Trzy sposoby na narrację

Tomasz Węcki

Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. W moim poradniku „Jak napisać powieść?” znajdziesz jeszcze więcej przydatnych porad dla pisarzy.

9 komentarzy

  1. Ogólnie jestem w stanie się pod tym podpisać, zwłaszcza że dzięki temu mam pewien ogląd na narrację 2-osobową w jednym z moich opowiadań (a mówiąc bardziej po ludzku: większość czytelników na tę narrację narzekała ;)). Chciałbym jednak do narracji 3-osobowej dodać taki myk, który swego czasu w „Nowej Fantastyce” opisywał Michael J. Sullivan, a polega on na tym, żeby łączyć ze sobą funkcje opisów w tekście. Tzn. w takiej narracji auktorialnej opisuje się osobno to, co widzi bohater, oraz jego odczucia, a zamiast tego można zaoszczędzić trochę miejsca i wpleść we wspomniany opis wyrażenia, które świadczą o stosunku postaci do tego, co ta w danej chwili obserwuje.

    Mam wrażenie, że właśnie przez taką „bliską” perspektywę dla czytelnika oraz elastyczność w prowadzeniu narracja 3-osobowa (szczególnie osobowa) jest najpopularniejsza i najbardziej polecana. Z tego drugiego powodu nawet sam ją lubię najbardziej, choć swego czasu sprawiała mi najwięcej kłopotów (głównie miałem problem z zaimkami osobowymi i składnią, przez co styl u mnie leżał i kwiczał; zdecydowanie wolałem narrację 1-osobową).

    Tomku, a jaki masz stosunek do mieszania ze sobą różnych rodzajów narracji (a także np. czasu przeszłego z teraźniejszym, skoro już przy tym jesteśmy)?

  2. Rafał W. Orkan pisze:

    Dokładnie to samo powtarzam, ilekroć mówię o pisaniu; czy to książek czy scenariuszy – narracja jest nadrzędna względem fabuły. Perspektywa może się zmieniać między narracjami lub nawet w ramach jednej narracji, zupełnie odmieniając toczoną w jej ramach opowieść, dla której fabuła jest jedynie osią, fundamentem.

  3. Patryk Sygidus (Sakitta) pisze:

    Typy narracji można rzecz jasna mieszać i takie syntezy wychodzą naprawdę dobrze.

    Np. w Diunie prowadzono narrację 3-os, ale co rusz pojawiały się wtrącenia kursywą, przedstawiające konkretne myśli bohaterów. Niekiedy było ich tyle, że tworzyły równorzędnego narratora.

    W Hobbicie, z tego co pamięta, narrator często zwracał się do czytelnika, szczególnie na początku (opis wioski i życia hobbitów). Wyglądało to wręcz na połączenie 3-os z 2-os.

    Osobiście jestem w tej branży amatorem, nie miałem jeszcze debiutu, ale stosowałem już wszystkie powyższe rodzaje narracji. Najbardziej do gustu przypadło mi rozwiązanie Herberta Franka (może z sentymentu do mojej ulubionej sagi, nie wiem). Taki model daje wszystko, co warto wyciągnąć z narracji 1-os, a do tego pozostawia swobodę 3-os. Jak dla mnie: Bomba!

    Z drugiej strony pełna narracja 1-os świetnie się spisuje przy krótszych tekstach, które nie wymagają ,,Wielkich Rzeczy”. Cały czas śledzimy jedną postać, oplątaną jednym wątkiem głównym i spotykamy ograniczoną liczbę bohaterów. Nie wyobrażam sobie natomiast, by w Diunie zastosować ten rodzaj narracji, tak samo jak w wielu książkach czy opowiadaniach dobrze sprawdzał się tylko i wyłącznie model 1-os.

    Pozdrawiam i jestem okropnie ciekaw kolejnego artykułu.

  4. Ajmdemen pisze:

    Czy quasi-bezosobowy styl narracji Dukaja w „Lodzie” kwalifikuje się jako czwarta kategoria? Wiem, że pytanie trochę od rzeczy, ale ciekawym opinii 🙂

  5. fioł pisze:

    Dobry artykuł, zwłaszcza pierwsza część i zdanie o Zygmuncie.

  6. Pisarka pisze:

    Moją ulubioną narracją jest narracja pierwszoosobowa. Ostatnimi czasy, pisząc opowiadanie jako „ja”, spotkałam się problemem bardzo delikatnym – a mianowicie – z tworzeniem osobowości bohatera. Jedno słowo potrafi kompletnie zmienić cechy charakteru postaci. Dlatego warto pisać wolno, a zarazem przywiązywać wagę do niewielkich szczegółów. One bowiem są podstawą do stworzenia żywego bohatera literackiego, zgodnego ze swoimi zamysłami.

  7. al Fayed pisze:

    Mi osobiście bardzo leży narracja w Diunie. Występuje tam jednocześnie trzecioosobowa perspektywa i przemyślenia bohaterów po dwukropku. Najwięcej trudności sprawia mi właśnie oddzielenie wszechwiedzących uwag narratora (czyli mnie) od przemyśleń bohaterów. Z kolei bardzo zdystansowany czułem się czytając „Krwawy południk”. Być może był to zabieg celowy. Niesamowicie podziwiam Rowling za – z pozoru – naiwny i prosty styl, który kupił mnie i kilkadziesiąt milionów innych. King z kolei miewa wzloty i upadki. Obok fascynujących powieści potrafi wypuścić bardzo słabą narrację. Również Orwell bardzo mi odpowiada.

  8. The Third Officer pisze:

    Witam, mam pytanie, czy istnieje możliwość połączenia dwóch typów narracji? Chciałabym, aby opowieść, którą tworzę można było przekazać dzięki narratorowi trzecioosobowemu, oraz pierwszoosobowemu, w zależności od rozdziału i toczącej się w nich fabuły.

  9. JessicaMoon pisze:

    Hej, bardzo ciekawy artykuł muszę przyznać. Ale niestety mam pewien problem z narratorem w mojej książce, czy można by było tak zrobić że wielu bohaterów pierwszej osobie opowiada swoją perspektywę w książce za pomocą też narratora, ale po pewnym czasie swoją perspektywę dołącza osoba która jest tak naprawdę głównym bohaterem tej książki?Czy można tak zrobić? Bo innego sposobu nie widzę na napisanie mojej książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *