Czy warto pisać opowiadania?

Jak pisać opowiadania - Spisek Pisarzy

Opowiadanie to najprostsza forma literacka, przynajmniej jeśli chodzi o prozę. Szybko się to czyta, szybko się to pisze, tymczasem efekt artystyczny może być naprawdę ciekawy. Opowiadania mają jednak swoją specyfikę i nie zawsze są dobrą inwestycją pisarskiej energii. Sprawdź, czy i kiedy tworzenie opowiadań Ci się opłaca.

Powiem otwarcie, że moje pierwsze próby literackie zaowocowały właśnie opowiadaniami (bardzo słabymi). Później porzuciłem tę formę, bo zorientowałem się… jak trudno na niej zarobić. Zwłaszcza młodemu, niewyrobionemu pisarzowi, jakich – bez urazy – zawsze pełno. Artykuły dla prasy nie wymagają ani takich umiejętności literackich, ani takiego wysiłku. I łatwiej znaleźć kogoś, kto za nie zapłaci. Jakby tego było mało, można je trzaskać pęczkami, co kilka dni – dla różnych redakcji. Opowiadania, niestety, wymagają o wiele więcej zachodu, a jeszcze trudno je sprzedać. Za moich czasów „Nowa Fantastyka” płaciła około 500 złotych za standardowej długości opowiadanie. Czyli za przynajmniej miesiąc pracy. Nie wiem jakim trzeba być fakirem, żeby się z tego utrzymać.

Taka prawda: pisanie opowiadań dla pieniędzy to bardzo zły pomysł. Samobójczy.

Dlaczego jednak warto pisać opowiadania? Bo przecież ciągle jakieś powstają, ktoś się nad nimi trudzi, ktoś je publikuje. Oto, na co możesz liczyć, w zamian za energię zainwestowaną w opowiadanie:

Praktyka!

Tej nigdy za wiele. Jeśli jesteś w sytuacji, w której nie musisz się specjalnie martwić o mamonę, a do tego masz trochę czasu do spalenia, napisz opowiadanie! Lepsze to, niż oglądanie telewizji. Krótką formę możesz skończyć szybko, więc niewiele ryzykujesz. Nie angażujesz się przecież w projekt, który zakończysz po latach regularnej ciężkiej pracy, jak to jest w wypadku powieści. Naprawdę nie ma lepszego sposobu na skuteczne zdobywanie pierwszych literackich szlifów.

Szybka satysfakcja

Tak jest! Opowiadanie może być dla Ciebie wielkim wyzwaniem, ale na pewno zdążysz je pokonać w relatywnie krótkim czasie. To wspaniałe uczucie, kiedy udaje Ci się pokonać przeszkody i osiągnąć Everest literackiego spełnienia. Powieść zdąży Cię porządnie wymęczyć, zanim pozwoli poczuć taką satysfakcję, z opowiadaniem nie będzie podobnego problemu.

Portfolio

Jeśli chcesz w przyszłości pisać dla biznesu i zarabiać na tym solidne pieniądze, musisz umieć chwalić się swoim dorobkiem. To oznacza, że musisz w ogóle mieć jakiś dorobek, a każde opowiadanie, które napiszesz, pomaga Ci go zbudować. Jeśli będziesz mieć odrobinę szczęścia, Twoje dzieła mogą stać się również popularne wśród czytelników, a to duży plus. Później łatwiej przyjdzie Ci sprzedać swoje książki, filmy, artykuły, czy cokolwiek innego stworzysz. Mówiąc szczerze, jeśli nie potrafisz skłonić się do pisania opowiadań z innych powodów niż finansowe, zastanów się przynajmniej nad ich miejscem w Twoim portfolio. Jedno dobre opowiadanie może przechylić szalę na Twoją stronę, gdy walczysz o kontrakt np. na napisanie przystępnej dokumentacji technicznej.

Eksperymenty i nauka fabuły

Krótka forma wymusza skupienie na tym, co dzieje się w opowieści. Musisz wtedy napisać historię, która ma dobry początek, porządnie rozwinięcie i zakończenie. Musisz nauczyć się jak zainteresować czytelnika bez długich opisów i wprowadzeń. To sztuka, której niektórzy uznani polscy literaci nigdy nie opanowali, więc jeśli posiądziesz te umiejętności, szybciej pokonasz literackich bossów. Co ważne, pisząc opowiadanie łatwiej możesz pozwolić sobie na eksperymenty. W razie porażki tracisz tylko jedno opowiadanie, miesiąc do kilku miesięcy pracy – nie całe lata życia, jak w wypadku powieści. To na opowiadaniu możesz sprawdzić, czy bardziej wolisz tworzyć historie grozy, fantastykę, czy jednak romanse. Możesz dowiedzieć się, czy Twój głos lepiej pasuje do opowieści pełnych akcji, do wymagających skupienia i subtelności zagadek, czy do rubasznych humoresek.

Nowoczesna droga do czytelników

Opowiadania nie cieszą się, niestety, wielkim poważaniem (przypuszczam, że z powodów finansowych: profesjonalistom bardziej opłacają się powieści). Paradoksalnie jednak, ich prawdziwa popularność może dopiero nadejść. Krótka forma literacka pasuje do naszych czasów bardziej niż długie powieści. Małe ekrany smartfonów mieszczą mniej tekstu. Periodyki literackie przenoszą się do sieci (bo taniej!), zresztą nawet i bez nich w Internecie łatwiej zaistnieć na dedykowanych portalach, forach lub we własnym blogu. Wszędzie w cyfrowym świecie opowiadanie tak naprawdę wygrywa bez walki z powieścią.

Nagrody literackie!

Mogę to powiedzieć bez żadnych wątpliwości: więcej jest konkursów przyjmujących opowiadania, niż tych dla powieści. Jeśli masz kilka nieopublikowanych krótkich tekstów w szufladzie, zawsze dysponujesz czymś, co po drobnych poprawkach można wysłać na konkurs. Nikt nie daje gwarancji, że wygrasz cokolwiek. Ale jeśli Ci się uda – każdą nagrodę możesz wykorzystać do budowania swojej marki.

 

Foto: Pochestorie / Foter / CC BY

25 komentarzy do “Czy warto pisać opowiadania?”

  1. Dodam, że warto spojrzeć na pisarzy. Owszem, często debiut zaczyna się od opowiadania, ale nie zawsze. Powiedzmy, że ktoś tłucze opka do szuflady, albo i z nadzieją na sprzedaż – nieważne. Potem debiutuje książką; debiutuje nieźle. Po jakimś czasie wydawnictwo może mu otworzyć furtkę do wydania antologii. Wydawnictwo mówi: Hej, pogrzeb w szufladzie, może ułoży się z tego jakiś zbiorek? Pisarz na to: OK.
    Pilipiuk, Grzędowicz, Kossakowska, Dukaj – ci popularniejsi mają swoje zbiory opowiadań (akurat oni mi przyszli do głowy). King ma swoje zbiory opowiadań, nawet się nie krył w jakiejś książce, że to mocny recykling, że kiedyś ktoś czegoś nie chciał, ale jak pisarz odniósł sukces powieśćią to nagle wydawca może się połasić na zawartość dawno zamkniętych szuflad. Podejrzewam, że nie zawsze działa to na zasadzie, że tyle to autor napisał dobroci. Często między kilkunastoma nowelami przemyci się coś kulejącego.

    Tak się łudzę, bo nie znoszę pisać opowiadań.

      1. Pewnie dlatego, że żadnego dobrego nie napisałem xd
        Dla perfekcjonisty pisanie opowiadania jest cięższe, bo przy krótszej formie jest większa pokusa natychmiastowych poprawek, trudniej o formę ostateczną. Wyobrażam sobie, że gdzieś je wysyłam, nawet ktoś je chce, publikuje – a potem czytam to i się wstydzę.
        Ok, powiedzmy, że te przysłowiowe tysiąc stron do kosza już wrzuciłem, nadal jednak jak mam pomysł, to zaraz rozwijam go w większą formę. Stąd mam dużo napoczętych rzeczy sporych, a niewiele skończonych małych.
        Na szczęście teraz, w mitycznym „wolnym czasie”, poszedłem na kompromis. Robię szereg opowiadań, które razem złożą się na zamkniętą całość i wstęp do powieści.
        A pozostałe setki tysięcy znaków czekają na lepsze czasy.

      2. Seria opowiadań to akurat dobry pomysł również marketingowo. 😉

        A co do wstydzenia się za dawne wtopy… Wiesz, tak będzie zawsze, dopóki tylko będziesz się rozwijać. Olej to. Jeśli poprzednie teksty wydają Ci się gorsze, niż obecne, to tylko dowód na to, że idzie ku lepszemu.

      3. No, chyba taki sposób nie jest zły, Sapkowskiemu się udało, ostatnio Wegnerowi. To dość bezpieczne. Mam nadzieję. Okaże się, jakby co Spisek będzie drugim w kolejności, który się dowie.

        Jeszcze o tym perfekcjoniźmie. Jasne, często czytam zaszłe rzeczy i sobie mówię: O Boże.
        Rzadziej: Cholera, byłem w formie, jak to pisałem (czasem wystarczy zdanie). Siebie zadowolić natrudniej. Teraz pytanie, czy warto poprawiać to, co leży w szufladzie, czy zostawić to – niech gnije, chyba że kiedyś jakiś potencjalny wydawca zażąda zmartwychwstania takich dziełek, a nóż coś tam się kryje. Więc jak, napisać i zostawić? Czy za jakiś czas wrócić i niech ewoluuje ku perfekcji?

        PS: Wszystko co piszesz w tej notce to prawda, żadnych półprawd czy racjonalizacji, po prostu fakty i jednocześnie zastrzyki dobrych rad. Jestem tylko jednym z czytelników, ale jakby co takie rzeczy są dla mnie ok. Nie eseje, a jeśli już filozofia, to na przyziemne dla aspirujących tematy :>

      4. Ja bym jednak nie patrzył na te osoby. Owszem Kossakowska, Pilipiuk, Dukaj, Grzędowicz, a nawet Sapkowski czy King zaczynali od opowiadań, ale to było w latach 90-tych i w niektórych wypadkach 80-tych, czyli w zupełnie innej epoce. Debiutowali natomiast w Feniksie i Nowej Fantastyce, w czasach, kiedy nakład tej ostatniej wynosił 150 tysięcy egzemplarzy, a i tak nie starczało jej w kioskach. Dziś Nowa Fantastyka ma nakład rzędu 20.000 egzemplarzy, a sprzedaje się może połowa.

        Zwyczajnie nie ma obecnie w Polsce czasopisma, które mogłoby zapewnić zasięg taki, jak wtedy.

        Dwa, że na każde czasopismo zainteresowane publikowaniem opowiadań obecnie przypada w Polsce pewnie ze 100 wydawnictw zainteresowanych wydawaniem powieści.

        Zgodzę się z tym, że – jeśli pisarz odniesie sukces – wydawca może zaproponować mu wydanie antalogii. Jednak w praktyce, zanim to nastąpi od debiutu minie pewnie z 5-10 lat.

    1. Staram się systematycznie pisać, choć czasami ciężko się zmusić, żeby choć 100 słów dziennie wklepać do komputera 🙂 Mimo wszystko zapraszam do siebie, online są już 3 historie. Czwartą dopiero co skończyłem.

    2. Ja uważam opowiadania za dość wymagającą formę. Więcej rzeczy trzeba zmieścić w małym formacie. Zupełnie inaczej myśleć o opowieści. No i łatwo schrzanić sprawę, przedstawiając opowiadanie, które nie usatysfakcjonuje czytelnika. Książka, nawet jak ma niedociągnięcia, może się obronić swoimi pozytywami – opowiadanie jest zbyt krótkie na fragmentację. Albo jest dobre, albo jeden błąd przeciąża szalę.

      1. Też tak myślę ^. A najbardziej było to u mnie widoczne (jako czytelnika) przy zbiorze Science Fiction (Dukaj i s-ka od powergraphu bodaje). Masa dobrych rzeczy położonych choćby przez mało satysfakcjonujące zakończenia.

    3. Lubię pisać krótkie formy… 🙂 Kilka gdzieś tam się plącze i nawet uważam, że nie są takie złe 🙂 Byłam wprawdzie monotematyczna jeśli idzie o czytelnika – pisałam dla młodzieży… 🙂

    4. A ja lubię czasem zajrzeć właśnie do takich zbiorowych wydań ,gdzie różni pisarze zamieszczają swoje opowiadania – to dobra lektura ,gdy chce się „coś” przeczytać, a czasu za bardzo się nie posiada.Tymczasem sama piszę do szuflady takie własnie krótkie historyjki, by jak to zauważył autor postu – ćwiczyć warsztat:)

    5. Też zauważyłem, że warto popisać również trochę opowiadań, ale IMO jest to forma łatwiejsza od powieści tylko w tym względzie, że jest krótsza. Po prostu czas, jaki trzeba poświęcić na pisanie, redakcję i szukanie informacji, jest wtedy mniejszy. Aczkolwiek wydaje mi się, że ilość pracy, jaką trzeba włożyć we własną wizję w opowiadaniu, jest identyczna jak przy powieści (w sensie żeby postacie i świat – jeśli to fantastyka i autor decyduje się na stworzenie własnego uniwersum – były przynajmniej wiarygodne). Poza tym forma ta wydaje mi się… trudniejsza. Bo w powieści autor ma pewną swobodę tego, o czym chce pisać, a w opowiadaniu musi się ściśle trzymać wcześniej ustalonego wątku. Jeśli wychodzi poza niego, to przeważnie znaczy, że nie wie, o czym chce pisać.

      Odnoszę wrażenie, że krótkie opowiadania wychodzą mi jeszcze gorzej niż (mikro)powieści, a to właśnie dlatego, że nie umiem zmieścić się w jednym wątku. Zdarza mi się czasami opisywać zwyczajnie to, co mnie interesuje, ale już niekoniecznie jest w stanie przysłużyć się opowieści. No i trudno mi znaleźć granicę między zwięzłym pisaniem a pisaniem po łebkach. Ogólnie – konstrukcja historii nie jest moją mocną stroną, a już w opowiadaniach na tę chwilę zupełnie mnie przerasta.

      PS Może będę tego żałował, ale postanowiłem też zareklamować swój blog. Jeśli ktoś będzie miał ochotę przeczytać tamtejszą prozę, zapraszam. 😉

      1. Myślę, że powieść też zyskałaby na typowej opowiadaniom zwięzłości. Choć fakt, że mało który polski literat rzeczywiście potrafi tak pisać. Lanie wody to u nas forma sztuki.

    6. Fajnie, że napisałeś o opowiadaniach. Ostatnio piszę tylko opowiadania i wiążę z nim pewien pomysł na mój „debiut”. Jak wydawcy patrzą na zbiory opowiadań? Czy szanse są porównywalne do wydania całej powieści, czy wręcz przeciwnie – jeszcze mniejsze? Muszę dodać, że jeszcze nic nie osiągnęłam, cały czas wysyłam, co lepsze to do magazynów, ale póki co, czekam na dzień, w którym komuś się spodoba to, co piszę 🙂

      1. Otóż: szanse na wydanie zbioru opowiadań są niestety mniejsze. Spowodowane jest to faktem, że, generalnie zbiory opowiadań sprzedają się gorzej niż powieści. Zważywszy na to, że generalnie powieści debiutantów sprzedają się źle szanse zaistnienia tego typu zbiorem są raczej niewielkie.

      2. Jest dokładnie tak, jak pisze Piotr. Od siebie dodam jednak, że kiepskie perspektywy dla opowiadań w tradycyjnym modelu wydawniczym to nie jest realny powód, żeby ich nie pisać. Moim zdaniem zwłaszcza początkujący autorzy powinni się za nie brać, zamiast od razu planować cały cykl powieściowy. Choć szansa na zadebiutowanie zbiorem opowiadań jest dość nikła, to jednak same opowiadania łatwiej wcisnąć czasopismom, albo umieścić jako wkład w większą antologię, obejmującą dzieła różnych autorów.

      3. Dzięki za odpowiedź! Oczywiście, nie zamierzam rzucić opowiadań, ani tym bardziej poddawać się. Spodziewałam się takiego podejścia, ale chciałam to usłyszeć od kogoś, kto dłużej w tym robi 🙂

    7. Pytanie dotyczące strony technicznej bloga – jak działa tutaj moderacja komentarzy? Bo widziałem, że komentarze do niektórych wpisów zamieszczane są bez żadnych problemów, a dwa razy – w tym tutaj – zdarzyła mi się sytuacja, w której na zatwierdzenie odpowiedzi musiałem czekać. Trochę mnie to drażni, bo w czwartek napisałem coś pod tym wpisem i do dzisiaj nie mogę tego zobaczyć…

      1. Hmm… Do tej pory moje filtry działały bez zarzutu, odsiewając reklamy chińskich specyfików na potencję, ale nie wchodząc w paradę faktycznym komentatorom. Aż tu nagle bęc – robot uznał, że Twój komentarz jest „be” i wrzucił go do spamu. Zorientowałem się poniewczasie, bo po prostu taka rzecz jeszcze się nie zdarzyła i nie przeglądam spamu regularnie.

        Przypuszczam, że podejrzenia skryptów wzbudził Twój link.

    8. Artykuł na czasie. Przynajmniej dla mnie, bo właśnie skończyłam pisać opowiadanie xD Jednak raczej nie lubię opowiadań. Jestem tym typem czytelnika, który przyzwyczaja się do światów przedstawionych. Jeśli coś mi się spodoba, to mogłabym czytać tygodniami. Dlatego wielotomowe powieści najbardziej do mnie przemawiają. Opowiadania to takie świstki – ot, raz dwa i przeczytane.

      1. No to w takim razie pozostają cykle opowiadań. Jak pierwsze opowiadania o Wiedźminie. Albo sprawa nieco świeższa – Wegner i jego dwa pierwsze tomy „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”.

    9. Oprócz tego, co zostało wymienione, opowiadania to świetny sposób na zdobycie czytelników w sieci. Coraz więcej z nich szuka na Internecie, a nie w wydawnictwach papierowych. Wielu nie ma czasu na przeczytanie czegoś dłuższego, albo woli sprawdzić, czy jaki jest sens poświęcania czasu, czy pieniędzy na kogoś, kogo jeszcze nie zna. Opowiadanie daje szansę dać się poznać. Pisanie dłuższych opowiadań, czy cykli też ma sens. Czytelnicy nie zawsze lubią czekać na powieść w odcinkach, więc krótsza forma jest wręcz niezbędna.
      Udostępnia się je za darmo i jest ryzyko, że ktoś coś „gwizdnie”, ale skoro i tak leży w szufladzie, to może kilka zostawić na konkurs, czy dla korzyści finansowych, a kilka upublicznić, pozyskanie czytelnika zawsze ma swoją cenę, jak wszystko. Wg mnie warto kilka opowiadań opublikować na blogu, zobaczyć które zdobywają najwięcej czytelników i wyciągnąć wnioski, z tą wiedzą łatwiej będzie wydać reszę w formie tradycyjnej. Jeżeli opowiadania nie mają powodzenia, to powieść, czy czy cykl opowiadań raczej go mieć też nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *