztat wcale nie oznacza tego, że ktoś nie znajdzie w książce frajdy podczas czekania na pociąg czy w innych sytuacjach losowych. Ale chyba sam przyznasz, że Mroza się nie czyta aby zachłysnąć się światem przedstawionym czy uczyć mądrości od bohaterów 😀

    • magda pisze:

      Być może dlatego, że generalnie ludzie lubią to, co znają. A id Mroza dostają zawsze dokładnie to, choć w innych oprawach i pod innymi tytułami.

    • Tomasz Węcki pisze:

      No dodam, że napisałem „pomimo rosnących umiejętności pisze coraz słabsze książki”, a nie, że tak bardzo źle. 😀 Nie udaję Mrozologa, bo przeczytałem może 20% tego, co napisał, ale też nie mam zamiaru udawać, że odbieram jego twórczość inaczej niż odbieram. Dla mnie jego książki są coraz mniej autentyczne, a więc coraz słabsze.

      A czy popularność świadczy o jakości? Możemy o tym dyskutować długo i bez sensu. Ale jeśli upierasz się przy tej zależności, to gdzieś tam w necie jest ołtarzyk dla „Greya”, przy którym można oddawać pokłony.

  2. Komentator pisze:

    Mróz powinien być wdzięczny i wydać drugą wersję książki wzbogaconą o ten komentarz!

    • Tomasz Węcki pisze:

      Heh. Tekst wyszedł miejscami bardzo złośliwie, bo i lektura była dla mnie męcząca, ale to nie dlatego, że mam coś do Mroza, osobiście czy zawodowo. Powiem nawet, że IMO facet ma taki potencjał, jak u mało kogo. Po prostu wpakował się w sytuację, w której ma wrażenie, że wygrywa, że przechytrzył system, i że karuzela będzie się kręcić w nieskończoność. A w rzeczywistości ustawia się na zderzenie z glebą.

  3. Justyna pisze:

    W dobrym momencie przeczytałam ten tekst, bo właśnie sobie ściągnęłam rozdział audiobooka 😀
    Dzięki 🙂

  4. m.m. pisze:

    ‚gdyby Mróz znalazł odwagę zmierzyć się z jakimś bolesnym aspektem swojego życia […]. Ale tej odwagi nie znalazł.’ – a może nie znalazł bolesnego aspektu i stąd ten brak inspiracji? 😉

  5. Klanje pisze:

    Bardzo dobry tekst. Podejrzewam, że nauczył mnie o pisaniu więcej, niż nauczyłaby mnie proza Mroza 😉

  6. Jack pisze:

    Przeczytałem reklamowanego mocno „Behawiorystę” R.Mroza i jestem raczej zawiedziony. Nasycony powieściami kryminalnymi Johna Grishama i Joe Alexa (M.Słomczyński) oraz kilkoma innymi klasykami, jestem krytyczny wobec twórców prezentujących nowy (?) styl pisarski. W narracji nieudolnie próbuje naśladować styl Jo Nesbo, ale całość trąci brakiem konsekwencji. Pomijając kilka błędów stylistycznych i jeden błąd logiczny, książka z pozoru trzyma w napięciu. Z pozoru, gdyż niespójność w zachowaniu głównego bohatera i jego irracjonalne zachowanie, są dla mnie o wiele bardziej rażąca niż brutalne opisy okaleczania postaci występujących w powieści. Wniosek dla mnie jest jeden – młody pisarz musi tchnąć więcej ducha w swe dzieła, bo stanie się nudny i niestrawny.

  7. Twój Motywator Literatury Jedynie Słusznej Bo Najlepszej pisze:

    Kuba Wojewódzki zauważył już dawno taka nasza cechę narodowa, że jeśli ktoś odnosi sukces trzeba go sprowadzić na ziemie.”ma wrażenie że wygrywa, że przechytrzył system” Mamy wrażenie , że Mróz ma jakieś wrażenie, że coś mu się wydaje bo Nam się wydaje że jemu coś się wydaje , że jest the beściak.I to wystarczy. Zamiast pracować na swój sukces wylejmy na niego wiadro pomyj , pokażemy mu że nic nie znaczą słupki sprzedaży .

    Wez się do roboty i osiągnij więcej niż Mroz. Pokaż jak się powinno pisać, przecież wiesz jak to się powinno robić skoro ciągle dajesz rady innym .Tego tortu starczy dla wszystkich tym bardziej , że Ty wiesz jak się powinno pisać.To sprawia że jesteś na lepszej pozycji niż On .Bo Ty wiesz , On nie wie.Niech ten Ból pupy będzie Twoją siłą napędową.Masz moc bo Ty wiesz.Wykorzystaj w końcu swoja wiedzę. Nie marnuj energii na płodzenie takich artykułów stwórz DZIEŁO .

    Wierzę w Ciebie .Przyjdę tu za rok i zobaczę jak Ci poszło:)

    • Tomasz Węcki pisze:

      Brzmi to jakbyś przypisywał mi swój własny ból dupy, mówiąc szczerze. Definiujesz sukces jako słupki sprzedaży, ale jakoś to Mrozowi, a nie Tobie górują. Więc musowo Mróz robi coś lepiej, ale nie wiesz co, a więc starasz się go małpować. Wchodzisz w jego buty. Bo może wtedy spłynie na Ciebie ta sama łaska. W takiej sytuacji o wiele zdrowiej zmienić definicję sukcesu.

      To, albo jesteś Mrozem, któremu wstyd sadzić taki komentarz pod własnym nazwiskiem. 😀 W takim wypadku powiem tylko tyle: skoro nie czujesz się jak debeściak, zrób coś z tym wreszcie.

    • G pisze:

      Nie czytałam nic Mroza poza „O pisaniu na chłodno” i jeśli pozostałe książki są napisane jak ten poradnik, to nie ma mowy o bólach dupy. „O pisaniu…” jest bardzo złą książką. Porównywanie pisania do krojenia kebaba (nieudany dowcip, do tego eksploatowany przez wiele stron… ała…), nieprzekonujące przykłady, czerstwe żarty, powtarzalność po Kingu i Murakamim, darcie łacha z Greya (ach, darcie łacha z Greya – bardzo profesjonalne) oraz autobiografia, po której nie zapałałam do autora sympatią. Miałam wrażenie, że książka nie została napisana przez… pisarza.
      A do tego przekaz: pisanie jest bardzo proste, wystarczy być robotem, biologicznym skryptem. Mój kumpel ma rodzinę, dzieci i się dziwi, że nie ma czasu. Wystarczy żeby nie miał dzieci, to by nie było problemu i by machał książkę miesięcznie. To takie proste.
      Ból dupy byłby, gdyby było czego zazdrościć. Aspiruję do zostania pisarzem, ale jeśli Mróz pisze swoje powieści tak, jak napisał tę książkę, to moje aspiracje sięgają w zupełnie inne rejony 😉

      • Tomasz Węcki pisze:

        Hmm… W sumie też mam wrażenie, że to książka napisana przez redaktora, a nie pisarza. No ale wokół Mroza krąży już wystarczająco wiele teorii spiskowych. 😉 Wolę interpretować to w taki sposób, że Mróz nie ma jeszcze wystarczająco wyrobionej indywidualności twórczej – na pewno nie na tyle, aby pisać poradniki.

  8. Ania pisze:

    Bardzo ciekawa analiza i wartościowe spojrzenie na książkę – nie czytałam (jest na liście „to do”), ale po takiej recenzji jeszcze chętniej sama chętnie zajrzę i sprawdzę 🙂 Nie czytałam nic Mroza, więc tu też nie zajmuję żadnego stanowiska – i to mi się podoba, bo jest dla mnie „czystą kartą” 🙂 Podoba mi się Twoje spojrzenie na proces i przemilczane jego elementy 🙂 Dzięki za ten tekst 🙂

  9. Aga pisze:

    Przeczytałam kilka książek pana Remigiusza. Powiem szczerze, że na początku mnie ciekawiły, jednak z każdym kolejnym tomem wydawały się słabsze. Jakby brakowało pomysłu, jakby powstawały metodą kopiuj – wklej. Znajomi są zachwyceni i nie znam nikogo kto by miał podobną do mnie opinię. Dziękuję za ten tekst, oznacza że nie jestem wariatką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *