Jak rozwinąć pomysł? Cztery drogi do opowieści

Skąd brać historie? Jak z pierwszego pomysłu wydobyć całą resztę?

Oto cztery tropy, które pomogą Ci pokonać barierę między wstępną, często efemerydalną ideą, a konkretną wizją opowieści.

 

Bohater

Każda opowieść jest o jakimś bohaterze – o nim i o jego konfliktach. Nawet jeśli skupisz się na akcji, wybuchach, spiskach czy statkach kosmicznych, i tak nie skleisz tego w ciekawą opowieść, jeśli zabraknie wyrazistych postaci. Dobrze obmyślić je jak najwcześniej. A skoro tak – możesz bohatera uczynić też swoim przewodnikiem.

Gdy zaczynasz od tej strony, warto upewnić się, z kim właściwie masz do czynienia. Jak postać wygląda? Jak się ubiera? Jak mówi? Może zachowuje się w charakterystyczny sposób? Jak się porusza? Co potrafi? Z całą pewnością masz jakieś wyczucie tego osobnika – z tego się przecież zrodził – więc spróbuj tę intuicję ubrać w ciało. Wyobraź sobie bohatera tak, jakby właśnie przed Tobą stanął. Albo, jeśli wolisz, jakby przyszło Ci patrzeć na świat jego oczami.

Idziemy dalej. Skoro jakoś wygląda, to dlaczego akurat tak? Jeśli ma szramę, to jak ją zarobił? Jest śniady i niebieskooki – kim byli jego rodzice i jak się poznali? Co o nim mówi jego ubiór, maniery i umiejętności? Jak stał się tym, kim jest? Odpowiedź na te pytania jest prosta – już to wszystko wiesz. Podążaj za przewodnikiem, a pokaże Ci przeszłość.

Następna w kolejce jest jego teraźniejszość. Dokładniej: sytuacja, w jakiej się znajduje. Mieszka gdzieś? W jakich warunkach? Z czego żyje? Ma jakieś hobby? Ma przyjaciół? Może założył rodzinę? Jak przebiega dzień postaci?

Znając jego samego oraz jego obecną sytuację – czego pragnie? Co jest Twojemu bohaterowi potrzebne do szczęścia? O czym myśli po nocach? Co robi teraz, żeby osiągnąć swoje marzenia? Do czego jeszcze mógłby się posunąć?

No i wreszcie – czego się boi? Co mogłoby się stać, że zmusiłoby go do zmiany trasy? O co walczyłby do ostatniej kropli krwi? Co potrafiłby pokonać, a przed czym mógłby tylko uciec?

Na dowolnym z tych etapów możesz znaleźć tropy, które odkryją przed Tobą resztę historii. Od drobiazgów, które pomogą wymyślić świat albo dopracować kilka zwrotów akcji, aż do tak kluczowych spraw jak oś konfliktu, czy motyw dzieła.

Warto tylko pamiętać, że ze wszystkim da się przesadzić, a więc z bohaterem również. Przed rozpoczęciem pracy nie musisz koniecznie znać całej jego historii, od poczęcia. Nie musisz nadawać imion wszystkim jego kolegom ze studiów i przedszkola. Nawet jeśli z kronikarskiego obowiązku zapiszesz to wszystko na karteczce – nie warto każdego szczegółu pokazywać czytelnikom.

 

Sytuacja wyjściowa

Chodzi o pewien problem lub założenie, które dają początek opowieści. Co, jeśli świat zacznie się kończyć już za chwilę? Co, jeśli miłość twojego życia jest nieuleczalnie chora? Co by się stało, gdyby Twoi bliscy Cię zapomnieli i nagle zaczęli traktować jak obcą osobę?

Jeżeli myślenie o opowieści zaczynasz od tego typu problemu – możesz iść za ciosem.

W pewnym sensie masz do czynienia ze strzelbą Czechowa (co zostało czytelnikowi pokazane w pierwszym akcie, musi zostać użyte w trzecim). Problem, od którego zaczynasz, zawiera swoje rozwiązanie, jakiekolwiek by nie było. Warto znać je od początku. Świat się kończy, więc przeżyją najsilniejsi. Albo – świat się kończy, więc zanim umrzemy, zdążymy oszaleć. Jeszcze inaczej: świat się kończy, więc równie dobrze można otworzyć porządne wino i przestać się martwić. Które z rozwiązań problemu opowieści najbardziej do Ciebie przemawia? Jaki finał to rozwiązanie wróży? O czym w takim razie będzie historia – jakie motywy najlepiej się w niej zrealizują?

Znając rozpoczęcie i zakończenie, pozostaje Ci odpowiedzieć na jedno – dlaczego koniec wynika z początku. Co zdarzyło się wcześniej? Jak poprowadzić bohaterów od sytuacji wyjściowej do finału? Tutaj z pomocą przyjdą Ci wcześniejsze artykuły na Spisku – o tym, jak zaplanować opowieść w 10 krokach, a także ten o planowaniu metodą Mocarnych Momentów.

Pamiętaj tylko – zaczynając od sytuacji wyjściowej, łatwo patrzeć na bohaterów jak na kukiełki. W końcu mają wypełnić role narzucone przez rozwój wydarzeń, zamiast te wydarzenia inicjować. To niekoniecznie złe podejście; na pewno sprawdzi się w krótkich formach, jak opowiadania. W przypadku powieści czytelnik ma jednak więcej czasu, żeby bohatera poznać. Ma więc też więcej okazji, żeby zauważyć sznurki, za które pociągasz. Możesz tego uniknąć, jeśli uważnie słuchasz swoich postaci. Nawet gdy któraś musi coś zrobić, żeby opowieść miała sens, niech to zrobi jak najbardziej po swojemu, adekwatnie do własnych celów, manier i strachów.

 

Przesłanie

Opowieść nie powinna ograniczać się do morału, czy też jakiejś mądrości, którą autor chce przekazać – inaczej będzie nudna. Czytelnik pragnie doświadczeń, nie prawd z drugiej ręki. Lepiej więc, gdy odbiorca może samodzielnie zinterpretować pokazane mu wydarzenia.

To rzekłszy – Ty, jako pisarz, musisz wiedzieć, o czym właściwie mówisz. Musisz mieć jakąś wiadomość do przekazania. Nie chodzi koniecznie o doniosłe odkrycia, bo wiele książek traktuje o rzeczach banalnych albo o tematach wałkowanych przez stulecia. Nawet jednak gdy piszesz pod wpływem inspiracji czyimiś myślami, musisz mieć świadomość głównego przekazu. Bez tego – książka będzie niezborna, nieintencjonalna. Będzie jak pierdnięcie albo czkawka. Coś, co puszcza się w świat, żeby sobie ulżyć, a postronni niech myślą o tym, co chcą.

Powtórzę: w pewnym momencie musi pojawić się wizja tego, do czego chcesz przekonać swoją książką, co chcesz ludziom uświadomić, albo przed czym przestrzec. Ta wizja wcale nie musi Ci się objawić już na początku. Ale jeśli tak będzie – możesz iść dalej tym tropem.

W takim przypadku najlepiej zacząć myśleć o opowieści jak o rozbudowanej metaforze. Czego potrzebujesz, żeby przekazać to, co masz do przekazania? Jacy bohaterowie pasują do Twojej wizji? Jacy będą dobrymi przykładami ilustrującymi to, o co Ci chodzi? W jakich tarapatach muszą się znaleźć?

Spróbuj zapisać wiadomość, którą chcesz przekazać, w możliwie najprostszej formie. Jednozdaniowej, jeśli się da. Na przykład – „dzieci są okrutne” albo „wszyscy jesteśmy barbarzyńcami” pasowałyby do „Władcy much” Goldinga. „Totalitaryzm to zagłada jednostki” pasuje do „Roku 1984” Orwella. Mnóstwo jest też książek traktujących o tym, że „miłość wszystko zwycięża”, a „mężczyzna musi być silny i bronić słabszych”. Ten drugi rodzaj przekazów może nie wygląda zbyt inspirująco, zwłaszcza gdy faktycznie je zapiszesz – ale wyrażenie podobnej idei w jednym zdaniu pomoże Ci lepiej zrozumieć jaki wzorzec powielasz i do jakiej grupy odbiorców Twoja książka trafi.

Przy czym mała uwaga: jeśli masz wątpliwości, zawsze lepiej wybrać temat jak najbardziej specyficzny dla Twojego dzieła. Powiedzmy, na przykład, że piszesz fanfik o przygodach Batmana. Przekaz „prawdziwy bohater nosi getry i leje przestępców” będzie charakterystyczny dla postaci i wszystkich historyjek z nią związanych, a w zasadzie to dla wszystkich opowieści o superbohaterach. Tworząc taki punkt orientacyjny nie ułatwisz sobie pracy. Lepszym pomysłem byłoby „najgroźniejsi przestępcy działają w białych rękawiczkach”, albo „we właściwych okolicznościach każdy może zostać mordercą”.

OK, tyle dygresji. Skoro masz swoją sentencję, pomyśl nad jedną sceną, która alegorycznie ją wyrazi. Nie książka, nie opowiadanie – jedna scena, czyli konkretne wydarzenie rozgrywające się w określonym miejscu i czasie. Jeśli rzeczywiście Twój przekaz wart jest rozwinięcia, ta scena do Ciebie przyjdzie. Być może znajdziesz ją pośród wspomnień. Być może ułoży się z Twoich marzeń. Może – ze strachów. Warto poczekać i pokombinować. Ostatecznie można też przeczytać kilka książek o podobnej tematyce i stamtąd wziąć inspirację.

Jeśli nie wychodzi, albo to, co dało się przywołać, nie budzi Twoich emocji – daj spokój. Spróbuj szczęścia z inną opowieścią.

Jeśli jednak się udało, wyciągnij z tej wizji jak najwięcej. Kim są biorący w niej udział bohaterowie? Jakie są jej konsekwencje? Jakie wydarzenia mogły do niej doprowadzić? Każdy kolejny detal może poprowadzić Cię dalej.

Pamiętaj tylko, że czytelnicy naprawdę nie lubią, jeśli autor wpycha im swój przekaz do gardeł. Gdy pracę nad opowieścią zaczynasz od tego, że bardzo chcesz coś powiedzieć, pojawia się ryzyko, że później będziesz to akcentować zbyt dosadnie. O, spójrz, mam tu metaforę, która to ilustruje. O, tutaj znów. Nie zapomnij, że ta książka jest o tym i owym! Ej! Nie rozglądaj się na boki, ja mam tu mądrość do przekazania!

Twoim podstawowym celem jest stworzenie ciekawej opowieści. Dopóki podążanie za myślą przewodnią Ci w tym pomaga – korzystaj na całego. Jeśli przestaje, nie bój się wprowadzać wątków, postaci i wydarzeń, które nie są z nią blisko związane. Czytelnik i tak po swojemu zinterpretuje Twoje słowa. Lepiej, żeby był zadowolony z lektury, niż żeby koniecznie przyznał Ci rację.

 

Zmysły

Nie zawsze jest tak dobrze, że przed oczami staje Ci bohater gotowy do wypytania o szczegóły, sytuacja gotowa do rozwinięcia, czy wiadomość gotowa do wysłania. Często jedyne, co masz, to ledwo zapamiętany sen, który nie daje spokoju, albo wrażenie zmysłowe – głos, obraz, zapach – które chwytają i nie chcą puścić.

Jeśli chcesz zrobić z tego opowieść, musisz rozpoznać, dlaczego te wrażenia mają znaczenie. Jakie emocje wiążą się z tego typu wizją? Dlaczego czujesz to, co czujesz? Z czym Ci się to wszystko kojarzy?

W wypadku snu jest najtrudniej, bo im dłużej się nad nim zastanawiasz, tym mniej z niego zostaje. Być może jednak będziesz mieć szczęście i uda Ci się uchwycić detale, które poprowadzą dalej, wgłąb opowieści. Jeżeli pamiętasz scenę, zastanów się nad bohaterem i okolicznościami, które go do owej sceny doprowadziły. Jeśli pamiętasz przede wszystkim emocje, zastanów się, co najmocniej je rozbudzało – jakie wizje Cię poruszyły. Częścią jakiej historii mogą się stać?

Warto pamiętać, że sny to kapryśne źródło inspiracji. Pod wpływem wzruszeń ze snu możesz dojść do wniosków, które później wydadzą Ci się bez sensu. Do pomysłów, które zapomnisz. A czasem – do misternych planów na opowieści, których jednak po zastanowieniu wcale nie zechcesz opowiedzieć. Taka natura snów i takie z nimi ryzyko.

Wszystkie te drogi do opowieści – przez postać, sytuację, przesłanie czy zmysły – powstały z założenia, że nosisz w sobie historie, które musisz tylko odkryć. Jeśli trafisz na problem, ten trop będzie najlepszym wyjściem. Możliwe jednak, że nie masz od czego zacząć. Zero pomysłów, pustka. W takim wypadku – po prostu przeczytaj dobrą książkę, obejrzyj dobry film. Pójdź do teatru. Rób to do czasu, aż trafisz na scenę, postać, dialog, które Cię poruszą. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. To zawsze sygnał, że możesz taki fragment rozbudować po swojemu. Wyhodować opowieść, która może urosnąć tylko w Twojej głowie.

 

Foto: web4camguy / Foter / CC BY-SA

Zapisz się na newsletter! Spisek Pisarzy wysyła tylko to, co warto przeczytać.



Tomasz Węcki

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

5 odpowiedzi

  1. Dzięki za ten tekst!!!

  2. Lydia pisze:

    Artykuł jak zwykle cudowny. Aż się chce krzyknąć „tego mi było trzeba”. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy krąży mi wciąż po głowie pewien pomysł i to tak namolny, że nie sposób kontynuować poprzedniej pracy. Ehh. Coś czuję, że popłynę za nim…

  3. Gin pisze:

    Czytam Spisek już od dłuższego czasu, ale ten wpis zdecydowanie przemawia do mnie najbardziej. W sam raz na sam początek drogi. Tak, żeby nie mieć do siebie pretensji, że pisanie nie wychodzi idealnie – żeby po prostu zacząć coś pisać, nawet, jeśli skończy się na szufladzie.

  4. Mocna Kawka pisze:

    Sam pomysł to połowa sukcesu, dlatego bardzo cenne są wszelkie wskazówki podpowiadające jak przekuć go w opowieść, cieszę się więc Tomku, że takie rozwiązania podsuwasz. Co do czerpania inspiracji ze snu, pomocne może okazać się trzymanie notatnika i długopisu tuż przy łóżku, by móc zapisać pomysł zaraz po przebudzeniu. Z doświadczenia wiem, że sny bywają ulotne, a próby przypomnienia sobie najlepszego pomysłu na powieść, jaki można sobie wyśnić są bardzo frustrujące 😉

  5. *&!!!!^# pisze:

    Wspaniałe, miałam wiele problemów z rozwinięciem pomysłu, co napisać i tego typu, teraz będzie o wiele prościej : ). Polecam każdemu, kto ma problemy z pisaniem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *