Inspiracje – porady Mariusza Szczygła i inne ciekawostki

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

8 komentarzy

  1. Regał zastawiony Sagą Wiedźmińską tak naprawdę niewiele ma do konkurencji między pisarzami fantasy. To po prostu jedna z ofert marketingowych Empików. Trzeba to sobie kupić za kilkaset złotych / tydzień dla każdego salonu z osobna. Niestety Empik obecnie działa trochę na zasadzie „Wrzuć monetę, a będziemy sprzedawać twoją książkę”.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Ahahaha!… Lepiej bym Empiku nie podsumował. 🙂

      Jeśli chodzi o regał i konkurencję, być może użyłem tutaj skrótu myślowego. Chodzi po prostu o kalkulację wydawcy, który przecież ów regał musiał opłacić. Zapewne zakłada, że Sapkowski zwróci mu się w ciemno. Nikt nie będzie robić takiej samej inwestycji na rzecz pisarza jeszcze nieznanego, zwłaszcza jeśli miałby wchodzić w szranki akurat z Sapkiem.

      No a cała sytuacja wyglądała symbolicznie. Z jednej strony regał zawalony Sapkowskim, każdy kolejny tom wystawiony na innej półce. Z drugiej strony – regał, gdzie upchnięto książki piętrowo, chyba po to, żeby zwolnić miejsce obok.

    • Tadeusz napisał(a):

      Bez przesady, akurat w empiku jest taka różnorodność jeśli chodzi o literaturę, że naprawdę nie ma na co narzekać. A z kolei rynek książkowy jest teraz tak duży, że ciężko mieć dostępne wszystkie pozycje, to chyba zrozumiałe. Wiadomo że najwięcej będzie tych książek, które po prostu mają największe powodzenie, odpowiadają podażą na popyt, proste.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      To Empik decyduje, co przyjmuje do sprzedaży, więc kryteria są proste. Bierze:

      1. To, co się sprzedaje.
      2. To, za ekspozycję czego mu zapłacono.

      Wrzuć monetę, postaw książkę.

  2. PraPrakseologiczny napisał(a):

    Pełna zgoda Twoją z oceną cyklu, Szczygieł zrobil to najlepiej. Przypomina mi to sytuację jak kupiłem magazyn „Ksiązki”, no bo nagłówek „Jak się pisze seks”. Tam właśnie Bator, Karpowicz, Kuczok i ktoś jeszcze… I fallusa się dowiedziałem, słowotok i pustostan. Nie wiem, może to takie zabawy w stylu „ok, napiszemy o tym, ale i tak się niczego nie dowiecie”. Ręce opadają. Ci pisarze są jak rzeźbiarz, który na pytanie czeladnika „czy moge objerzeć narzędzia?” chwyta wszystkie i wrzuca do szuflady. Albo coś takiego. Naprędce wymyslałem.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Tak, można odnieść takie wrażenie. :/

      Myślę jednak, że są też inne wyjaśnienia. Choćby to, że nie każdy twórca musi mieć dobrze rozwiniętą refleksję na temat własnego rzemiosła. Wielu pisarzy jedzie na intuicji i wychodzi na tym całkiem nieźle. A kiedy jakiś dziennikarz pyta „to jak pan pisze?”, zaczynają pieprzyć farmazony, bo głupio im się przyznać tak wprost, że za dobrze to tego nie rozumieją.

      Poza tym, o pisaniu też trzeba umieć mówić. Ktoś, kto pisze książki o własnym życiu, o cudzych przygodach seksualnych, albo o smokach w kosmosie – wcale nie musi mieć tej samej wprawy w opowiadaniu o genezie tej literatury. Może mieć nawet głębokie przemyślenia, ale mota się i mataczy, aż wreszcie wychodzi to tak, jakby nie wiedział, co gada.

      Tak czy siak, przykra sprawa.

  3. Loco Muerte napisał(a):

    RPGi to niezłe źródło inspiracji jeżeli chodzi o pomysły, czy też przedstawiony, nowy punkt widzenia, na utarte schematy tak fantasy, jak i SF. Zresztą Sapkowski sam był jakiś czas MG, no i napisał coś w stylu basic D&D, „Oko Yrrhedesa”, zresztą świetnie się to czytało i całkiem miło grało.

    Jednak w dziedzinie literatury, moim skromnym zdaniem, konkurować powinno się przede wszystkim słowem. Pomysł jest ważny ale drugorzędny. Sapkowski zaskoczył i pomysłem i poziomem literackim. Idealne połączenie.

    • Tomasz Węcki napisał(a):

      Tutaj pełna zgoda, dodam tylko, że nie tylko słowem, ale też fabułą i bohaterami. Co do samego znaczenia pomysłu… No faktycznie, da się mówić ciekawie o dość banalnych rzeczach, i to dalej może być dobra literatura. Myślę jednak, że akurat w wypadku fantastyki, pomysłem można ugrać bardzo, bardzo dużo. Taka specyfika gatunku.

      A, no i z pomysłem jest jeszcze taki numer, że zwykle łatwo go sprzedać z tyłu okładki. O wiele łatwiej, niż niuanse fabularne, styl i głębię psychologiczną razem wzięte.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *