Wszyscy jesteśmy zwierzętami

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

5 komentarzy

  1. Ingree pisze:

    Trafiłeś w samo sedno. Bardziej mi żal odtrącanego, smutnego autobusu niż mdlejących na przystanku dzieci, choć to przeczy wszelkiej logice. Do końca miałam nadzieję, że ktoś wpadnie na pomysł naprawy pojazdu 😉

  2. Phoe pisze:

    Po obejrzeniu tego spotu stwierdzam, że realizatorzy to idioci. Naprawdę. Jeśli to poważna firma, to powinni na milę rozpoznać, jaki będzie odbiór. Tę ich całą koncepcję można było zrealizować w zupełnie innych sposób, bo tu – ups! – wyszła im alegoria, że nieprzydatni społeczeństwu powinni być eliminowani. We współczesnym świecie kultu młodości i siły, gdzie coraz częściej tzw. gorsi zostają pozostawieni samym sobie, spot jest wręcz obraźliwy i szkodliwy, bo zdaje się szerzyć dyskryminację.

  3. Jeżeli myśleli, że my to łykniemy to nie mają serca. Nie mają nic.

  4. hoekk pisze:

    Przekaz do mas, powinien być prosty. Książka o danej tematyce jest dla danego użytkownika, który będzie wiedział o co w niej chodzi, encyklopedia jest tak napisana aby trudne hasło było zrozumiałem dla każdego kto po nią sięgnie. A ostrzeżenia czy ważny przekaz, który ma trafić do każdego powinien być najprostszy w swojej postaci. To tak jakby znak ostrzegawczy na drodze mający ocalić Ci życie był jakąś metaforą i teraz kierowco, jak załapiesz o co chodzi to nie wpadniesz do rowu. Dziwne rozumowanie.

  5. J. S. Artur pisze:

    Po obejrzeniu filmiku na youtube automatycznie dałem łapkę w górę. Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że jego odbiór społeczny był jednoznacznie negatywny.
    Później po przeczytaniu tego tekstu do końca, zdałem sobie sprawę co poszło nie tak. Nie chodzi tutaj o to, że przekaz filmu jest niewłaściwy i emocje stadne zawsze zwyciężają. Po prostu budowanie pozytywnego stosunku do owego autobusu trwało zbyt długo, w porównaniu do uwidocznienia konsekwencji stworzonego wobec pojazdu sentymentu, a raczej braku ich uwidocznienia. Gdyby tylko do filmu dodano scenę jak ludzie (albo lepiej dzieci) litują się nad biednym autobusem a potem płacą za to cenę, przekaz byłby bardziej zrozumiały. Można by też na przemian dawać sceny z dziećmi i autobusem … może nawet ująć to bardziej personalnie! Autobus vs mały Jaś. Wtedy odbiorca musiałby dokonać oczywistego moralnego wyboru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *