Murakami znika. Dosłownie, a nie tylko z półek księgarni

7 komentarzy

  1. Anonymous pisze:

    A może Murakami chciał cię zaskoczyć przez brak zaskoczenia?

  2. Katya pisze:

    A może się zwyczajnie wypala?

  3. pochmurna pisze:

    Wymaga się od bohaterów, żeby przechodzili kryzysy i olśnienia, pokonywali trudności, załamywali się i odnajdywali siły — żeby się zmieniali (nawiązuję tu chociażby do tego, co na tym blogu pisze współspiskowiec). Ale autorzy mają pisać tak, jak lubicie! Tak, jak sobie tych autorów zaszufladkowaliście. Macie oczekiwania względem autora jak względem piekarza, rzeźnika albo szewca. W dupach się wam, czytelnicy, poprzewracało, bando rozwydrzonych bachorów. Z tego, co tu wypisujecie, księżniczko Weroniko Trochę Zwariowana Ekscentryczna Nieprzewidywalna, widać jak traktujecie autora: ma was zadowolić albo niech spada. Murakami nie ma prawa się zmieniać (jako pisarz), bo nie jest bohaterem tylko autorem Waszej rozrywki i Waszym mistrzem, do którego zestawu mądrości się przyzwyczaiłyście i bez którego nie umiecie iść przez codzienność; takich mistrzów macie oczywiście na pęczki — każdy specjalista od innej bolączki. Przyzwyczaiłyście się do zestawu sztuczek, który połykałyście „zimowymi wieczorami przy kominku w ulubionym fotelu przy filiżance aromatycznej herbaty i ciasteczku cynamonowym”. Nauczcie się czytać zamiast pochłaniać, panie konsumentki literatury. Czas spojrzeć na pisarza jak na człowieka, który nie tylko ma prawo, ale ma obowiązek się zmieniać i który w związku z tym ma prawo Was zawieść i rozczarować, bo jego życie (w tym zawód) nie należy do was, tylko do niego. I to jest Wasz psi obowiązek — pamiętać, że pisarz jest nie tylko producentem. Pisarz ma obowiązki przede wszystkim względem siebie samego, a obowiązki względem czytelników są pochodną tego pierwszego. A jak się Wam nie podoba, że Murakami opuścił dobrze znane atelier i wyszedł malować dla o dmiany na świeżym powietrzu, to sobie znajdźcie innego schematotwórcę. Pokory życzę.

    • Tomasz Węcki pisze:

      Ahahahaha! 😀 Ależ poszło! Pochmurna, oświecam: żadnego czytelnika nie obchodzi pisarz, tylko to, co pisze. Produkt. Im wcześniej się do tego przyzwyczaisz, tym mniej zawodów Cię czeka w przyszłości.

      • notrze pisze:

        Pochmurna – myślisz, że mam ochotę słuchać wypocin Pendereckiego lub innego sonorysty tylko z powodu, że ma jakiś zamysł kompozytorski/talent/przesłanie itp, a w efekcie są to zgrzyty, piski i przerost formy nad treścią? Gdyby nie było na nich mody, to by w większości dawno rynkowo zdechli. To się dotyczy każdej dziedziny sztuki. Więc jak Murakami odwala gniot, to nikt go nie będzie na siłę usprawiedliwiał. Nie wszystkie książki mi się jego podobają; ale jak wydaje słabą książkę, z której jest prywatnie zadowolony, to po prostu liczy się z ryzykiem, że się nie sprzeda. Ot, życie, po co dramatyzować.

  4. Tomasz Socha pisze:

    A według mnie ta książka jest genialna. Pięknie napisana, a na dodatek mądra, nie to co większość tego, co jest wydawane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *