Pięć rad, jak zmieścić wybuchowy konflikt w opowiadaniu

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

6 komentarzy

  1. Kasia napisał(a):

    świetny blog, zaglądam i często korzystam z pana rad. Jestem poczatkującą pisarką i potrzebuje kierunkowskazów, inaczej się gubię. Niektórzy czytelnicy, pana bloga, piszą, ze to są sprawy oczywiste ale nie dla wszystkich. Nie zajmuje się pisaniem zawodowo, piszę dla przyjemności, po to, aby oderwać się od szarej rzeczywistości. ale chciałabym poznać tajniki dobrego pisania. Kiedyś, kiedy ukaże się moja powieść, nie będę musiała się chować ze wstydu.

  2. EndriuS napisał(a):

    Dzięki za kolejny wpis. Ciekawie i na temat – jak zawsze zresztą!
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły..

    PS. Moim skromnym zdaniem najciekawsze są wszelkie technikalia pisania. Z każdym kolejnym wpisem kreuje się tu coraz bogatszy materiał na ciekawe warsztaty pisarskie

  3. K.A.Kisiel-Cichocka napisał(a):

    A jak się zapatrujesz na drabble? Tu mamy w ogóle mnóstwo ograniczeń i w sumie najważniejsze jest ostatnie zdanie puentujące tekst.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Drabble – super sprawa jako ćwiczenie. Tylko że mamy orientacyjnie 500-800 znaków. Przy takich ograniczeniach odradzam zniuansowane dialogi (można przytaczać wyraziste wypowiedzi, ale nie ma sensu robić tego razem z całym kontekstem sytuacji). Myślę, że „show, don’t tell” też można zawiesić – to jest właśnie jedna z tych sytuacji, kiedy „Marian był smutny” jest na miejscu. Ogólnie, gdybym brał się za drabla, prowadziłbym go jak dowcip albo zwięzłą anegdotkę, więc stosując zupełnie inną metodę, niż przy pisaniu opowiadań.

  4. D napisał(a):

    O konfliktach właśnie… Bardzo dobry tekst, który przy okazji przypomniał mi o pewnym problemie z nim związanym. Bo z czym kojarzy się konflikt? Na przykład z kłótnią. I tutaj pojawia się banalny kłopot: jeśli kłóci się wiele postaci, jak zapisać taki dialog? Słyszałam, że zasada „nie powtarzaj się, bo pomyślą, żeś jąkała” powoli wychodzi z użycia, ale nie zmienia to faktu, że powtarzanie w kółko imion bohaterów naprawdę jest najzwyczajniej w świecie… brzydkie. Jak poradzić sobie z czymś takim, panie Tomaszu? No bo przecież w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, kiedy zużyliśmy już wszystkie sensowne zamienniki, więc co wtedy?

  5. Olek napisał(a):

    Jak zwykle świetny wpis. Kolejne uwagi do zapamiętania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *