Konflikt w opowieści jest niepotrzebny! Hurra!

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

4 komentarze

  1. 000 pisze:

    Dwa ostatnie wpisy były moim zdaniem bardzo ciekawe, ale niestety trochę chaotyczne. Postaraj się zwrócić na to uwagę 🙂

  2. Alicja pisze:

    Dawno mnie tu nie było. Nadrabiam zaległości. Podobnie jak autor komentarza powyżej odnoszę wrażenie, że jest trochę mniej klarownie, niż zwykle. Ale jest ciekawie, a temat jest istotny 👍
    Ja osobiście lubię lekkie, przyjemne obyczajówki. Takie typowo kobiece 😊 Ale powieści obyczajowe bez konfliktu są dla mnie niestrawne. No bo ile można czytać o tym, że kobita je parówki i robi przetwory na Mazurach, odnajdując w tym sens życia? Lubię antagonistów- wredne macochy, podłych podrywaczy, wyrachowanych szefów. Lubię, gdy w starciu z antagonistą protagonista ujawnia różne swoje cechy.
    Gdy czasami czytam mężowi swoje grafimańskie wypociny, mój facet krzywi się na czarne charaktery i ich postępowanie. Bo po co to, bo lepiej pisać o tym, co dobre. Tłumaczę mu więc, podpierając się psychologią rozwojową Ericsona, że jak jest wszystko ładnie, pięknie, to nie ma rozwoju. A brak rozwoju jest nuuudny. Gdyby Neron nie był okrutnym wariatem, to losy Winicjusza i Ligii byłyby nudne, jak flaki z olejem… A jak go nie przekonuje klasyka literatury i psychologia, to się podpieram panem Węckim i zacny mąż kapituluje 😉
    Teraz czytam „Człowieka, który wspina się na drzewa”. Wspomnienia przyrodnika, który zawodowo włazi na drzewa wielkie jak wieżowce. Antagonisty brak. Ale na szczęście jest konflikt: facet kocha lasy, a lasy czasami próbują go zabić. Odwodnienie, rozszalały słoń na ścieżce, buża i larwy gza w tyłku- coś się dzieje. Samo wzdychanie o pięknie drzew byłoby nieznośne, nawet jeśli podzielam ten zachwyt.
    W ten przydługi sposób oznajmiam, że się z Tobą zgadzam 😉
    Pozdrawiam 🙂

  3. Alicja pisze:

    Aaa, znowu zrobiłam kilka błędów. Wybacz, to nie olewactwo, to dysleksja, z którą walczę od lat 😉

  4. tomtom pisze:

    Szeroko rozumiany konflikt jest nieodłącznym elementem praw natury. Tak jak człowiek może wejść w konflikt z innym człowiekiem, światem czy własnymi słabościami tak, np. rośliny wchodzą w konflikt z glebą i otoczeniem w którym się rozwijają, zwierzę wchodzi w konflikt z innym zwierzęciem, człowiekim czy siłami i prawami natury. Wszystko co się rozwija, co zmienia swój stan, napotyka na jakiś konflikt. Opowieść bez konfliktu nie mówi o prawdziwym świecie, tylko sprzedaje nam jakiś iluzoryczny substytut, który, owszem, może i istnieje w takiej czy innej postaci i być może też ma się całkiem dobrze, ale tylko w umysłach homo sapiens.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *