Inspiracje – co czytać na internetach?

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

11 komentarzy

  1. Łukasz pisze:

    A ja mimo wszystko polecałbym gry jako źródło inspiracji, ale nie wszystkie i nie każdemu. Piszesz fantasy? Gry cRPG to prawdziwa kopalnia ciekawych pomysłów. Kryminały? Gry przygodowe takie jak Broken Sword to naprawdę genialne opowieści. Co tu szukać daleko – rodzime „Zaginięcie Ethana Cartera” pokazało mi po raz kolejny, że to właśnie gry komputerowe mogą być pełnowartościowym substytutem książki. Warto podejść do gier jako do nowej gałęzi kultury i tak jak ze wszystkim – wybierać perełki, a z daleka omijać bezwartościowe, puste produkcje, które nie wnoszą nic ciekawego. No i w kwestii oszczędzania czasu – nie grać przez sieć. Równie dobrze można sobie wtedy powiesić nad łóżkiem kartkę – „książkę napiszę na starość” 😉

    • A ja odradzam gry komputerowe jak tylko się da jeśli chodzi o inspirację do książek. Naczytałem się mnóstwo opowiadań, w których babole wynikały właśnie z faktu, że pisarz spędzał długie godziny w grach komputerowych. Dream-team. wojownik walczący dwoma dwuręcznymi toporami, pływający i biegający w płytowej zbroi. Fabuła opierająca się na queście „idź, zabij i uratuj świat”

      Zgadzam się, że wiele gier może poduczyć jeśli chodzi o kreację postaci (Mass Effect) albo zaskoczyć niezwykłą fabułą (Dead Space i Heavy Rain) ale większość gier opartych o fantastykę uczy pisarzy błędnych irracjonalnych przekonań. Jest to też powód, przez który wiele dzieł zostaje odrzuconych na pierwszym czytaniu w wydawnictwach

  2. Tomasz Węcki pisze:

    No tak, sieciówki to straszny time sink. A co do inspiracji – IMO najlepiej jej szukać w tych mediach, które są podobne do Twojego. Łatwo przenieść pomysł z książki na książkę. Bez wielkiego problemu można przenieść do prozy idee z komiksu lub filmu (co prawda słowo nie jest tam istotnym elementem, ale fabuła przekazywana jest identycznie). Gry to jednak zagwozdka, medium wbrew pozorom bardzo hermetyczne. Bo ogólnie przydatne pomysły można w nich znaleźć na poziomie dialogów, budowania postaci, rozwoju fabuły i konstrukcji świata. I na każdym z tych poziomów kwestie literackie muszą ustąpić pola kwestiom gejmplejowym.

    Dialogi nie mogą być zbyt obszerne i powinny być bezpośrednie (chyba że mówimy o rzadkim przypadku gier takich jak Torment). Gracze nie lubią czytać z ekranu (to statystyka, nie mój wymysł), a długie cutsceny skipują. Z tego wynika drugi problem – postacie muszą być budowane tak, żeby dało się je łatwo zidentyfikować i zaszufladkować. Siłą rzeczy muszą być sztampowe, a nie każda gra daje na tyle dużo czasu, żeby dodać im drugie dno (zresztą tak się właśnie buduje głębię bohaterów w grach – budując pierwsze, wyraziste wrażenie, a potem pokazując jak bardzo gracz się mylił co do nich). Podobnie jest z fabułą, która musi być na tyle nieskomplikowana, żeby zaadaptować się do decyzji gracza (wyjątkiem są tutaj chyba tylko gry z worka emergent storytelling, takie jak seria The Sims). I podobnie jest z budowaniem świata, choć tu – paradoksalnie – literat ma najwięcej swobody. Głównie dlatego, że świat rzadko kiedy wychodzi na pierwszy plan, a gracz poznaje go zwykle za pośrednictwem niezobowiązujących notek, wpisów w dzienniku, nieobowiązkowych dialogów z przygodnymi postaciami. Patenty na świat byłyby najbardziej prawdopodobnym źródłem wartościowej inspiracji, gdyby nie to, że i tutaj wszystko podporządkowane jest nie narracji, ale gameplay’owi. Tło gry zapewnia jej głębię, jasne – ale jednocześnie musi wyjaśnić dlaczego, na przykład, szermierka lub sztuki walki są równie wartościową umiejętnością co korzystanie z broni palnej. Albo: dlaczego każde okoliczne ruiny to od razu wielkie podziemia. Albo: dlaczego wszyscy kosmici mówią po angielsku. I tak dalej. Ktoś, kto wymyśla tło gry, bardziej musi się skupić na łataniu dziur pozostawionych przez projektantów, niż na zapewnianiu artystycznej spójności przekazu.

    W książce nie musisz liczyć się z tymi ograniczeniami. I stąd sporo pomysłów, które w grze wyglądają świetnie, w książce nie wypadłoby tak dobrze. No chyba że wymyśliłbyś je zupełnie od nowa, dodając po drodze mnóstwo szczegółów, o które twórcy gry nie musieli się głowić.

  3. Scathach pisze:

    Mój tyż poszedł 🙂 Przejrzałam nawet listę blogów, ale żadnego z nich nie czytam, toteż z czystym sumieniem mogłam swój głos oddać Wam 😉

    Oba polecane wpisy mi się spodobały, mimo że etetu jeszcze nie posiadam i długo posiadać nie będę (edukacja czeka tylko, by pochłonąć kolejne lata). Brak czasu jest mi jednak nieobcy, a ponieważ w przytłaczającej większości przypadków następuje z powodu mojego lenistwa i braku organizacji – oba wpisy w jakiś sposób mnie zmotywowały. Kto wie, może nawet uda mi się robić plan na każdy tydzień. A może nawet się go trzymać 😉 na blogi pewnie jeszcze zajrzę, bo wyglądają na porządne, podobnie jak Poradnik Pisania.
    Ot i tyle.

    • Scathach pisze:

      Ach, jeszcze jedno: do dyskusji o blogach i innych takich zapraszam do powstałego niedawno (z mojej skromnej inicjatywy) wątku na Forum Spisku w dziale Rozmowy o pisaniu 😉
      Pozdrawiam,
      ~ Scatty

  4. Mateusz M. pisze:

    Odnosząc się do Spider’s Web Stories.
    Potraktowałem to jako niecodzienną szansę, gdzie mogłem od tak znaleźć się na głównej stronie znanej i uznawanej platformy branżowej, gdzie zadbano o ciekawą i dobrą jakościowo oprawę wizualną i gdzie całą inicjatywę inaugurowało opowiadanie Łukasza Orbitowskiego – trudno wymarzyć sobie lepszy początek, prawda?
    Żeby nie było wątpliwości – jestem ogromnie wdzięczny za to, że udało mi się przebić przez (jak zapewniał pracownik działu Web Stories) liczne grono osób, które nadesłało swoje opowiadania.
    Niestety, prawda jest taka, że skorzystał na tym Łukasz Orbitowski i kilku kolejnych autorów, którzy prawdopodobnie najszybciej zareagowali na inicjatywę Przemysława Pająka. Po tym „gorącym czasie” widać, jak lawinowo spadło zainteresowanie tym działem (opieram się wyłącznie na ilości komentarzy na samym początku w stosunku do tych obecnych).
    Autorzy działu oczywiście będą bronić swojego pomysłu, ale, tak jak zauważył Tomek, taka hybryda technologiczno-książkowa w tak proponowanej formie nie zadziałała i jeśli nie zostanie w niej coś wymienione, to prawdopodobnie nie przetrwa ona próby czasu.
    Pomysł sam w sobie jest świetny, ale pod warunkiem, że funkcjonowałby, jako osobny byt, niepanoszący się po głównej w weekendy, jak ten dziwnie przygarbiony dzieciak z kazirodczego związku, który ciągnie cię za rękaw i prowadzi do swojego dusznego pokoju by pochwalić się kolekcją swoich unikatowych obrazów …

    • Łukasz pisze:

      A ja podesłałem do „Stories” kolejne opowiadanie i mam nadzieję, że okaże się dość dobre, żeby je opublikowali ;). Co do samego działu – inicjatywa jest świetna, klikalność też nie jest taka zła, ale temu działowi potrzeba jednej, bardzo ważnej rzeczy: redakcji. Było kilka takich opowiadań, w których albo autokorekta wyczyniała cuda, albo przechodziły takie kwiatki, że nie dziwię się, że niektórzy czytelnicy zwyczajnie nie kończyli. Ba, nawet do mojego „Za obiektywem” wkradło się kilka literówek, których nie było w oryginalnym pliku.

      Layout też wymaga dopracowania, bo o ile na komputerze czyta się dobrze, to na urządzeniach mobilnych bywa dramatycznie; ja znalazłem na to sposób, przerzucając wszystkie teksty do pocketa, ale rozumiem osoby, które to zniechęca.

      Tak czy inaczej, trzymam kciuki za „Stories” – jeśli SW poświęci mu trochę więcej uwagi, to może pofrunąć i dać szansę wielu twórcom, a przynajmniej dać pretekst, żeby w końcu wyjść z szafy.

  5. Zakatarzona94 pisze:

    Dzięki! Teraz na wykładach zamiast kwejka będę odwiedzać te blogi 🙂

  6. Utalika pisze:

    Nie Wryczki, tylko Wryczy (chyba)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *