Pisarz w służbie (cudzego) dobra

„Ale postacie w powieściach nie odchodzą̨ ot tak sobie. Bóg zabiera je do siebie, kiedy uzna, że nadszedł ich czas, a pisarz jest Bogiem dla postaci w swojej powieści — tworzy je tak, jak Bóg stworzył nas i nikt nie może żądać od Boga wyjaśnień (…)”

— Stephen King, „Misery”

Mateusz Miś


Mateusz Miś jest jednym ze Spiskowców – możesz go spotkać na naszym forum. Więcej tekstów tego autora znajdziesz na MoznaPrzeczytac.pl. Oprócz pisania, interesuje się też fotografią – polub jego stronę na Facebooku.

3 komentarze

  1. Basia-Yelahiah napisał(a):

    Bycie pisarzem to trochę jak bycie sławnym aktorem- gdy zyskujemy na popularności stajemy się poniekąd własnością czytelników, widzów , odbiorców.Często bywa tak,że to właśnie oni są naszą największą inspiracją i zmorą jednocześnie.To chyba minus wszelkiej popularności.Nagle nasze życie przestaje być tabu, brakuje w nim miejsca na prywatność.Da się od tego jakoś uciec? Ja w swych marzeniach czasem posuwam się na tyle daleko,by wyobrażać sobie wycieczki po księgarniach , gdzie podpisuję swoje książki.Ale co jeśli nagle taka popularność zacznie przytłaczać? Każdy, ale to każdy zawód ma swoje plusy i minusy i jeśli można to może należy zawczasu zastanowić się nad kolejnym krokiem dwa razy,by potem nie mieć pretensji do życia ,gdy coś pójdzie nie tak. Ryzyk fizyk- jak to się mawiało w czasach szkolnych. Albo ryzykujemy,by przeżyć własną przygodę, albo żyjemy tylko marzeniami.
    Mnie osobiście najbardziej przeraża fakt, iz ktoś w moich opowiadaniach mógłby doszukać się podobieństw między bohaterami i ich życiem, a moim własnym.A przecież chyba żaden pisarz nie jest wolny od zawierania w swych utworach pewnych treści czerpanych z własnego życia nieprawdaż?

  2. Scathach napisał(a):

    Dobry, długi wpis… I daje do myślenia. Wygląda na to, że jednak nie zawsze można z własnymi postaciami robić to, na co ma się ochotę, co z jednej strony nas ogranicza, a z drugiej – daje pewną satysfakcję. W końcu czytelnicy na tyle zżyli się z naszą twórczością, że przerażeniem napawa ich myśl o końcu przygód bohaterów, ba! – że chcą mieć wpływ na te przygody! Poniekąd jest to celem pisarza, ale, jak się rzekło i jak pokazują przykłady, potrafi być udręką.

  3. Lies napisał(a):

    Właśnie ja też mam takie obawy jak Basia. Gdy popełnię jakiś drobny błąd łapię się na tym, że myślę ”Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, coś takiego nie przeszłoby bez echa” albo coś w tym stylu. Przeraża mnie reakcja ludzi na moją książkę. Kto wie może to będzie lektura gimnazjum? Może liceum? A ja wiem co się w tym szkołach mówi o pisarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *