Cztery sposoby na pisanie lepszych dialogów

Dobre dialogi to Święty Graal każdego scenarzysty, ale też wielu pisarzy. Zwłaszcza teraz, gdy uwaga czytelników jest rozproszona, więc trzeba pisać filmowo. Konwersacje są najpotężniejszą bronią w rękach autora. Przeczytaj ten wpis i sprawdź, jak napisać dobry dialog!

Poprzednim odcinku „Poradnika pisania” opisywałem cztery błędy najczęściej popełniane podczas tworzenia dialogów. Tym razem – podejdę do tematu pozytywnie i pokażę cztery rzeczy, które mogą znacznie poprawić ich jakość.

Zanim jednak zaczniemy, mała uwaga: w zasadzie wszystkie wpisy w ramach „Poradnika pisania” odnoszą się do tego, jak tworzy się obecnie. Historia literatury to zapis zmagań niezliczonych pokoleń pisarzy, próbujących możliwie najskuteczniej dotrzeć do współczesnych im czytelników. To, co działało kiedyś, nie musi działać zawsze. Ba, wiele sztuczek tak się ograło przez wieki, że teraz nikt już się na to wszystko nie nabiera. Czytając klasyków, z pewnością zauważysz, że im dalej cofnąć się w czasie, tym bardziej teatralne i nierealistyczne rozmowy bohaterów. Jeśli zechcesz stylizować swoje dzieło, na przykład, na poemat heroiczny – możesz wyrzucić większość moich porad do kosza.

Jeśli jednak wolisz zastosować jedną z form popularnych w naszych czasach, czytaj dalej:

Na co odpowiadają rozmówcy?

Zapewne wiesz (choćby z mojej sygnatury), że piszę teraz książkę. Tworząc dialogi, napotykam szereg problemów, w których pokonywaniu muszę się nieustannie trenować. Wiem, na przykład, gdzie chcę z danym dialogiem dotrzeć i jak rozwinąć konkretną scenę, ale czasem zanadto mi się śpieszy. Od okazji do okazji przyłapuję się na tym, że moi bohaterowie odpowiadają na myśli drugiej osoby. To znaczy, zapominam dać czytelnikowi wskazówek, żeby wszystko złożył do kupy sam – po prostu jadę dalej. W efekcie powstaje bardziej coś w rodzaju wewnętrznego monologu, niż rzeczywistego dialogu między dwoma niezależnymi jednostkami.

Do tej pory zdążyłem już wytresować się na tyle dobrze, że wyłapuję większość takich potknięć z marszu. Mam taki odruch, że rozkładam wtedy pierwotną myśl na kwestie, dodaję szczegóły, komentarze od narratora i pakuję to wszystko w usta odpowiednich bohaterów. To, co powstaje, czasem ma ręce i nogi, a czasem nie. Kiedy nie ma, to najczęściej dlatego, że bohaterowie odpowiadają tylko na słowa rozmówców. Już podaję przykład:

 

Marian, ale masz podkrążone oczy! – zauważył Karol.
Tak? Cóż, nie spałem zbyt dobrze.
Coś cię gnębi, chłopie?
Można tak powiedzieć. – Marian zwiesił głowę. – Chodzi o mojego ojca. Trafił do szpitala i nie wygląda to dobrze.

 

Taki dialog nie wygląda źle na pierwszy rzut oka i – w zasadzie – nie jest zły sam z siebie. Można uwierzyć, że ktoś rzeczywiście tak rozmawia. Tyle tylko, że da się tę rozmowę pokazać o wiele lepiej:

 

Marian, ale masz podkrążone oczy! – zauważył Karol.
Nie piłem, okej?
Hej, ja nic nie mówię. Chociaż, kurwa, nie dziwię się, że Mariola cię zostawiła.
Spierdalaj – żachnął się Marian. – Mój ojciec trafił do szpitala, to wszystko.

 

I to jest chyba najważniejsza rzecz, którą warto wiedzieć o budowaniu dialogów: liczy się przede wszystkim podtekst. Bohaterowie odpowiadają na to, co w ich mniemaniu druga strona ma na myśli. Podczas pisania warto uświadomić sobie ten dodatkowy poziom konwersacji i używać go na swoją korzyść.

Powtórzę: zawsze jest tak, że budujemy sobie jakiś obraz rozmówcy w głowie. Na co dzień używamy tej symulacji do tego, żeby szybciej zrozumieć, co do nas mówią. Właśnie dlatego najłatwiej (lub, w niektórych wypadkach – najtrudniej) rozmawia nam się z ludźmi, których dobrze znamy. Pisząc dialog, musisz mieć świadomość, co myślą bohaterowie o sobie nawzajem, w jakim kontekście społecznym dobywa się rozmowa i w związku z tym – jakie podteksty mogą wyjść na jaw.

Czego bohaterowie nie mówią?

Ten temat wiąże się bezpośrednio z błędem, który opisałem w poprzednim wpisie – z umieszczaniem zbyt wielu informacji w kwestiach bohaterów. O ile wtedy chodziło mi raczej o sytuacje, gdy pisarz chce przybliżyć czytelnikowi niuanse opisywanego świata, teraz wolę się skupić na bardziej subtelnym aspekcie zjawiska. Otóż, możesz poprawić swoje dialogi usuwając z nich informacje, które wolno Ci tam wstawić.

Ludzie są ograniczeni w zasięgu swojej świadomości. Nawet jeśli coś wiemy, to nie znaczy, że pamiętamy o tym w danym, konkretnym momencie. Nawet jeśli potrafimy dobrze rozpoznać swoje uczucia, gdy się nad tym zastanowimy, to wcale nie znaczy, że takiej retrospekcji dokonujemy cały czas. Przeciwnie. Przez większość czasu działamy „na automacie”. Mówimy pierwszą rzecz, która przyjdzie nam do głowy, a nie tą, która najlepiej pasuje do sytuacji.

Weźmy taki przykład:

 

Co tam? – rzuciła Karolina. – Jakoś niewyraźnie wyglądasz.
Nic… Nic takiego. Mój pies jest chory – odpowiedziała Maja.
Och, biedactwo. Co mu jest?
Nikt nie wie. Po prostu jest bardzo słaby.
Jest stary. Może to po prostu… tyle?
Lekarz powinien wiedzieć, co mu jest – stwierdziła Maja kategorycznie.
Chciałaś powiedzieć, weterynarz?
Tak, jasne… weterynarz – westchnęła.

 

Ten dialog to jedno wielkie niedopowiedzenie. Być może ktoś bliski Mai umarł na schorzenie, którego lekarze nie potrafili zidentyfikować? Być może choroba psa przypomina dziewczynie o tamtej traumie, stąd przejęzyczenie. Gdyby autor dialogu po prostu kazał jej opowiadać o tym wszystkim, o tych subtelnych, niewypowiedzianych emocjach, z których sama może nie zdawać sobie sprawy – no, byłoby to naciągane. A tak, czytelnik jest przynajmniej zaintrygowany. Pewnie nie zrozumiał wszystkiego, ale raczej będzie czytać dalej, niż rzuci książkę w kąt.

To, co podczas rozmowy wydostaje się z naszych ust, rzadko kiedy jest idealne. Potrafimy zapomnieć o czymś na chwilę, palnąć coś głupiego i dopiero po fakcie zorientować się, że przecież nie to chcieliśmy powiedzieć. Są rzeczy, o których w ogóle nie chcemy mówić, ale zajmują nasz umysł tak bardzo, że i tak dają o sobie znać, wypływają na powierzchnię.

Nikt nie jest perfekcyjnie opanowany i nikt nie ma idealnej kontroli nad swoją komunikacją. Wykorzystaj to, żeby dodać człowieczeństwa bohaterom, a dialogi uczynić bardziej subtelnymi.

Uważaj na kontekst!

W większości wypadków nie będziesz mieć z tym problemu, jeśli dobrze wyobrazisz sobie scenę, w trakcie której zachodzi konwersacja. Warto jednak odhaczyć ten punkt, na wszelki wypadek. W końcu nie wiadomo, kiedy wtopisz, jak w tym przykładzie:

 

Karolu, widzisz tego tutaj nurka? Toż to nasz antagonista! Popędźmy chyżo w jego stronę i pojmijmy go z użyciem dobrze znanych mi chwytów zapaśniczych.
Zaiste, wyborny pomysł, Marianie! Jak mogę ci pomóc?
Bądź w zasięgu i asystuj w miarę potrzeby. Dorwiemy go niechybnie!

 

W okolicznościach, gdy bohaterowie są na plaży i próbują pojmać kogoś wynurzającego się z wody, ten dialog jest tak nie na miejscu, że wręcz wypada jak doskonały przerywnik komediowy. Oczywiście, bardziej realistycznie wyglądałoby to w takiej wersji:

 

Karol! Tam! Ten człowiek… To on!
Uf, szybciej! Zanim ucieknie!
Złapię go mocno… Uważaj, jakby czegoś próbował.

 

Kontekst potrafi dramatycznie wpłynąć nie tylko na to, co mówią bohaterowie, ale przede wszystkim na to – jak. Gdy dzieje się coś nagłego, bohaterowie użyją krótkich, nierzadko urywanych zdań. Gdy leżą na polance i leniwie dysputują o chmurach, będą mówić swobodniej, obszerniej, choć być może robiąc przerwy w wypowiedzi na złapanie myśli. Gdy są ogarnięci jakąś emocją – użyją słownictwa pozwalającego im ową emocję wypluć.

Przy czym, żeby nie było, że piszę tutaj oczywistości: utrata kontaktu z realiami opisywanej sceny może Ci się naprawdę zdarzyć. Na przykład wtedy, gdy piszesz dużo, albo masz za sobą serię dialogów, które trzeba było stworzyć w tym samym tonie. Warto od czasu do czasu zrobić sobie takie „reality check” i zastanowić, czy nie możesz danej konwersacji napisać bardziej adekwatnie. Czy bohaterowie nie powinni zmienić zachowania? Może ten soczysty dowcip, który przed chwilą padł z ust postaci, jest jednak nie na miejscu, bo sytuacja sceny jest zbyt napięta?

W trakcie pisania powieści z całą pewnością napotykam takie problemy. Jedynie uwaga i wysiłek woli – pamiętanie o tym, jakie błędy rzeczywiście mogę popełnić – powstrzymują mnie od pisania poniżej moich możliwości (a i to nie zawsze).

Dbaj o różnorodność

Dialog to dziwna forma prozy, podobna do poezji. Rytm w wypadku dialogu odgrywa większe znaczenie, niż w wypadku, np. zwykłego opisu. Dobrze jest go więc różnicować, żeby trzymać czytelnika w napięciu. Oto kilka sposobów na zdynamizowanie dialogów:

 

  1. Konfrontuj bohaterów i każ im mówić zaskakujące rzeczy (oczywiście pod warunkiem, że są zgodne z ich charakterem). Nie każdy dialog, który napiszesz, powinien wyrażać konflikt, ale – takie właśnie najprzyjemniej się czyta.
  2. Przerywaj dialog opisami tego, co się dzieje i co robią bohaterowie. Po pierwsze, zmieniasz w ten sposób rytm dialogu. Po drugie, masz okazję dodać kolejne poziomy znaczeń i bardziej obrazowo przedstawić czytelnikowi sytuację. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić, opisy nie powinny zajmować więcej miejsca, niż wypowiedzi (no, chyba że naprawdę dużo się dzieje).
  3. Zapraszaj do swojej opowieści bohaterów, którzy mówią nietypowo, inaczej. Kojarzysz Yodę z „Gwiezdnych wojen”? Łatwo go zidentyfikować już po tym, jak mówi („Help you I can”). Nie musisz iść aż tak daleko, jak Lucas, ale postacie używające ciekawych zwrotów, albo wyrażające się w specyficzny sposób, mogą Ci się przydać. To taki „tani i łatwy” sposób na dodanie charakteru dialogom. Oczywiście, z tym też nie możesz przesadzić, bo gdy każdy mówi swoją gwarą, wyjdzie z tego bełkot.

 

To tyle mojego mędrkowania. Jeśli uważasz, że wpis pomógł Ci w poprawieniu swoich dialogów, daj znać w komentarzach! Z chęcią dowiem się też, czy masz jakieś własne metody i pomysły na dobre konwersacje.

Ćwiczenia na temat dialogów wrzucę w tygodniu (powinny być gotowe na środę). Na razie możesz jednak poczytać więcej o opisywaniu rozmów bohaterów na stronach podanych poniżej – są po angielsku, ale niestety, ciężko znaleźć źródło mocne w temacie, które byłoby do tego po polsku.

Lektury:

Creative Writing Now – świetne i wszechstronne kompendium wiedzy o pisaniu. Pod linkiem artykuł na temat budowania konwersacji (na końcu tego tekstu znajdziesz też linki do innych ich wpisów na ten sam temat).

Final Draft – strona poświęcona jest co prawda programowi do edytowania tekstu, ale zawiera również sporo zasobów dla pisarzy. Wpis, który linkuję, zawiera parę ciekawych informacji na temat dialogów.

LitReactor – co prawda podlinkowany artykuł skupia się w dużym stopniu na „technikaliach” dialogu, a te różnią się nieco w wersji polskiej i angielskiej – ale i tak warto zajrzeć na tę stronę (mnóstwo zasobów!).

Językowe dylematy – jedyne źródło po polsku w tym zestawieniu, a do tego bardzo przydatne, jeśli masz problem ze stawianiem myślników i kropek w dialogach.

 

Foto: rachelkramerbussel.com / Foter / (CC BY 2.0)

Zapisz się na newsletter! Spisek Pisarzy wysyła tylko to, co warto przeczytać.



Tomasz Węcki

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

13 odpowiedzi

  1. Ilona pisze:

    „Konfrontuj bohaterów i karz im mówić zaskakujące rzeczy (oczywiście, pod warunkiem, że są zgodne z ich charakterem).” – Proponuję przestrzegać też zasad ortografii i interpunkcji ;).

  2. Basia pisze:

    Kontekst, jeszcze raz kontekst! Zgadzam się. Jak pogłębić kontekst? Jeśli można, wypowiem się w temacie. Nie wystarczy napisać, że rzecz dzieje się w renoirowskiej scenerii, w altanie romawiają dwie kobiety, dlatego tak leniwie gaworzą o skowronkach, mają słodkie glosy, gdyż wypiły po kielichu ambrozji :). Kontekst należy „wrzucać’ także w sam środek dialogu. Nie tak istotne są same słowa jak sytuacja i okoliczności, w jakich są wypowiadane. I ich cel. Każdy dialog powinien mieć wartość poznawczą, inaczej jest zbędny. Słowa same w sobie nic nie znaczą. Potrzebują scenerii. Postać może kłamać. Na ekranie to zobaczymy, bo aktor odgrywający dialog potrze nerowowo skronie. W tym głowa reżysera, żeby kazał mu to zrobić, jeśli chce jasno zasugerować odbiorcy oszustwo. Prozaikowi nie wolno zapomnieć, że musi się spełnić w dwóch rolach. Zarówno scenarzysty, który rozpisze dialog, jak i reżysera, który doda do wypowiadanego tekstu emocje. Można to też nazwać narracyjnymi didaskaliami :). Uczucia najczęściej wyrażane są w sposób niewerbalny, stanowią potwierdzenie lub zaprzeczenie wypowiadanych kwestii. Załóżmy taką sytuację: mężczyzna przechodzi z partnerką przez ulicę. Palnął jakąś gafę, kobieta się dąsa. Bohater powie: „przepraszam”. To żadna informacja dla czytelnika. Istotne, czy po magicznym slowie spojrzy ukochanej w oczy i chwyci ją za rękę. A może tekst rzuci od niechcenia i potwierdzi to wyrzuceniem niedopałka na środek jezdni. To samo słowo, a ile ma znaczeń? W pierwszym przypadku bohater ma poczucie winy, okazuje skruchę, w drugim raczej stawia na tanią kurtuazję, chce mieć spokój, przeprosił, więc zamknął usta partnerce, ma nadzieje, że ta na formę wypowiedzi już nie zwróci uwagi. Przecież się spieszą, zaraz coś ich rozjedzie. W prozie dialog bez narracji nie istnieje. Dlatego tak wazne jest to, żeby unikać – jak wspominałam – wszystkich „powiedział”, „rzekł” itd. i zamieniać je na ruch, który jest następstwem, emocją po wywpowiedzianych słowach. Reakcja. Mówiącego i sluchającego jest priotytetem.

  3. raspberry-ladybug pisze:

    Jestem początkującym gryzipiórkiem i pana wskazówki są mi bardzo przydatne. Od jakiegoś czasu zamieszczam swoje prace w internecie i cieszę się skromnym gronem prawie 200 czytających. Moje wypociny traktują głównie o miłości młodej, namiętnej, niewinnej i pięknej. Jednak lubię dodawać do tego ciekawe tło – czasami uczucie rodzi się na pirackim statku, gdzie skrzypią stare deski pokładu, a w powietrzu czuć smak soli, jednego razu miłość zaskakuję dwójkę ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach, zdarza się, że bohater znajduję ją w małym sklepie muzycznym w zielonych oczach właściciela i ucieka tam każdego dnia, żeby po powrocie do domu śnić dalej swój koszmar, gdzie jest bity, poniżany, miłość w szkole, w pięknym zamku, miłość cielesna, czy platoniczna. Może wydawać się to banalne, bo czy w dzisiejszych czasach miłość nie jest banalna? Ale mnie to uczucie fascynuje i jest moją inspiracją. Ostatnio napisałam tekst pozbawiony dialogów (był to efekt całkowicie zamierzony, taki miałam koncept) i odkryłam, że nie spotkał się z dużym uznaniem odbiorców. Teraz wiem jak dialogi są ważne, a dzięki panu będę mogła pisać je jeszcze lepiej. Dziękuję i pozdrawiam!

  4. zamot pisze:

    Witam. Dzięki wielkie za te poradniki. Z przyjemnością się dokształcam czytając je. Kawał dobrej roboty!
    Pozdrawiam

  5. duda pisze:

    Dzięki wielkie :-) bardzo mi to pomoże.

  6. Scathach pisze:

    Dialogi… Tak, dialogi to zdecydowanie jedna z moich małych achillesowych piętek jeśli chodzi o pisanie. Cóż, trochę tego jest, ale dialogi to jedna z najgorszych zmór. A tu proszę – dwa artykuły i od razu się człowiekowi rozjaśnia nieco w głowie. Błędy i sposoby ich naprawiania: prosto i skutecznie. Rady pomocne i, jeśli się nad tym zastanowić, bardzo logiczne, więc na pewno postaram się do nich stosować 😉 pozostaje mieć nadzieję, że mi wyjdzie i będę mogła z dialogami „poszaleć”, czego dotąd unikałam jak ognia.
    Dzięki! 😀

  7. zakrecona pisze:

    Ja szczerze mówiąc, szaleję! Nie obchodzą mnie żadne zasady- piszę jak czuję. Potem gdy przeglądnęłam dialogi już po przeczytaniu tego poradnika stwierdziłam, że wcale nie są takie złe. Najlepszy sposób- z serca. Przynajmniej jak dla mnie :)

  8. Nemezis pisze:

    Bardzo dziękuję za ten artykuł! Jeśli chodzi o moje dialogi, to mam wrażenie, że nie są takie złe.:) Zwykle wychodzą mi dość swobodne i wydają się naturalne, Tylko czasem mam wrażenie, że za bardzo przesadzam z obustronną ironią. Z drugiej strony, często spotykam się z takim spoobem prowadzenia rozmowy, bo duża część młodzieży mówi tak na co dzień.

  9. Paulina pisze:

    Przyjemny artykuł – niby trochę oczywistości, a jednak dobrze są one dobrze podane i miło się czyta Twój tekst. Czasami zapomina się o tym, co oczywiste i logiczne chcąc być wyrazistszym i lepszym 😉 (ok, ja zapominam i kombinuję;)
    Będę zaglądała częściej.

  10. Alina pisze:

    Jestem oczarowana Twoimi słowami oraz informacjami, jakimi Nas tutaj karmisz. Sama piszę książkę i wiem, że nie jest łatwo. Często szukam porad w Internecie i tak trafiłam tutaj. Choć nie powiem, wydanie mojej książki będzie graniczyło z cudem, to mam nadzieję, że mi się uda. Ale nie o tym chciałam mówić. Wracając do meritum mojego komentarza, muszę powiedzieć, że przedstawiasz zasady pisania w logiczny, czytelny oraz bardzo łatwy do zrozumienia sposób – jakbyś pisał dla laików. Mnie się to podoba. Z dialogami nie ma większych problemów, jeżeli naprawdę się nad nimi zastanowisz przed włożeniem w usta bohatera danej wypowiedzi. Czasem są one tak niedorzeczne, że aż chce się człowiekowi śmiać. Bardzo mi się podoba, że dajesz przykład, może nie tyle, co złego dialogu, ale bardziej nieprawidłowego. Zawsze, gdy sama piszę, zastanawiam się, czy bym to powiedziała. I wobec tego mam pewne pytanie odnośnie technicznego pisania dialogów. Tła dialogowe. Można je różnie zapisywać od okoliczności samej wypowiedzi:

    – Paweł, odłóż ten nóż! – krzyknął z przerażeniem podkomisarz Raciak.

    – Jak to możliwe, że… – szukał odpowiednich słów – po tym wszystkim wciąż patrzysz tylko na siebie?

    – Nie wiem, ale… – Raciak potarł palcami czoło – wydaje mi się, że znaleźliśmy naszego zabójcę.

    I teraz w przypadku ostatniego dialogu, czy w tle powinna się znaleźć kropka czy nie? A jeśli tak, czy można kontynuację wypowiedzi napisać dużą literą czy małą. Bardzo proszę o pomoc.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia 😉

  11. Elfir pisze:

    Alina – z punktu widzenia czytelnika użycie w dwóch wypowiedziach bohaterów pod rząd tej samej sztuczki – czyli przrzerywanie zdania w połowie za pomocą trzykropka, wygląda bardzo sztucznie. Jak rozmowa dwóch nieśmiałych małolatów.
    To zdanie: „Jak to możliwe, że po tym wszystkim wciąż patrzysz tylko na siebie?” brzmi nieco sztucznie, jeśli chce się je przeczytać jako całość. Bohater faktycznie długo szukał tych słów, by zapętlić sens swojej wypowiedzi.

    Nie łatwiej napisać: „Jak to możliwe, że po tym wszytskim, jesteś nadal takim cholernym egoistą?!” albo „Nadal jesteś egoistą. I to po tym wszytskim co się zdarzyło!.” Przy przekleństwie przynajmniej czuć emocje, że postać jest zawiedziona postępowaniem kolegi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *