Po pierwsze, nie pierdol

W świecie pełnym pierdolenia ciężko zdobyć się na uczciwą komunikację. Jeśli jednak chcesz pisać dobrze – naprawdę dobrze – musisz wiedzieć, jak robić to szczerze.

Bo niestety, taka prawda – wszyscy ściemniamy. Włącz telewizor. Najpierw wcisną Ci kit w wiadomościach, potem w programie publicystycznym, a skończą w pseudo-rozrywkowym show. Myślisz, że u Ciebie z tym lepiej? Uważaj, bo uwierzę! Wszyscy od małego uczymy się robić ludzi w konia. Zaczęło się, kiedy podkradliśmy pierwsze ciastko, a potem skłamaliśmy, że to kolega, brat albo kot. Później szło coraz łatwiej. Ściemniamy wszystkim, od których coś zależy. Podlizujemy się tym, na których opinii zależy nam. Nawet samych siebie potrafimy zrobić w wała.

Całe nasze społeczeństwo zbudowane jest na kłamstwach i powierzchowności. To nie zawsze jest złe – ba, często właśnie konwenans powstrzymuje nas od prania się po pyskach. W czasach, gdy ściemy było mniej, śmiertelność też była wyższa, więc może jest coś na rzeczy. To jednak, co sprawdza się w codziennym życiu, często nie działa równie dobrze, gdy piszesz.

Czytelnik odbiera Twoją opowieść o wiele bardziej intymnie, niż jest to możliwe w wypadku innych interakcji. Słowa nie wychodzą wtedy z Twoich ust i nie trafiają do jego uszu. Nie ma twarzy, z którą mógłby je utożsamić. Nie ma osobowości, przed którą musiałby bronić własną jaźń. Gdy czyta, nie istniejesz. Twoje słowa formują się bezpośrednio w jego umyśle, wypowiada je swoim wewnętrznym głosem. Natomiast jeśli wykonujesz swoją robotę dobrze, a więc zamiast opowiadać historię, odmalowujesz ją słowami – wtedy czytelnik staje się zupełnie bezbronny. Czuje, obserwuje, niemalże uczestniczy. Przyjmuje Twoje słowa za rzeczywistość.

To jest ten poziom zaufania, który rezerwujemy dla najbliższych. Dobra książka jest jak dobry przyjaciel.

Właśnie dlatego nie możesz czytelnikom wciskać kitu. Każda ściema, którą wymyślisz, zostanie ostatecznie odkryta. Gdy to nastąpi, nie tylko zmarnujesz wszelkie zaufanie, jakim darzą Cię odbiorcy – spotka Cię kara o wiele większa. Twoja twórczość stanie się pierdoleniem, jakiego wszędzie pełno. Stanie się banałem. Nie ma nic gorszego.

Jeśli chcesz wywrzeć jakikolwiek wpływ, czytelnik musi się na Twoje słowa otworzyć. Aby tak było, najpierw Ty musisz się otworzyć na niego. Pamiętaj, że w całym tym zamieszaniu nie istniejesz – nie dla odbiorców. Poznają tylko Twój tekst i tylko tekst będą oceniać. Nie pisz więc o sobie. Nie rozkładaj pawich piór. Użyj swojego życia i doświadczeń, jasne, ale jako budulca, nie treści. Przetwórz je, wydestyluj to, co ważne. Nie chwal się swoimi osiągnięciami. Nie sprzedawaj ładnie opakowanej, przetworzonej mądrości. Pozwól czytelnikowi doświadczać. Skup się na odbiorcy, na jego wrażeniach, a nie na sobie. Kiedy ograniczysz ego do nazwiska na okładce, będziesz mieć o jeden powód mniej, aby dbać o pozory.

Autentyczność to najlepsze lekarstwo na wszechobecną ściemę. Nie piękny styl i porywająca fabuła – ostatecznie to tylko ozdobniki. Dlatego warto pisać o tych rzeczach, które trudno wyrazić słowami. Każdy z nas boi się czegoś (lub o coś). Każdy przeżył jakąś traumę. Wreszcie – każdy ma jakąś mroczną stronę. W świecie pierdolenia nie możemy być autentyczni, więc wstydzimy się tego, co wypycha nas z banału. Ukrywamy nasze cienie przed innymi, sami staramy się nie patrzeć w ich stronę. Tymczasem to właśnie tam leży klucz do porywających opowieści. Tam, gdzie kończą się słowa. Gdzie nie ma już miejsca na grzeczność i pozory. W miejscach, o których tak trudno mówić, że można o nich tylko pisać.

W ostatecznym rachunku czytelnik po prostu chce się zakochać w Twoim tekście. Opowieść oparta na banale może go zauroczyć, ale nie porwie go, nie przemieni – nie da niczego, czego nie posiadał już wcześniej. Jeśli jednak lektura jest prawdziwa i wierna, jeśli podsuwa mu wizje, których sam nigdy nie potrafiłby ubrać w słowa, wtedy wytrwa przy niej kurczowo do samego końca. Pisz właśnie takie książki – takie, z którymi chce się spędzić życie.

 

Foto: Noro8 / Flickr / CCBY 2.0

Zapisz się na newsletter! Spisek Pisarzy wysyła tylko to, co warto przeczytać.



Tomasz Węcki

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

8 odpowiedzi

  1. Misha pisze:

    Dopiero niedawno odkryłam tę stronę, ale z każdym przeczytanym tekstem zakochuję się w niej coraz bardziej. Jakby to miejsce w sieci było stworzone właśnie dla mnie. :)

  2. Sirrca pisze:

    Kiedyś już to przetestowałam. Skutek być zdumiewający, chociaż wtedy nie znałam tego pierwszego przykazania. Jakie jest drugie?

  3. Patka pisze:

    Niewątpliwie jest to pomocny artykuł. Zarówno dla początkujących jak i tych, co maja już jakieś doświadczenie :)

  4. Beata Ch. pisze:

    Ciekawym, dlaczego kłamanie, kręcenie i oszukiwanie jest tak powszechne w historii ludzkości, polecam książkę Richarda Wranghama „Demoniczne samce”, w której przekonująco przedstawiona jest teoria na ten temat.

    Osobiście bardziej przekonuje mnie myśl, że pisarz i czytelnik wchodzą ze sobą w pewien układ. Oboje wiedzą, że wszystko jest zmyślone i nieprawdziwe, a rzekoma autentyczność jest tylko konstruktem ich umysłu, ale pozwalają sobie na to oszustwo, bo chcą w nie uwierzyć na ten krótki czas, kiedy przenoszą się w świat opowieści. Co więcej, muszą utrzymywać tę konwencję, bo rozwianie tej mistyfikacji sprawiłoby, że czar pryśnie i zniknie wszelka radość z czytania. Brzmi to nieco cynicznie, ale pozwala zarówno powstrzymywać cenzorskie zapędy wewnętrznego krytyka, który jest moim utrapieniem od dawna i swego czasu uniemożliwiał pisanie w ogóle, jak i zachowywać dystans do własnych wypocin, kiedy zaczną mi się wydawać zbyt genialne. Ale ogólnie bardzo podoba mi się idea autentyczności i szczerości wobec czytelnika, bo jest tym co pozwala utrzymywać swoje pisarstwo na sensownym poziomie i nie narażać go na czytanie głupot.

    • hoek pisze:

      „Osobiście bardziej przekonuje mnie myśl, że pisarz i czytelnik wchodzą ze sobą w pewien układ. Oboje wiedzą, że wszystko jest zmyślone i nieprawdziwe, a rzekoma autentyczność jest tylko konstruktem ich umysłu, ale pozwalają sobie na to oszustwo, bo chcą w nie uwierzyć na ten krótki czas, kiedy przenoszą się w świat opowieści. ”

      to mi się podoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *