Siedem najgorszych prezentów dla pisarza

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

17 komentarzy

  1. Klaudiaw41 napisał(a):

    Ja zawsze bardzo się cieszę z długopisów, notesy jednak to w moim przypadku ryzykowny prezent, bo jeśli będzie to notes drogi, ładnie oprawiony, zapewne żal będzie mi go zapełnić 😉 Kupowanie książek autobiograficznych blogerów/vlogerów/celebrytów jest chyba najbardziej ryzykowne, no chyba że dana osoba naprawdę daną osobę ceni i chętnie ją przeczyta.

  2. janina napisał(a):

    Maszyna do pisania be? Notatnik z piórem? Beznadziejne te twoje zestawienie.

  3. Natalia napisał(a):

    Nie zgodzę się, co do słownika. O nie! Słowniki są dość kosztowne, dobre słowniki. I na nasze nieszczęście szybko stają się zdezaktualizowane, dlatego najnowszy słownik ortograficzny, słownik poprawnej polszczyzny jest zawsze dobrym prezentem, dla człowieka, który zajmuje się pisaniem tekstów. Słownik to podstawa, a nie sugestia, że coś jest nie tak z naszymi tekstami.

  4. M. napisał(a):

    serio? Słownik w tych czasach? Tylko zajmie miejsce na półce. To naprawdę nie jest już najlepsze źródło wiedzy.

    • Gosix napisał(a):

      Po przeczytaniu takiego komentarze, to pozostaje tylko rzucić się z mostu… ught. Słychać tu człowieka, który nie wie jaki skarb zawiera słownik.

      • Astralny napisał(a):

        On po prostu uważa, że lepiej skorzystać z internetu.
        Poniekąd ma rację.

  5. Ghghgh napisał(a):

    Co masz do bestsellerów z Empiku? Bez powodu by się raczej na tej półce nie znalazły.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Jasne, jest powód – wykupienie reklamy w Empiku. 😀

      Nie no, kpię sobie. Jeśli mogę się do czegoś przyczepić, to do tego, jakie książki najczęściej można znaleźć na tej liście. Spójrz na nią – ile w pierwszej dziesiątce jest pozycji, które chcesz przeczytać? Dwie, trzy? Już masz odpowiedź, czemu status bestselleru to nie jest najlepsza rekomendacja na prezent dla oczytanych znajomych.

  6. UchyDuchy napisał(a):

    Pytanie do admina: Możemy liczyć w tym roku na ćwiczenie nr 15? 🙂

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Jedno ćwiczenie na rok to za mało? 🙂

      W styczniu zamierzam je wznowić w nieco innej formule. Będą miały bardziej ukierunkowany cel, więc może będą też bardziej przydatne. Idę o zakład, że mniej ludzi będzie je też robić…

  7. Paulina napisał(a):

    Maszyna nie, ale taki dajmy na to, gigantyczny słownik synonimów, hmmm… Chociaż w dzisiejszych czasach wszystko jest w necie. Z książka faktycznie ciężko trafić, notes oprawiony w skórę – nuda, ale! Ale różne zeszyciki w najrówniejszych okładkach, jak ktoś, czyli ja, ma taki fetysz, ach!
    Pozdrawiam 🙂

  8. Marta napisał(a):

    Taki niezbyt przydatny artykuł i nie obraź się, ale beznadziejny. Kto kupuje prezent pod kontem zawodu? Poza tym nie można ,, wrzucić ludzi do jednego worka”, każdy jest zupełnie inny i inaczej reaguje, może jakiś pisarz by się ucieszył z którejś propozycji. Poza tym słownik to z pewnością przydatny prezent, zależy czy się go już posiada. Napisałeś to chyba wzorując się swoimi upodobaniami, a my czytelnicy raczej nie będziemy Ci kupować prezentów.

  9. babadook napisał(a):

    Zgodzę się co do wszelkich „poradników pisania” wysmażonych przez przypadkowych ludzi (co innego poradnik napisany przez ulubionego autora). Ludzie mają tendencję do robienia takich prezentów, kiedy już do reszty nie wiedzą, co podarować danej osobie. To całkiem podobne do kupowania zawodowemu maratończykowi książki „Jak zacząć biegać” lub osobie od lat fascynującej się mitologią kolorowego albumu z hasłowymi opisami greckich bogów. Nieważne, czy obdarowany faktycznie jest ekspertem, czy tylko mu się wydaje – taki prezent raczej uwiera i drażni, niż cieszy. Dlatego staram się dopilnować, żeby ludzie wokół mnie wiedzieli, że bezpiecznym prezentem dla mnie jest porządna herbata albo butelka wina. To ułatwia życie i mnie, i tym, którzy ewentualnie chcieliby mi coś dać.

    Przyznam tylko, że nie rozumiem fragmentu o weganach. To naprawdę nie jest tak, że każdy weganin pragnie rzucić się na mięso i powstrzymuje się tyko nadnaturalną siłą woli. Dla większości byłby to raczej prezent z kategorii „kpiące”, „przykre”, „niezrozumiałe”, w żadnym razie nie „kuszące i łamiące wolę”. Potwierdzone info. Bardzo nietrafne porównanie.

  10. Kasia napisał(a):

    ja lubię dostawać pióra i długopisy, mam już cały zestaw w różnych kolorach i dalej mi mało. Właśnie dlatego, że ciągle się gubią, gdzieś zapodziewają. Lubię mieć długopis pod kolor notesu albo torebki. Albo samochodu 😉

  11. Kasia napisał(a):

    Chciałabym dostać poradnik „Warsztat pisarza” Dwight V. Swain. Fakt, po angielsku byłby mało przydatny.

  12. rynek1984 napisał(a):

    Czy robiłeś ankietę między pisarzami?
    Ja chciałbym maszynę do pisania, stała by jako rekwizyt. W czasie niemocy twórczej stukałbym w klawisz aż bym miał natchnienie:)
    Książka S.Kinga? chciałbym dostać w prezencie, byle taką której nie miałem
    Z listy to tylko konsole są be. Mordercy czasu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *