Dlaczego nigdy nie będziesz pisarzem?

Jest wielu, którzy chcieliby być pisarzami, ale nimi nie będą. Są też tacy, którym wydaje się, że już są, jak najbardziej, choć w rzeczywistości ich dzieła to nie literatura, tylko pierdolety. I nie, rozwiązaniem problemu nie jest prostackie „to wszystko są grafomani”.

Oto osiem dróg do pisania, które prowadzą na manowce.

Nidy nie będziesz pisarzem dzięki pięknym słowom

Zgrabny styl i zmyślne metafory to za mało. Owszem, język jest ważny – literatura zawiera się w nim i bez niego zwyczajnie by nie istniała. Ludzie nie będą Cię jednak czytać dla sprawności lingwistycznej. Przebijanie się przez trzysta stron tekstu jest przyjemne tylko dlatego, że dzięki temu wychodzisz poza siebie. Z tej perspektywy, język to medium. Dobry styl pomaga przenieść czytelnika do innej rzeczywistości, ale nie jest sednem.

Nie jesteś pisarzem dlatego, że potrafisz klecić zgrabne zdania. Stajesz się nim, gdy tworzysz historie, które trudno zapomnieć.

Talent nie wystarczy

Wiara w talent literacki wpędza w złudzenia. Najgorszym z nich jest przekonanie o wyjątkowości osób trudniących się pisaniem. Pisarz jest nadczłowiekiem, dysponuje darem od bogów, wyjątkowym umysłem, niespotykaną perspektywą. Musi taki być, a jeśli nie jest – zostaje wanna-be, wiecznie aspirującym hochsztaplerem. Tymczasem żaden realny człowiek nie czuje się błogosławionym przez muzy wieszczem. Może w rzadkich chwilach się zdarza, nie cały czas. Przez większość życia – bliżej Ci do oszusta, pretendenta, grafomana. Pisanie to ciągłe zmaganie się z własną niemocą.

Tym, co rzeczywiście wyróżnia twórców, są umiejętności i upór, a nie talent. Nie staniesz się pisarzem po tym, jak uwierzysz we własną wyjątkowość. Będziesz nim, jeśli masz opowieści, które musisz przekazać – i uczciwie pracujesz nad tym, żeby opowiadać je coraz sprawniej.

Dorobek nie zrobi z Ciebie pisarza

Owszem, miło popatrzeć na półkę po brzegi wypełnioną książkami z własnym nazwiskiem na okładkach. To wszystko są jednak rzeczy, które już udało Ci się zrobić; droga, która już jest za plecami. Każda z tych powieści coś pokazała, czegoś nauczyła, każda była innym wyzwaniem – ale cokolwiek miały do zaoferowania, już to znasz, już wiesz i umiesz. Czy trzymasz swoje opowieści w twardych okładkach na regale, czy tylko na starym CD w szufladzie, bez znaczenia. Ich wartość jest historyczna. Czynią Cię pisarzem najwyżej w oczach postronnych.

Co naprawdę się liczy, to książka, którą piszesz teraz. A następnie – książka, która przyjdzie po obecnej. Dopóki masz historie do opowiedzenia, dopóty jesteś pisarzem. Jeśli kiedyś stracisz ten zapał, wtedy dopiero będzie czas, żeby usiąść z fajeczką i podziwiać swoją spuściznę.

Nagrody i apanaże to za mało

Świat pozbędzie się wątpliwości, kiedy wreszcie dostaniesz Nike. Albo kiedy sprzedasz setki tysięcy egzemplarzy. Wszyscy dowiedzą się, że jesteś „prawdziwym pisarzem”, a nie jakimś grafomanem, któremu przypadkiem wyszło. Prawda? Prawda?!

Żaden człowiek nie jest aż tak pewny siebie, żeby nie potrzebować uznania. Może być co najwyżej zbyt zgorzkniały, aby się do tego przyznać. Dzięki wyrazom uznania wiemy, że zrobiliśmy coś wartościowego. Coś, co komuś było potrzebne. I prawdopodobnie zrobiliśmy to lepiej, niż inni. Kłopot tylko w tym, że to samo pragnienie dzieli i niania, i górnik, i prezes banku. Jeśli łakniesz nagród, równie dobrze możesz startować w teleturniejach.

Pisarzem natomiast jesteś dlatego, że pisanie jest Ci niezbędne – chwalą Cię za to, czy nie.

Nie jesteś pisarzem dlatego, że ktoś tak Cię nazwał

No i właśnie – nie potrzebujesz cudzych etykiet, żeby pisać. Nikt Cię nie musi klepać po pleckach, że pasujesz do właściwej szufladki. Ba, w Polsce dostaniesz prędzej kopa w dupę, co też niczego nie zmienia.

Mogą Cię nazywać blogerem, poetą, dziennikarzem. Mogą też wołać „grafoman”! Jeżeli piszesz z serca, a nie z musu – jesteś po prostu pisarzem, niezależnie od wybranego medium ani przeszłych dokonań (lub ich braku).

Nie jesteś pisarzem dzięki szczególnej odwadze

Artyści potrzebują odwagi – taka jest potoczna mądrość. Gdyby przyjrzeć się biografiom znanych twórców, wyjdzie na to, że byli wyjątkowo bohaterskimi ludźmi. Konsekwentnie podążali za swoją wizją, tworzyli olśniewające dzieła, i wszystko to często pomimo braku zrozumienia ze strony współczesnych. Krótko mówiąc: prawdziwy artysta to tytan inspiracji, mistrz silnej woli. Nawet jeśli upada, to na chwilę, bo nadludzka determinacja nie pozwala mu czekać bezczynnie.

Idę o zakład, że gdyby zamiast słuchania takich bajek, zajrzeć artystom do głów – znaleźlibyśmy tam kompletny chaos, u każdego z nich. Wątpliwości jedna na drugiej. Banalne troski. Smutki i zawody takie same, jak u każdego. To nie wizja pcha ich do przodu, nie odwaga – tylko desperacja.

W pisaniu nie chodzi o silne ego. W ogóle nie chodzi o twórcę. Chodzi tylko o opowieści. Jeśli masz takie, które nie mogą się zmarnować – jesteś pisarzem.

Nie zostaniesz pisarzem, jeśli znasz odpowiedź na każde pytanie

Literatura nie daje odpowiedzi – to nie jest jej celem. Jej cel to transcendencja i transformacja. Fikuśne słowa, które oznaczają proste zjawiska. W trakcie lektury czytelnik „wychodzi z ciała” i przeżywa opisane wydarzenia, jakby był ich świadkiem. A wszystko po to, żeby po zakończeniu opowieści odkryć siebie odmienionym. Być może ta zmiana to nowy ogląd na rzeczywistość, być może tylko spokój odnaleziony po przeżyciu katharsis. Tak czy owak, opiera się na indywidualnym doświadczeniu czytelnika, na jego osobistych przemyśleniach – i istnieje tylko w kontekście jego pozostałych doświadczeń. Krótko: cokolwiek wynosimy z lektury, jest nasze, i wynika z nas. Opowieść jest tylko katalizatorem. Jeśli używasz książki do forsowania własnych poglądów, wpieprzasz się z buciorami do cudzej głowy.

Oczywiście – jest wiele powieści napisanych właśnie w taki sposób, z morałem i z naciskiem na to, co autor miał na myśli. Gorzej, zdarzają się ukryte miny. Niby historia jest lekka i rozrywkowa, aż tu nagle twórca wyskakuje ze swoją ideologią (zwykle zbędną i męczącą). Nie chodzi więc o to, że nie da się stworzyć książki wbrew temu, co uważam za cel literatury. Da się. Tyle że taka opowieść będzie redundantna, niepotrzebna – trafi tylko do przekonanych. Nieprzekonanych i tak odrzuci. Równie dobrze autor może powiedzieć swoim fanom „cześć”, albo wręcz „dajcie wincyj kasy”. Będzie to przynajmniej szczere.

Jeśli więc masz do przekazania jakąś Prawdę, albo inną Mądrość, i piszesz tylko po to – zostań publicystą. Pisarz powinien szanować indywidualność czytelnika. Jeśli zadajesz pytania, zamiast podawać na tacy odpowiedzi – dotrzesz do wielu ludzi i lepiej zrealizujesz sens tej pisarskiej roboty.

Nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia

Ostatecznie jednak, nikt Ci nie zabroni pisać – nawet jeśli popełniasz błędy, nawet jeśli męczysz czytelników z tyłka wyjętymi mądrościami, nawet jeśli żaden wydawca nie chce przyjąć Twoich dzieł. Mogą Cię nazywać grafomanem lub beztalenciem. Te epitety nie mają realnej mocy, dopóki ich nie zinternalizujesz. Czyli – dopóki nie uwierzysz, że faktycznie jesteś miernotą i że faktycznie nigdy nie nauczysz się dobrze pisać.

Nie jesteś. Nikt nie jest aż tak do bani.

I z drugiej strony. Jeśli obsypują Cię pochwałami, a Twoje książki rozchodzą się jak ciepłe bułki – to nie znaczy, że nie da się pójść dalej, nauczyć nowych rzeczy, lub pobić swoich wcześniejszych dokonań. Ba, nawet jeśli kolejna książka nie spodoba się Twoim fanom – to nie znaczy, że „już tego nie masz”, ani że „wcześniej wyszło przypadkiem”.

Nie jesteś pisarzem, ponieważ ktoś Cię namaścił. Jesteś nim, bo wytrwale mierzysz się z twórczą niemocą – i w końcu, prędzej czy później, zwyciężasz.

Zapisz się na newsletter! Spisek Pisarzy wysyła tylko to, co warto przeczytać.



Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

13 komentarzy

  1. Riboq napisał(a):

    O… dziękuję Ci. Bardzo. Wszyscy powinni sobie ten tekst wziąć do serca 🙂

  2. Waldi napisał(a):

    Teraz można być znikąd i być w czymś specjalistą – bez pośredniczenia jakiejkolwiek uczelni w tym sukcesie i tak samo można być pisarzem, który jest znikąd ale jego czytelnicy potwierdzają, że jest kimś.

  3. Ari napisał(a):

    Z każdym postem coraz bardziej zakochuję się w tym blogu, chociaż czytuję go już od ponad dwóch lat. Czasem naprawdę boję się kliknąć w link do posta, bo gdzieś tam kręci mi się myśl, że przeczytam, iż pisanie nie jest dla mnie. Nie, żeby mnie to zniechęciło ( na to już stanowczo za późno ), ale na pewno dałoby mi do myślenia. Jednak już po raz kolejny dostałam tylko dodatkową porcję weny i gdyby nie obowiązki szkolne, pewnie po przyssaniu się do laptopa, nie oderwałabym się aż do rana. I to też tylko że względu na szkołę.

    Drodzy Autorzy Spisku, odwalacie naprawdę kawał dobrej roboty, choć o tym pewnie już nieraz Wam ktoś powiedział i nieraz powie.

  4. Alicja napisał(a):

    Ja gdzies przeczytalam, ze pisarzem jest ten, kto napisal chocby jedna ksiazke. I osobiscie podoba mi sie taka teoria :)A jezeli chodzi o blog ? Nie ze wszystkim sie tu zgadzam, ale mimo to – dobrze ze jest.

  5. Emimonika napisał(a):

    Piękny tekst! Jakże motywujący! Uzmysłowił mi… że jestem pisarką😱😍 dziękuję! A teraz biegnę pisać dalszy ciąg mojej opowieści

  6. Jack Burlay napisał(a):

    Przewrotny tekst, śmiem zauważyć. Dla jednych woda na młyn, dla innych kubeł zimnej wody czy jak kto woli – kop w cztery litery. Zmusza do myślenia o sobie i swej „twórczości” (jakakolwiek by ona była). I chyba o to chodzi.

  7. n napisał(a):

    Kolejny piękny reality check Tomka. Nawet pomimo, że już nie zajmuję się pisaniem prozy, dobrze jest przeczytać taki artykuł raz na jakiś czas; nietrudno jest od jednego fachu zarysować analogię do innego.

  8. Lukasz 79 napisał(a):

    Artykuł świetny !! :-)jestem tu od niedawna…pierwsza książka ,,lustro weneckie,, leży w ksiegarniach kończę drugą…pomysłów na kolejne mnóstwo, u mnie raczej brak czasu mnie ogranicza ..czy już czuje się mistrzem pióra?? Nie na pewno nie ,codzienne się uczę czegoś nowego ,to świetna przygoda …od dziecka kocham literature i sprawia mi ogromną radość że jestem cokolwiek w stanie sensownego sam skręcić 🙂 jeszcze nie ale kiedyś będę palić tą ,,fajeczke, , pozdrawiam redakcje i spiskowcow ….www.lukaszmularski.pl

  9. Sylwia napisał(a):

    „Nikt nie jest aż tak do bani.”

    Nie zgodziłabym się , przynajmniej nie w kwestii pisania 😀 Tak jak istnieją „specjaliści” budowlani, co knocą do tego stopnia, że potrafią położyć dachówki odwrotną stroną, tak istnieją aspirujący pisarze, którzy nawet jednego poprawnego zdania nie potrafią sklecić. Na naprawdę różne straszne rzeczy można trafić w internetach xD

    Pozdrawiam.

  10. Tomasz Węcki napisał(a):

    Powiem nawet więcej: 80% tego, co uchodzi w Polsce za literaturę, powinno leżeć w mięsnym między salcesonem a kaszanką.

    Ale czy to znaczy, że wszyscy ci autorzy są do skreślenia? No nie bardzo. Może do skreślenia jest E L James, bo po światowych sukcesach nie ma motywacji, żeby pisać lepiej. Może do skreślenia będzie ktoś, kogo środowisko zdążyło okadzić i postawić na (niezbyt wysokim) piedestale. Wszyscy inni, którzy nie mieli fuksa i nie odnieśli sukcesu POMIMO braku umiejętności – wszyscy oni są do odratowania. Jeśli tylko ciągle chcą się rozwijać.

  11. Olek napisał(a):

    Bardzo motywujący tekst, napędza do pracy, dzięki!

  12. Julka napisał(a):

    Kolejny genialny tekst. Niektóre fragmenty zapamiętam na długo. Zebrałam też kilka z pozostałych tekstów. Niektóre słowa wydają się jednocześnie proste i napisane pod wpływem chwili jak i złożone oraz bardzo dobrze przemyślane. Wiele twoich tekstów inspiruje mnie i ten również w niektórych momentach. Piszę książkę, dlatego tu jestem. Mam nadzieję, że nadejdzie ta chwila, kiedy skończę ją pisać i umieszczę przed rozpoczęciem opowieści cytat z jakiegoś twojego tekstów. Byłoby miło gdyby się udało. ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *