Jak zbudować wieżę Babel?

Żeby wznieść gmach swojej prozy potrzebujesz dwóch rzeczy – cegieł i cementu. Cegły to sceny, a cement to przejścia. O scenach pisałem w „Świętej trójcy – tajnej broni pisarza”. Teraz zajmiemy się przejściem.

Jak dzień nie może istnieć bez nocy – tak scena nie może istnieć bez przejścia. Gdy kończy się intensywna scena, następuje spadek napięcia – i to właśnie jest okres przejścia. Służy temu, żeby bohatera poprowadzić do kolejnej sceny.

Po pierwsze – rozpacz!

Scena kończy się katastrofą. Bohater walczył, aby zdobyć to, czego pragnie, ale nie udało się. Stracił wszystko. Teraz następuje lizanie ran. Teraz czas na przejście!

Wróćmy do sceny opisanej w „Świętej trójcy”. Biedny Staś nie dość, że nie uratował Nel, to jeszcze sam wpadł w łapy bezwzględnego łowcy niewolników. Jak się czuje? Zakładam, że paskudnie. Jest wstrząśnięty i zmieszany. Przeżywa klęskę. I to jest pierwsze zadanie przejścia. W nim bohater musi poradzić sobie z katastrofą, jaka spotkała go w poprzedzającej scenie. Co może zrobić Staś? Rozpacza? Płacze? A może biedaczek wzywa mamę? Albo oskarża się o brak sprytu i siły. Popada w apatię. Gdy spętana Nel podnosi na niego ufne oczy, on odwraca wzrok. Czuje się przegrany. Ty jako autor możesz swojego bohatera przeciągnąć przez piekło bezradności. Ale nie namawiam do rozbudowywania monologów wewnętrznych. Swoje załamanie Staś niech raczej okaże w mowie ciała lub rozmowie z inną postacią. Albo niech zrezygnuje z kolejnej okazji do ucieczki. To co pokażesz, ma większą siłę, niż to o czym tylko opowiesz.

Po drugie – namysł

Gdy bohater otrząśnie się z bólu przegranej, zaczyna kombinować, co dalej. Co ma robić ze swoim życiem? Jak je poukładać? Załóżmy, że Staś trafił do kopalni piasku, gdzie pracuje ponad siły. Czy znajdzie w sobie odwagę, aby uciec i uratować Nel, czy zostanie bezwolnym niewolnikiem? A może przejdzie na stronę łowców niewolników i zacznie dla nich tropić ofiary? Możliwości jest wiele, ty decydujesz. To też jest chwila, żeby pokazać „zwykłe” życie bohatera. Jak wygląda praca w kopalni? Czy żarcie jest okropne? Czy strażnicy wykorzystują seksualnie niewolników? Kogo Staś pozna? Może starego Maura, który podpowie mu, jak uciec? A może zakocha się w umierającej na malarię metresie dowódcy kopalni? Albo nawróci się na islam? Ho, ho możliwości jest wiele!

Po trzecie – cel!

Jaki jest cel przejścia? To moment zwolnienia. Scena to jądro akcji. Tempo, ruch, energia – o to w niej chodzi. Scena posuwa opowieść do przodu. Za to w przejściu masz czas, aby wpuścić w opowieść „zwykły” świat. Te wszystkie drobne elementy istnienia, które decydują o kolorycie twojej powieści. Gdzie bohater kupuje jedzenie? Z kim się kumpluje? Jakie seriale go śmieszą? Co go mierzi, jakie ma przywary? Im więcej przejścia – im jest dłuższe i bogatsze w szczegóły – tym bohater staje się bardziej autentyczny. Poznajemy głębię jego osobowości. Zwiększa się nasze do niego przywiązanie. Przejście jest niezbędnym elementem historii, którą snujesz. Trudno wyobrazić sobie powieść złożoną z samych scen. Same sceny podkręcają tempo do zenitu, ale odbierają bohaterowi wiarygodność. Staje się napompowaną testosteronem machiną.

Jednak głównym i najświętszym celem przejścia jest znalezienie dla bohatera celu. Dlaczego? Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze – dramaturgia. Jeżeli dasz mu cel, możesz wepchnąć go w ramiona kolejnej sceny. A drugi powód? Wyobraź sobie życie bez celu. Swoje własne życie bez pragnień i marzeń, które chcesz realizować. Życie bez tęsknot, starań, walk i klęsk. Czy to jest życie? Nie, to wegetacja. Wiec daj swojemu bohaterowi cel. Daj mu życie!

Którejś nocy Staś postanawia zrobić podkop. Zyskuje nowy cel. Jego pragnienie porusza akcję do przodu. Bez odwagi bohatera, jego determinacji nigdy nie zbliżysz się do szczęśliwego finału. Temu właśnie służy przejście – bohater zbiera siły do nowej walki. A ty możesz zacząć nową scenę. A po co kolejna scena? Odpowiedzi na to pytanie szukaj na moim blogu: „Chcesz pisać? Emocje, głupcze!”.

Złoty tercet

Powtórzę jeszcze raz. Przejście składa się z trzech elementów:

– rozpacz
– namysł
– cel

Możesz dowolnie dozować je w swojej opowieści. Ich proporcje to kwestia indywidualnego stylu, potrzeb i zamierzeń autorskich. Na pewno w „Zaczarowanej górze” przejścia zajmują więcej miejsca niż w „Grze o tron”. Za to w tym drugim dziele jest więcej dynamicznych scen. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest ich nieuchronność pojawiania się.

Zazdrosny Bóg

Przez całą twoją powieść sceny i przejścia następują na zmianę po sobie. Nic więcej nie potrzebujesz. Scena – przejście – scena – przejście – scena… – aż do wspaniałego rozwiązania twojej opowieści. Dzięki nim możesz zbudować gmach do samego nieba. Własną wieżę Babel. Tylko uważaj, Bóg jest zazdrosny. Oby nie pomieszał Ci języka…

 

Foto: Paulo Brandão / Foter / CC BY-SA

Zapisz się na newsletter! Spisek Pisarzy wysyła tylko to, co warto przeczytać.



Roman Praszyński

Roman Praszyński


Człowiek, który napisał dalszy ciąg "Lalki" Bolesława Prusa. Jego "Córka Wokulskiego" to brawurowa powieść sensacyjna i erotyczna. Nie dla grzecznych dziewczynek. Zafascynowany teorią pisania, zgłębia tajemnice warsztatu pisarza na swoim blogu: www.romanpraszynski.blogspot.com.

3 odpowiedzi

  1. D. pisze:

    Dobre :)
    Twój blog jest ogromnie pomocny!
    Czekam na tekst o tworzeniu negatywnych bohaterów :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *