Do roboty! 6 sposobów na pokonanie lenia

Tomasz Węcki

Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. W moim poradniku „Jak napisać powieść?” znajdziesz jeszcze więcej przydatnych porad dla pisarzy.

13 komentarzy

  1. Też zwykle nie polecam pisania pod wpływem. Czasem się to udaje (jak jest dobre wino, dotlenienie się przedtem to wtedy można dostać pozytywnego kopa) czasem kręci się w głowie za bardzo a czasem dostaje się nagłego napadu depresji („to jest beznadziejne, nikt mnie nie będzie czytał, nikt mnie nie kocha!”). Już nie mówiąc o tym że łatwo wpaść w alkoholizm jak się codziennie pisze i codziennie pije.

  2. Luna pisze:

    Jak ten portal mnie dobrze zna…
    Tekst o leniu, gdy ja narzekam na moją niską produktywność, czy to zbieg okoliczności?

    Panie Tomku, ja z pytaniem. Zna pan jakieś skuteczne sposoby na oduczenie się zbyt szybkiego prowadzenia akcji? Moi powołani do życia bohaterowie mają ciężkie życie – temu oderwałam nogę, temu głowę, a temu żarcia na czas nie dowieźli… i historia wypala się szybciej, niż pet na dworcu.

    • Sakitta pisze:

      Mam doskonały, który sprawdził się w moim przypadku, lecz zauważyłem go dopiero po pewnym czasie. Pisz i wyżyj się. Po pewnym czasie zbrzydło mi gnębienie bohaterów na każdym kroku i nieustanne zabijanie ich wtedy, gdy nie było to konieczne (a dodam jeszcze te wulgaryzmy…) W końcu zacząłem tworzyć coś bardziej wyrachowanego i zadawać sobie pytanie: ,,czy kochany przeze mnie bohater naprawdę musi umierać, bo jakoś szkoda”. Uwierz mi, gdy opisuje się śmierć fajnej postaci ze łzami w oczach, człowiek nie chce do tego wracać i w przyszłości zatrzyma takie motywy na tę jedną właściwą sytuację, podczas gdy dawniej krew się lała u mnie równo.

      • Luna pisze:

        Dzięki bardzo, dobry człowieku. Powoli się tego oduczam, bo już mi zaczyna być szkoda tych biednych stalkerów, żołnierzy, łowców i prostytutek…

    • Hanna Greń pisze:

      Pokochaj swoich bohaterów, traktuj jak przyjaciół. Wtedy trudno ci będzie ich krzywdzić. Ja mam odwrotnie. Zaplanowałam jedną powieść, lecz nie umiałam się rozstać z bohaterami, no i teraz pisze już trzecią, a plan jest na jeszcze dwie. Chyba będę musiała ich zabić.

      • Luna pisze:

        Moja droga, mogę przedstawić Ci szeroki wachlarz możliwości… 😀
        Chyba jestem sadystką, ale walczę z tym dzielnie!

    • Mam ten sam problem.

  3. Sakitta pisze:

    Najbardziej życiowy wpis na całym spisku. Gdyby zawsze mi się chciało, jak niekiedy mi się nie chce, miałbym nie jedną sagę. Tu właśnie pojawia się problem, bo o ile narzędzi uczymy się z czasem, to już motywacja z wolna obumiera, a wtedy szukaj sposobów na jej ratowanie…

  4. Hanna Greń pisze:

    Najczęściej robię wszystko, żeby nie robić nic. Ale w końcu przychodzi chwila, gdy nie mam już wyjścia i wówczas czytam jeden lub kilka poprzednich rozdziałów, żeby się wstrzelić w klimat. Na ogół wystarcza. A jeśli nie, wtedy imam się któregoś z wzmiankowanych sposobów, by zanęcić wenę i ona podpływa, skubie, potem bierze. Wystarczy zaciąć i jest.

  5. Aléque Skiba pisze:

    A propos punktu piątego; w tej sytuacji często bardzo pomocnymi okazuje się sięganie po ulubioną literaturę, z której być może podświadomie czerpiemy dużo Inspiracji. Często zdarza mi się w trakcie pisania zatracić tę „myśl”, do której w większej lub mniejszej mierze się odnoszę i odświeżenie pamięci jakimś ukochanym czytadłem (eyes on you, Metro) bardzo pomaga odzyskać wątek :3

  6. Martyna Sz. pisze:

    Uwielbiam Spisek. Ta strona mnie motywuje! 🙂

    PS: Nie wiem, czy ten problem widać tylko u mnie (mam przeglądarkę chrome), ale tekst się sypie, zwłaszcza przy linkach (włazi jedno na drugie).

    Pozdrawiam. 🙂

    • Tomasz Węcki pisze:

      Tak, na Chromie ostatnio szablon Spisku wariuje. Nie wiem dlaczego. U mnie zwykle wystarczy przeładowanie strony. Jeśli nie, wyczyszczenie ciastek. Sprawa jest na liście rzeczy do naprawy. 😉

  7. Paulina C. pisze:

    Zgadzam się prawie ze wszystkim. Taki tekst był dla mnie bardzo przydatny, ponieważ od urodzin cierpię na nieuleczalną przypadłość połowy społeczeństwa, czyli na lenia 🙂 Jedyne, z czym nie potrafię się zgodzić, to punkt 5 – ješli trudne, omiń i wróć później. Ja tak nie potrafię. Dla mnie historia musi być czymś, co opowiadamy od początku do końca. Mogę mieć plany na kilka najbliższych rozdziałów, ale mam taki charakter, że nie mogłabym zostawić pustego miejsca i zacząć pisać coś innego. W życiu też nie można ominąć jednego dnia, bo ciężki i stresujący, a potem do niego wrócić, gdy będziemy się czuć na siłach. A to, o czym piszemy ma być przede wszystkim prawdziwe, czyż nie? 😀

    Swoją drogą, spisek to jeden z nielicznych blogów, na które zaglądam regularnie. Powstał zapewnie po to, aby inspirować ludzi do pisania i rozwijania naszych umiejętności posługiwania się piórem. Jeśli o mnie chodzi, znakomicie spełnia tą funkcję. Obseruję blog od dłuższego czasu, ale dopiero teraz odważyłam się skomentować. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *