Skrzynka z narzędziami, czyli czego używa pisarz do pracy

Łukasz Kotkowski


Cześć! Nazywam się Łukasz Kotkowski i jestem aspirującym pisarzem. Moją debiutancką książkę, mroczny thriller „Fanaberia”, można już kupić na stronie Zaczytani.pl. Założyłem również bloga Aspirującypisarz.pl, żeby dzielić się z wami wrażeniami, jak to jest być debiutującym na rynku pisarzem, a także pokazać, jak przebiega fascynujący proces twórczy pisania książki. Spotkać możesz mnie też na Facebooku.

23 komentarze

  1. Loco Muerte napisał(a):

    Sam używam od dość dawna Scrivenera zamiennie z prostymi edytorami tekstu (Text Edit na Macu i Notepad 2 na windowsie, oraz Vim na systemach linuksowych), z ciekawostek mogę dodać, że istnieje niepłatna wersja beta na Linuxa, która działa całkiem dobrze.

  2. Krzysiek napisał(a):

    Obecnie jestem zobligowany do Worda, ale skoro tak zachwalane są inne programy muszę przynajmniej spróbować. Gdy biorę się za pisanie opowiadania, zwykle mam odpalone trzy panele tekstowe jednocześnie i zeszyt gdzieś leżący z boku. W zeszycie mam ogólny zamysł który wpadł mi do głowy w momencie gdy nie miałem dostępu do kompa.

    Na jednym programie mam plan ramowy z uwzględnionymi krótkimi opisami miejscówek, postaci i wydarzeń.

    W drugim panelu mam taki mały szkielet w którym rozpisuję co powinno znaleźć się w danej scenie. np. Bohater będzie wchodził do lasu, umieść krótki opis flory i fauny. uwzględnij zmysły węchu i zapachu. Krótki opis zmęczenia i poddenerwowania. Bohater siada na ziemi. rozpoczyna rozmowę z towarzyszką, opis kłopotliwego rozpalania ogniska.

    W trzecim panelu mam już otwarty surowy tekst na którym pracuję. Co sądzicie o takim podziale?

    • Scathach napisał(a):

      Dobry sposób na rzetelne napisanie tekstu – oto co myślę 🙂
      Żałuję, że sama nie jestem tak ułożona i zorganizowania przy pisaniu 😉

  3. VVoland napisał(a):

    Dotychczas korzystałem z Worda. Dzięki artykułowi postanowiłem spróbować FocusWriter i jestem bardzo zadowolony- bardzo podoba mi się opcja wyboru motywu(kilka naprawdę świetnych można pobrać). Jest jednak wada programu- zdarzyło mi się że wielokrotnie skopiował jakiś fragment tekstu bez wyraźnego powodu. Zalecam wtedy przekopiować, to co chcemy zachować gdziekolwiek, sam plik usunąć, uruchomić program ponownie i problem rozwiązany- przynajmniej w moim przypadku. Za jakiś czas planuję wypróbować OmmWriter – wtedy podzielę się opinią.
    Pozdrawiam i owocnej pracy pisarskiej życzę.

  4. Jarek napisał(a):

    Warto wspomnieć jeszcze o kilku innych narzędziach:
    Scriptito, LitLift, Celtx, Hiveword – serwisy online pozwalające uporządkować powieść, poukładać wątki, popracować nad postaciami, itd.
    yWriter – podobne narzędzie, tyle że w wersji software do pobrania.
    Powyższe serwisy/programy może nie są tak rozbudowane jak Scrivener, ale warto je wypróbować. Tym bardziej, że są darmowe.

    • Łukasz napisał(a):

      Celtx jest genialnym narzędziem dla scenarzystów, jak najbardziej polecam! Dzięki za podesłanie pozostałych serwisów, wyglądają ciekawie i na pewno sprawdzę 😉

      • Scathach napisał(a):

        Założyłam konto na Scriptito i jestem bardzo zadowolona. Serwis ma aktualnie jakieś problemy techniczne, ale sam mechanizm tworzenia jest prosty i wygodny. Z całą pewnością sprawdzi się przy pisaniu powieści, ale przy krótszych formach również zdaje egzamin 😉

        ~ Scatty.

  5. Olivia napisał(a):

    Kiedyś pożyczałam sobie pakiet Open Office’a i byłam z niego zadowolona. Zwłaszcza One note wydawał mi się niezastąpiony (i nadal tak jest). Niestety po reinstalacji windowsa i splocie pewnych wydarzeń teraz korzystam z najzwyklejszego wordpada, który jest dla mnie na prawdę uciążliwy, ale staram się go jakoś znosić. Niemniej jednak po przeczytaniu tego artykułu postanowiłam sprawdzić Scrivener’a i zobaczymy jak ułoży nam się współpraca.

  6. Wojciech Walicki napisał(a):

    Jak ktoś zaczyna pisać o Macu, od razu widać, że jest gadżeciarzem, a nie prawdziwym pisarzem. To nie maszyna, czy oprogramowanie określa kim się jest, ale efekt końcowy. Martinowi wystarczył stary złom pod kontrolą Dos-a i bez dostępu do internetu, a efekt jest lepszy od 99% autorów, którym wydaje się, że coś wiedzą o pisaniu.
    Jak ktoś wydaje w Novae Res, to albo nie ma rozumu, albo słabo pisze. Spisek zapowiadał się dobrze, ale wygląda to coraz słabiej.

    • Knight Martius napisał(a):

      Myślę, że autor nigdzie w artykule nie zaznaczył, iż korzystanie z bardziej zorientowanych programów uczyni Cię z miejsca znakomitym pisarzem. Opisane tu oprogramowanie ma jedynie ułatwić ten proces. Sam korzystam z Worda i mnie to wystarcza (chyba że wypróbuję któryś z tych programów i spodoba mi się bardziej…), ale mogą znaleźć się ludzie, których jego użytkowanie z jakichś powodów drażni i w związku z tym szukają sensowniejszej alternatywy.

  7. Irena napisał(a):

    Ommwriter jest – o dziwo – równie magiczny, jak wzięcie w dłoń ołówka.Nie wiem, na czym polega jego magia, ale odblokowuje, jak… (odpuszczę sobie farmaceutyczno-fekalne porównania). Oczywiście nie policzy znaków, słów i arkuszy wydawniczych, ale zawsze istnieje ctrl-c (aka command-c). Polecam, Irena.

    • Łukasz napisał(a):

      Zgadzam się w stu procentach 😉 Próbowałem chyba wszystkich distraction-free na rynku, próbowałem trybu „full screen” we wszystkich edytorach tekstu jakie wpadły mi w ręce… a i tak żaden z nich nie jest w stanie dorównać Omm-Writerowi. No i niech mi ktoś powie na to, że „klimat” softu w czasie pisania nie ma znaczenia 😉

    • mientovy napisał(a):

      Jest jeszcze WriteMonkey chyba mało znany a szkoda, bo jak na darmowy (po dowolnej dotacji nawet 5zł odblokowuje wszystkie opcje i możliwość instalacji pluginów), to posiada nawet sporo opcji. Szybkie przełączanie się między notatkami a treścią główną, dodawanie „notek” na warstwie, szybkie poruszanie się między tagami, notatkami, rozdziałami, kompilowanie, itd. Wymaga odkrycia całości, ale osobiście wolę zaczynać wszystko zaczynać w nim.

  8. Phoe napisał(a):

    Póki co w wystarczy mi Word. Próbowałam przeróżnych edytorów, ale rzucałam je w cholerę, bo funkcjonalnością nie dorównywały produktowi Microsoftu. Scrollowanie nie jest problemem, bo każdy rozdział zapisuję w osobnym dokumencie (ma się wtedy nad wszystkim większą kontrolę – można zapisywać różne wersje danego rozdziału i łatwo przeskakiwać pomiędzy nimi). Choć przyznam, że Word dostałby ode mnie medal, gdyby miał też możliwości opisane w Scrivener (akurat tego programu nie próbowałam, możliwe że przetestuję).

  9. Kamil Naja napisał(a):

    Libre Office ma fajny nawigator, dzięki któremu też można przenosić sceny za pomocą przeciągnięcia myszy (jeśli najpierw nazwie się je za pomocą nagłówka , szkoda, że nie można tego zrobić w bardziej intuicyjny sposób. Dzięki nawigatorowi nie trzeba skrolować, ani przewijać dokumentu w takim stopniu, co w innych programach. Ciekawe, kiedy Scrivener dorobi się dobrego sprawdzania pisowni po polsku – na razie ta funkcja kuleje.

  10. matma6 napisał(a):

    Mac, serio? Bo hurr durr artyzm? A gdzie takie cuda, jak vim, TeX czy DocBook?

  11. UTz napisał(a):

    A ja polecam Bean 🙂

  12. Kukutsu napisał(a):

    Nie mogę czytać tych bzdetów na temat maca. Od lat piszę, mam dwa komputery (wypasionego della i macbooka) i kompletnie nie ma między nimi różnicy (poza ceną). To jest jakaś miejska legenda o tym, że wszyscy artyści powinni pracować na macu. Szanowny autorze, przestań wspierać zabiegi marketingowe appla. Żeby pracować, nie trzeba się snobować. Jeśli ktoś chce 3-krotnie przepłacać – droga wolna. Ale nie dorabiajmy do tego zaraz mitologii o wybitności technologii appla (tak – mac też się wiesza, tak – też bywa powolny jak radziecki czołg, tak – po 2 latach bateria nadaje się na śmietnik, tak – jest zwyczajnie przereklamowany). Pozdrawiam

    • Błażej napisał(a):

      Potwierdzam. Od lat piszę, tworzę też muzykę. Zaczynałem od Windows, przez parę lat używałem różnych Maców (w latach 2008-2014), a potem wróciłem do Windows. Oba światy mają swoje wady i zalety, na obu z powodzeniem pracować. Żaden z nich nie gwarantuje żadnych cudownych przeżyć, inspiracji, magii i nie wiadomo czego jeszcze. Jedyne, z czym mogę się zgodzić, to że na Maca jest większy wybór programów typowo „pisarskich” i ciekawych edytorów, ale właściwie jedynym naprawdę istotnym, którego brakuje dla Windows, jest Ulysses. Inne albo są (Scrivener), albo mają przyzwoite odpowiedniki (polecam WriteMonkey). Natomiast ja sam próbowałem chyba wszystkich dostępnych rozwiązań, w tym osławionego Scrivenera – i ostatecznie wróciłem do Worda.
      BTW – nie wiem o jakim „scrollingu” pisze autor, ale nie raz opracowywałem teksty na setki stron i o żadnym scrollingu mowy nie było. Panel nawigacji po nagłówkach załatwia sprawę więcej niż zadowalająco.

  13. Mesik napisał(a):

    A nie lepiej i łatwiej w zeszycie dlugopisem ?

  14. Bartek napisał(a):

    jak w scrivenerze zmienić, to żeby nie podkreślał się tekst pisany po polsku na czerwono?

  15. Szymom napisał(a):

    Czy ommwriter oraz focus writer są po polsku ?

  16. Krzysiek napisał(a):

    Odgrzewam, bo właśnie skończyłem tłumaczyć na język polski interfejs programu Quoll Writer. To taka darmowa, nieco uboższa wersja Scrivenera, za to mocno zorientowana na pisanie distraction free. Może znajdą się chętni, żeby sprawdzić co ten programik jest wart?
    Zależy mi na ocenie programu, a przede wszystkim tłumaczenia interfejsu.
    Program pisze (od paru lat) Australijczyk Gary Bentley, który jakoś całkiem zaniedbał promocję, a Quoll Writer to naprawdę fajne narzędzie. Sam jakiś czas zacząłem coś skromnie pisać i trafiłem na program właściwie przypadkowo, jak szukałem czegoś w stylu scrivenera ale za darmochę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *