Cztery konkursy literackie na wakacje

Tomasz Węcki


Cześć, mam na imię Tomek i jestem grafomanem. Od kilkunastu lat udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i utrzymuję się przede wszystkim z pisania. Byłem już dziennikarzem, piarowcem, copywriterem, ghostwriterem, dokumentalistą i autorem tekstów do gier komputerowych. Teraz możesz również przeczytać moją pierwszą książkę – „Wtajemniczenie”.

9 komentarzy

  1. Zakręcona pisze:

    Czy w konkursach mogą brać udział osoby niepełnoletnie?

    • Tomasz Węcki pisze:

      Myślę, że tak. Warto zerknąć dla pewności na regulamin, ale nie sądzę, żeby wiek był problemem.

  2. Scathach pisze:

    Zainteresowały mnie Chimera i konkurs na dramat. Pierwszy, bo będzie dobrym treningiem na odsianie odpowiedniego pomysłu z natłoku innych i przemyślanym przelaniu go na papier. Drugi – bo zwyczajnie nigdy nie pisałam dramatu, a mam, delikatnie mówiąc, ciągoty do próbowania sił w nowych rzeczach. I przy okazji ‚fazę’ na twórczość Szekspira… 😉
    Jeśli więc wena przybędzie na czas, z przyjemnością wezmę udział. Jak powiedział kiedyś Sapkowski: warto brać udział w konkursach, przynajmniej ktoś przeczyta twoje opowiadanie…

    Wielkie dzięki za ten wpis – konkursy ciekawe i, co tu dużo gadać, atrakcyjne, a normalnie nie miałabym o nich zielonego pojęcia! A tak – przynajmniej szansa jest 😉

    Od siebie dorzucę, że całkiem fajne konkursy organizuje portal Nowej Fantastyki – może nie równie atrakcyjne materialnie (spora część jest po prostu nienagradzana), ale za to ciekawe tematycznie i wymaganiowo. Świetna gimnastyka dla umysłu i warsztatu, bo terminy często gonią, a konkursów – do wyboru do koloru, dla każdego w końcu odpowiedni temat się znajdzie. Dodatkowym plusem jest krytyka ze strony znających się na rzeczy ludzi, która jest bardzo pomocna (choć nie zawsze łatwa do przełknięcia…) dla początkujących. Jedynym mankamentem (dla niektórych, rzecz jasna) może być jedynie wymagana konwencja fantastyczna. Niemniej gorąco polecam, można na tych konkursach sporo skorzystać! 😉

    Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam 😀

  3. Maja Maja pisze:

    W konkursie Miasta Gdańska jest ogromna nieścisłość.

    Miasto wyda DO 1000 egzemplarzy książki, a autor otrzyma do 750 sztuk. Równie dobrze autor może otrzymać 1 egzemplarz i wszystko przebiegnie zgodnie z regulaminem. Do tego pozbawienie autora majątkowych praw autorskich. Chodzi tutaj o znaczny dorobek, który łatwo stracić, gdyż przekazanie praw autorskich zamyka autorowi drogę dalszej sprzedaży.

    Drodzy piszący, czytajcie regulaminy. Prawa autorskie to niezwykle ważna sprawa. Bardziej korzystne dla autora jest udzielanie licencji.

    • Tomasz Węcki pisze:

      O! Bardzo dobrze, że ktoś czyta regulaminy! 🙂

      Od siebie dodam, że wszystkie z polecanych przez nas konkursów wymagają przeniesienia majątkowych praw autorskich na organizatorów. To niechlubna norma w Polsce. W wypadku konkursu Gdańska, rzeczywiście można w ten sposób oddać kontrolę nad sporym materiałem.

      Z drugiej strony, nie zakładałbym a priori, że organizatorzy konkursu będą nieuczciwi i wykiwają zwycięzcę, dostarczając mu jeden egzemplarz, zamiast 750. Sformułowanie „do 1000 egzemplarzy” pojawiło się prawdopodobnie dlatego, że mają określony budżet na druk, ale nie znają kosztu tego druku (który wynika np. z liczby stron dzieła). Warto też pamiętać, że sam udział i samo zwycięstwo w konkursie nie nakładają na twórcę żadnych zobowiązań wykraczających poza regulamin konkursu. Druk zwycięskiej książki będzie najprawdopodobniej uregulowany osobną umową – a tu można już naciskać, aby pojawiła się konkretna liczba egzemplarzy, a nie „od zera do miliona”.

  4. Maja Maja pisze:

    Ha… Panie Tomaszu, kiedy autor przekaże prawa autorskie do tekstu to niechlubną normą w Polsce (zgodną z prawem) jest też pominięcie autora w sprawach wydawniczych. Zresztą, wtedy autor już nic do tekstu nie ma, tylko zachowane osobiste prawa autorskie, które są niezbywalne, czyli że jeśli inna osoba podpisze się pod jego tekstem to jest to plagiat. Koszt wydania książki da się wyliczyć w pewnych widełkach i miasto powinno to uwzględnić. Sugeruję czujność jako doświadczona praktykantka 🙂

    • Tomasz Węcki pisze:

      Nie przeczę, właśnie takie konsekwencje ma przekazanie majątkowych praw autorskich. Wydawca – czy w tym wypadku, organizator konkursu – może później robić z dziełem, co chce.

      Kłopot w tym, że ze świecą szukać konkursów literackich, które zapewniałyby przekazanie praw na zasadzie ograniczonej licencji. Nie bardzo jest w czym wybierać. Natomiast do samych konkursów startuje się raczej po to, żeby zaliczyć debiut, albo żeby mocniej zaistnieć w świadomości potencjalnych czytelników. Tekst, który powstanie w tym celu, najlepiej postrzegać w kategoriach inwestycji marketingowej.

      Oczywiście, co do konkursu z Gdańska, pełna zgoda, że wymagają wiele tekstu – więc warto rozważyć za i przeciw. Utracone prawa majątkowe później można odzyskać tylko za zgodą organizatora konkursu (czyli najpewniej – za sowitą rekompensatą).

  5. ektoplazma pisze:

    Ludki- Redaktorki, konkurencję mi robicie 😛
    Do „Chimery” i Łodzi pisałam już dawno, teksty poszły jakieś dwa-trzy tygodnie temu 🙂
    Ale pomysł świetny, fajnie, że dajecie nam-młodym grafomanom- szansę na rozwój, przebicie się, pokazanie. To miłe z Waszej strony! 🙂
    Trzymajcie się cieplutko! 🙂

  6. Gzzzt pisze:

    Fajne zestawienie, chciałbym zobaczyć takie i na ten rok! Nieśmiało wracam do prób pisania, a dla mnie konkurs był zawsze motywacją by coś dokończyć ‚w terminie’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *